Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Prezes Klimczak rozmawiał z kibicami

włącz .

Gościem Grzegorza Hałasika i Hanny Urbaniak z radia Merkury był w niedzielę prezes Lecha Karol Klimczak. Podczas godzinnej audycji z udziałem telefonujących do studia kibiców poruszono wszystkie najważniejsze tematy, choć niczego nowego od prezesa nie dowiedzieliśmy się.

Kibice zadawali pytania, na które prezes odpowiadał już wielokrotnie. Czy to prawda, że kibicuje Widzewowi? Jak ponownie poinformował, pochodzi spod Łodzi, piłkarskiego bakcyla połknął w okresie, gdy Widzew toczył pamiętne i zwycięskie boje z mocnymi zagranicznymi ekipami. Studiując w Poznaniu chodził już jednak na mecze Kolejorza, teraz jest fanem tego klubu nie tylko z urzędu.
Dlaczego Bartek Bosacki do tej pory nie doczekał się takiego pożegnanie, na jakie w związku z wielkimi zasługami dla Kolejorza zasługuje? Prezes Klimczak nie ma sobie niczego do zarzucenia. Przyszedł do klubu, gdy „Bosego" od roku w klubie nie było, podjął z nim rozmowy, chce zorganizować mecz pożegnalny, ale jest to organizacyjnie trudne, bo były piłkarz jest osobą bardzo zajętą. Ciągle jednak takie wydarzenie brane jest pod uwagę.
W ostatnich latach skład osobowy Lecha w znacznym stopniu się zmienił. Wielu graczy odeszło, pojawili się nowi. Czy rozważany jest powrót na Bułgarską byłych zawodników Kolejorza? Prezes Klimczak zdradził, że spośród eks Lechitów tylko jedna osoba nie wyraziła ostatnio ochoty powrotu do Kolejorza. Można się domyśleć, że to Rudniew, który jest wschodzącą gwiazdą Bundesligi. Natomiast Stilić pytał wprost, czy możliwa jest jego ponowna gra dla Lecha. Zdaniem prezesa, ten piłkarz nie nadaje się już do poznańskiego klubu. Szuka on zawodników walecznych, szybkich. Także agent Sławomira Peszki pytał o ewentualny powrót piłkarza do Poznania, choć bardziej prawdopodobne jest, że znajdzie sobie klub w innej lidze.
W tej chwili trwają rozmowy z zawodnikami, na których trenerowi zależy: z defensywy i z ofensywy. Prezes podkreślił, że komitet transferowy bierze pod uwagę życzenia trenera, bo to on bezpośrednio opowiada za wyniki. Klub ma pieniądze na transfery, ale nie zawsze wszystko zależy od kasy. Trzeba uzyskać zgodę dotychczasowego klubu, ustalić warunki zatrudnienia nowego gracza, uwzględnić jego oczekiwania. Wszystko jednak wskazuje, że przed sezonem w barwach Lecha pojawią się obrońca i skrzydłowy. Prezes nie wyjawił, z jakiego kraju będą pochodzić. Podkreślił tylko, że skauci Lecha działają nawet w USA, gdzie gra kilku dobrych piłkarzy polskiego pochodzenia. Klub prowadzi rozmowy z piłkarzami, którym kończą się kontrakty i jest bliski porozumienia z nimi.
Prezes przyznał, że po sprzedaży Aleksandara Tonewa, podpisaniu sponsorskich umów stan klubowych finansów poprawił się. Budżet Lecha wynosi teraz 45 milionów zł, a rok budżetowy nie pokrywa się z kalendarzowym lecz z piłkarskim sezonem. Kwota ta nie uwzględnia wpływów z transferów, bo tego nigdy nie można przewidzieć, choć przychody z tego źródła są wysokie. To dodatkowy bonus. Nie bierze się też pod uwagę spodziewanych przychodów z występów Lecha w Lidze Europy. Prezes podkreślił, że celem stawianym przed zespołem i kadrą szkoleniową jest zakwalifikowanie się do fazy grupowej, bo dopiera tam można liczyć na poważne pieniądze.