Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Koszmar powraca. Lech przegrał w Tallinie

włącz .

Jak przegrać mecz, w którym gra się z przeciwnikiem zdecydowanie słabszym i przez prawie cały czas ma się dużą przewagę? Lech potwierdził, że nie ma dla niego niczego niemożliwego. Grał nieskutecznie, atakował monotonnie, nie miał w składzie napastnika, który potrafiłby choć jedną akcję zamienić na bramkę. Czyżby czekała nas powtórka z Żalgirisu? W Wilnie Lech też przegrał 0:1 a w rewanżu bił głową w mur. To nie może zdarzyć się jeszcze raz!

Lech rozpoczął mecz w składzie, który był najbardziej prawdopodobny, bo Mariusz Rumak nie ma wielkiego wyboru. W ataku zagrał Kaspar Hamalainen, za nim Darko Jevtić, w środku obrony Maciej Wilusz i Hubert Wołąkiewicz. Pierwsze fragmenty spotkania to przewaga Lecha, który często inicjował ataki, nie potrafił jednak żadnego wykończyć. Bliski tego był Szymon Pawłowski, który oddał celny, ale zbyt słaby strzał po minięciu zwodem przeciwnika.

Mniej więcej po 20 minutach estońska drużyna otrząsnęła się i pokazała, że potrafi być u siebie groźna. Lecha ratował Jasmin Burić, groźnie było też po rzutach rożnych. Wyprowadzanie kontr ma być w tym sezonie mocną stroną Lecha. O mało bramki po szybkim ataki nie zdobył Jevtić, potem dobrą okazję znów miał Pawłowski po kolejnej indywidualnej akcji. Goście ponownie doszli do głosu, mieli więcej do powiedzenia, choć pomysłów na zdobycie gola w pierwszej połowie zabrakło. Bramkarz estoński Teles pokazał, że zna swój fach.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków Lecha i kolejnych interwencji miejscowego bramkarza. Motorem akcji Kolejorza był Szymon Pawłowski, często uderzający, nie zawsze celnie i wystarczająco mocno. Kalju Nomme skupiło się na obronie, grało ostrożnie, bo bezbramkowy rezultat z wyżej notowanym polskim zespołem to niezły wynik. Lechowi wyraźnie brakowało kogoś, kto potrafi zdobywać bramki. Hamalainen przegrał wiele pojedynków z Telesem, zdecydowanie najlepszym zawodnikiem swego zespołu.

Pół godziny przed końcem meczu Mariusz Rumak zdecydował się na jedyną tego dnia zmianę. Zdjął z boiska Karola Linettego, na pozycji defensywnego pomocnika pojawił się Darko Jevtić. Z ataku do linii środkowej w miejsce Szwajcara wycofany został Hamalainen. Jego pozycję w ataku zajął Dawid Kownacki, który w ten sposób otrzymał szansę debiutu w europejskich pucharach. Wydawało się, że miejscowi szybko opadną z sił, nie są przecież przyzwyczajeni do gry na wysokich obrotach, nawet po wpuszczeniu na boisko trzech nowych graczy. Lech wcale ich jednak nie zmuszał do wielkiego wysiłku, atakował z mniejszą energią niż w pierwszej połowie.

Kolejorz prowadził grę, był zdecydowanie lepszy i wydawało się, że jeżeli nie wygra, to przynajmniej bezbramkowo zremisuje. Tymczasem 10 minut przed końcem zabawa Macieja Wilusza z piłką zakończyła się katastrofą. Popełnił idiotyczny, niczym nie sprowokowany błąd, piłkę przejął Hidetoshi Wakui i będąc sam na sam z Buriciem nie dał mu szans. Na lekkoatletycznym stadionie w Tallinnie wybuchła wielka radość.

Lech od razu rzucił się do ataku i niewiele brakowało, by wyrównał niemal natychmiast. Po strzale Kownackiego piłka trafiła jednak w poprzeczkę. Aż się prosiło, by wprowadzić na boisko gracza ze świeżymi siłami, potrafiącego wnieść do gry coś nowego. Problem w tym, że kogoś takiego w Lechu nie ma. Dopiero w takich sytuacjach przekonujemy się, że drużyna, którą władze klubu oceniają jako bardzo mocna, wcale taką nie jest.

Lech Poznań – Kalju Nomme 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Wakui (81)

Widzów: 2280 (w tym 300 kiboli Kolejorza)

Sędzia: Domagoj Vuckov (Chorwacja)

Żółte kartki: Purg, Vunk - Trałka, Pawłowski

Kalju: Vitali Teles - Henrik Purg (64. Janar Toomet), Jorge Rodrigues, Alo Barengrub, Ken Kallaste - Reginald Alidor, Martin Vunk - Karl Mool, Hidetoshi Wakui, Damiano Quintieri (77. Mihkel Ainsalu) - Felipe Nunes (62. Robert Kirss)

Lech: Jasmin Burić - Tomasz Kędziora, Hubert Wołąkiewicz, Maciej Wilusz, Luis Henriquez - Łukasz Trałka, Karol Linetty (60. Dawid Kownacki) - Gergo Lovrencsics, Darko Jevtić, Szymon Pawłowski - Kasper Hamalainen