Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Wielka radość na smutnym stadionie

włącz .

Trenerzy Lecha i Piasta Gliwice byli zgodni. Rozgrywanie piłkarskich spotkań bez udziału publiczności to zjawisko nienormalne. Angel Perez Garcia nigdy w czymś takim nie uczestniczył. W jego kraju nie było takiego przypadku. Podkreślał, że kibice to uczestnicy widowiska, piłkarze grają dla nich, a nie dla siebie. Mariusz Rumak stwierdził, że mecz był smutnym wydarzeniem. Nie chciałby nigdy brać udziału w podobnym.

Na Piasta Gliwice, jak się znów przekonaliśmy, zawsze można liczyć. To dla Lecha nieoceniony przeciwnik, kiedy trzeba się przełamać po niepowodzeniu, wrócić do równowagi. Piast nie potrafi grać z Lechem nawet wtedy, gdy ma przed sobą drużynę z wieloma młodymi, niedoświadczonymi zawodnikami. Po wstydliwej porażce w Tallinnie w kadrze Lecha na mecz nie znaleźli się lekko niedomagający Wołąkiewicz i Pawłowski. Na ławce zasiedli Hamalainen, Lovrencsivcs, Jevtić. Trener zmienił połowę zespołu.

Toczony w ogromnym upale mecz od początku był miernym widowiskiem. Młodzi piłkarze Lecha popełniali błąd za błędem, gubili piłkę, nie potrafili wymienić kilku podań. Wydawało się, że prowadzący otwartą grę Piast będzie miał łatwe zadanie. Gospodarze, jeżeli marzą o sukcesie, powinni jakoś przetrwać do momentu, gdy na boisko wejdą kluczowi zawodnicy ofensywni, by zadać rywalowi decydujący cios. Okazało się, że Piastowi gra układa się tylko w środku boiska, pod bramką Buricia stworzyli tylko jedną groźną sytuację. W Lechu zadebiutował Muhamed Keita, który pokazał się jako szybki, dobrze wyszkolony i celnie, choć nie zawsze mocno strzelający skrzydłowy.

Vojo Ubiparip przez prawie cały sezon leczył się po groźnej kontuzji. Zdobył bramkę w sparingu z Lechią Gdańsk, ale jeszcze lepiej spisał się w meczu z Piastem - zaliczył hat tricka. Zdobył pierwszego gola wykończając z bliska akcję kolegów, kolejne dwa gole dołożył po przerwie. Na 2:0 w pierwszej połowie wynik podwyższy ładnym strzałem głową Dawid Kownacki. Młody zawodnik grał przez cały mecz, mógł się wykazać. Pokazał kilka ładnych akcji, ale i wiele niewymuszonych błędów. Szczęście Lecha, że z Formellą i Kownackim w ofensywie nie mierzył się z rywalem bardziej wymagającym.

Przed przerwą narzekaliśmy na słaby poziom meczu, za to w drugiej połowie stwierdziliśmy, że pierwsze 45 minut stały jeszcze na jako tako dobrym poziomie. Lech spisywał się coraz gorzej. Piast zaatakował ze zdwojoną siłą dążąc do zdobycia kontaktowej bramki. Stworzyło to idealną szansę do wyprowadzenia kontry, ale młodzi piłkarze nie potrafili sobie z tym poradzić. Za każdym razem coś szwankowało – podanie było niecelne, albo któryś z graczy podejmował złą decyzję lub gubił piłkę. Szczęście, że Piast był nadal bezradny w ataku.

Sytuacja zmieniała się w miarę pojawiania się na boisku kolejnych doświadczonych graczy – Lovrencsicsa, Hamalainena, Jevticia. Wtedy kontry zaczęły Lechowi wychodzić, poprawiło się rozegranie piłki, gra zyskała na jakości. Mógł też błysnąć Vojo, który najpierw po serii zwodów oddał mocny i celny strzał lewą nogą podwyższając na 3:0, a przed samym końcem trafił w słupek, by potem dopaść do piłki w zamieszaniu pod bramką i umieścić ją w siatce. Na pustym i cichym stadionie słychać było huk - to władzom klubu i osobom ze sztabu szkoleniowego spadł kamień z serca. Obyśmy ten dźwięk usłyszeli także w czwartek.

Kibice Lecha, stojący za trybuną w wielkim upale, dopingowali piłkarzy Lecha walczących kilkadziesiąt metrów od nich. Zebrali się przed telebimem sfinansowanym przez firmę STS. Zawodnicy po meczu wyszli na balkon „czwórki”, by im za to podziękować. Zawodnicy pochodzący z zagranicy mieli dziwne miny. Uczestniczyli w wydarzeniu idiotycznym, nie do pomyślenia w ich krajach. Nie spodziewali się, że w Polsce można administracyjnie zakazać kibicom wejścia na trybuny, media tego nie komentują, nie piętnują i nie ośmieszają, a osoba, która się na takie postępowanie wobec obywateli poważyła, pozostanie bezkarna. Dziki kraj…

Lech Poznań – Piast Gliwice 4:0 (2:0)

Mecz, decyzją Piotra Florka, bez udziału publiczności.

Bramki: 1:0 Ubiparip (19), 2:0 Kownacki (36), 3:0 Ubiparip (84), 4:0 Ubiparip (90)

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)

Żółte kartki: Wilusz, Kownacki, Kędziora

Lech: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora, Maciej Wilusz, Marcin Kamiński, Luis Henriquez - Łukasz Trałka, Karol Linetty (76. Darko Jevtić) - Dariusz Formella (69. Kasper Hamalainen), Dawid Kownacki, Muhamed Keita (61. Gergo Lovrencsics) - Vojo Ubiparip

Piast: Alberto Cifuentes - Adrian Klepczyński, Csaba Horvath, Jan Polak, Piotr Brożek (85. Wojciech Kędziora) - Carles Martinez, Łukasz Hanzel (59. Radosław Murawski) - Tomasz Podgórski, Kamil Wilczek (46. Tomas Docekal), Gerard Badia - Ruben Jurado.