Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jak zagrać, by wygrać w Zabrzu?

włącz .

Po porażce w wyjazdowym meczu w Tallinnie, a potem po dwóch wysokich zwycięstwach na własnym stadionie Lech jedzie do Zabrza. W ostatnich sezonach to nie jest dla niego twierdza nie do zdobycia. Wygrana nie przyjdzie jednak łatwo, bo Górnik zaczął sezon pokonaniem Cracovii, pokazał dobrą formę i determinację w grze, a w dodatku zmienił taktykę.

Lechowi przyszło grać co kilka dni. W czwartek Tallin, w niedzielę mecz u siebie z Piastem, w kolejny czwartek rewanż z Estończykami, w niedzielę wyprawa na Śląsk, a w czwartek na Islandię. Jedną jedenastką, choćby i składającą się z doskonałych piłkarzy, niczego w tej sytuacji zwojować nie można. Na mecz z Piastem Mariusz Rumak wpuścił pięciu nowych graczy. Czy podobnie postąpi w Zabrzu? – Nie chcę ułatwiać zadania trenerowi Dankowskiemu. Zachowam to na razie dla siebie – mówi.

W końcówce meczu przeciwko Kalju na boisku, po raz pierwszy w tym sezonie, wszedł Łukasz Teodorczyk. Jego forma jest zagadką. Nie wiadomo, czy ma siły choćby na pół meczu, ale to nie jest wielkie zmartwienie w sytuacji, gdy w doskonałej formie u progu sezonu znalazł się Vojo Ubiparip. Tyle, że jest on piłkarzem mocno eksploatowanym, w ciągu kilku dni rozegrał dwa mecze i zasługuje na odpoczynek. Coraz pewniej na boisku czuje się młody Dawid Kownacki. Nie jest wykluczone, że mecz w Zabrzu zacznie „Teo”, a „Kownaś” zmieni go w drugiej połowie. Wątpliwe, by trener wystawił w ataku Hamalainena, choć taki wariant też wchodzi w rachubę i daje trenerowi komfort większego wyboru.

Górnicy poradzili sobie w pierwszym ligowym meczu z Cracovią, strzelając dwie ładne bramki. Zaimponowali determinacją od pierwszych minut, zaangażowaniem. Udało im się zniwelować wyższość rywala w grze piłką, w stosowaniu wielu podań. Pokazali piłkę bezpośrednią, z szybkim przechodzeniem do ataku. Pod ich nogi lub na ich głowy trafiały tzw. drugie piłki, przejmowane po starciach z przeciwnikiem. Przewaga w środku pola wynikała z nowego ustawienia Górnika, stosowanego zresztą coraz częściej przez dobre drużyny – z trzema stoperami. Sztab szkoleniowy Lecha musi się zastanowić, jak taką taktykę rywala wykorzystać.

Na niekorzyść Górnika jako klubu zadziałają problemy organizacyjne i finansowe, w jakie wpadł na początku sezonu. To zresztą żadna nowość, w Zabrzu zmagają się z takimi kłopotami od dawna. Piłkarzom w dobrej grze to nie przeszkadza. Można nawet powiedzieć, że wprost przeciwnie – im klubowi wiedzie się gorzej, tym większą wykazują determinację. Nie widać, by obrażali się brakiem terminowych wypłat.

W ostatnim sezonie Lech wygrał u siebie z Górnikiem 3:1. To było pamiętne spotkanie, pełne emocji, przede wszystkim złych. W pierwszej połowie Kolejorz nie istniał, dał się całkowicie zdominować, stracił gola. Publiczność głośno domagała się zmiany trenera, drużyna grała beznadziejnie, to był czas historycznych klęsk. Po przerwie potrafiła jednak odwrócić sytuację i zdobyć aż trzy gole, co wcale złej atmosfery nie wyleczyło, trener na konferencji prasowej ograniczył się do złożenia krótkiego oświadczenia. W rewanżu było 3:0 dla Lecha, a wynik mógł być jeszcze wyższy, bo Górnik po odejściu Adama Nawałki był w dołku, nie pomogła mu nawet gra na własnym boisku. Tylko dzięki dobrej grze jesienią zakwalifikował się do pierwszej „ósemki” i nie musiał walczyć o utrzymanie. Trzeci mecz, w fazie dodatkowej, rozegrany został w Poznaniu. Padły wówczas trzy piękne bramki. Strzał życia oddał Radosław Sobolewski, zwycięstwo Lechowi zapewniły jednak trafienia Lovrencsicsa.

Górnik jest w dobrej formie, nie rozgrywał meczu w środku tygodnia, spokojnie przygotowywał się do starcia z Lechem. Dla klubu z Poznania priorytetem było ratowanie pucharowego sezonu. O meczu w Zabrze można było pomyśleć dopiero w czwartek wieczorem. Na korzyść Kolejorza przemawia wyższa klasa piłkarzy, większe możliwości kadrowe. Oby atutem Lecha było także zaangażowanie, bo Górnikowi go nie z pewnością nie zabraknie, będzie chciał zdominować gości. Tego spotkania nie można rozegrać na luzie, z rozpędu. Trzeba pamiętać, że wygrana w kilku pierwszych ligowych meczach będzie procentować przez wiele miesięcy.