Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zadanie Lecha: uniknąć blamażu

włącz .

Nikt w Lechu nie bierze poważnie pod uwagę możliwości odpadnięcia z Ligi Europy, mimo iż estońska drużyna wygrała pierwszy mecz, a trauma po litewskiej kompromitacji do dziś nie ustąpiła. Najbardziej zdziwieni wynikiem pierwszego meczu są Estończycy. Zdają sobie sprawę z przepaści finansowej i sportowej dzielącej obie drużyny. Mają jednak nadzieje na wyeliminowanie faworyta. W Estonii zainteresowanie poznanskim meczem jest zerowe.

Łukasz Trałka, jedyny nominalny defensywny pomocnik, jaki pozostał Lechowi po kontuzji Karola Linettego twierdzi, że on i jego koledzy, przystępując do ostatniego ligowego meczu z Piastem Gliwice, w głowie mieli rewanż przeciwko Nomme Kalju. Wysokie zwycięstwo poprawiło morale zespołu. – Brak spokoju w rozegraniu piłki w ataku był główną przyczyną niepowodzenia w Tallinie. Bramkę właściwie sami sobie strzeliliśmy. Teraz trzeba zagrać na zero z tyłu i ciągle napierać na przeciwnika – zapowiada piłkarz Kolejorza.

Trener Mariusz Rumnak widzi tylko jedną analogię między meczami z Żalgirisem i Kalju. To wynik pierwszego meczu. Poza tym wszystko jest inne, przede wszystkim przygotowanie Lecha do sezonu, wzmocnienia, brak dużej liczby kontuzji. – Trzeba zrobić wszystko, by nie stracić bramki w rewanżu, ale nawet jeżeli tak się stanie, stać nas na zdobycie co najmniej trzech – zapewnia trener.

Zdaniem Mariusza Rumaka, Karola Linettego może zastąpić i Hamalainen, i Jevtić. Kasper jest piłkarzem szybszym, za to Darko lepiej panuje nad piłką, celniej podaje. Obaj potrafią grać dobrze w ofensywie, więc paradoksalnie absencja Karola może wzmocnić siłę ofensywną zespołu. Trener nie boi się, że Maciej Wilusz jest nadmiernie zestresowany. – Wielu piłkarzy przychodzących do Lecha spotyka się z bardzo dużym zainteresowaniem, innym marketingiem, sposobem pracy, rywalizacją o miejsce w składzie. Jestem przekonany, że Maciej wróci do równowagi, bo jest dobrym piłkarzem – mówi trener. Cieszy się, że wysoką formę po kontuzji złapał Vojo Ubiparip.

Łukasz Teodorczyk i Barry Douglas pracują już na pełnych obrotach, mają szansę znaleźć się w „osiemnastce” na mecz. Trener twierdzi, że w ostatnich latach w Lechu grali świetni piłkarze, ale teraz ma do dyspozycji najlepszy zespół – grupę zdeterminowanych piłkarzy, stanowiących jedność. - Kiedy do zdobycia bramki zabraknie 5 centymetrów, piłka zostanie skierowana tam, gdzie trzeba, bo czujemy się mocni – mówi trener.

Trener Rumak dotychczas miewał problemy z wygrywaniem ważnych pojedynków i z odrabianiem start w dwumeczach. Jeszcze mu się to nie udało. Twierdzi jednak, że nie ma przed tym bojaźni. Przeciwnika ocenia jako solidną, doświadczoną ekipę i dowód na to, że każdy raz na jakiś czas potrafi wygrać z kimś mocniejszym. Byle tylko nie powiodło się to w dwumeczu.

Wydarzenie w Poznaniu nie wzbudziło w Estonii zainteresowania. Do Polski, mimo braku transmisji telewizyjnej, nie wybrał się żaden dziennikarz. Mecze ligowe oglądam tam garstka widzów. Trener estońskiej drużyny, Igor Prins mówi: - Pamiętam, z kim się mierzymy. Mimo wyniku pierwszego spotkania Lech jest faworytem. Nasze zwycięstwo w pierwszym meczu uznane zostało w Estonii za wielką niespodziankę, wszyscy przecież znają różnicę między naszą ligą a polską. Oglądałem zwycięstwo Lecha nad Piastem. Nasz przeciwnik zaprezentował się bez porównania lepiej niż w Tallinnie

Trener Prins dodaje jednak, że na rewanż czeka z niecierpliwością, bo jego zespół, który dobrze zagrał w pierwszym meczu, potrafi pokazać jeszcze lepszą grę.