Wielkopolska nie gorsza od Bawarii

włącz .

Kluby, które mogą sobie na to pozwolić, wysyłają piłkarzy przed rozgrywkami na zagraniczne obozy przygotowawcze. W tym roku Lech nie trenował jednak w Austrii ani w Niemczech, lecz tam, gdzie równo rok temu mieszkali Ronaldo i jego portugalscy koledzy: w Opalenicy.

To nie był eksperyment, lecz przemyślana decyzja. Władze Lecha doszły do wniosku, że luksusowy hotel Remes w Opalenicy, ze wspaniałym zapleczem piłkarskim, w niczym nie ustępuje podobnym obiektom położonym u podnóża Alp. Jeżeli nawet opłata za pobyt jest zbliżona, to odpada koszt transportu. Do Poznania jest stąd mniej niż 40 kilometrów. O tej porze roku boiska jednakowo zielone są we wszystkich europejskich krajach. W Polsce przygotowania do sezonu prowadzą zespoły z Izraela, Cypru, innych ciepłych krajów.
Jedną z przyczyn zabierania drużyny w odległe miejsca jest konieczność izolowania ich od otoczenia w kluczowych momentach przedsezonowych przygotowań. Mają skoncentrować się na ciężkim treningu, zapomnieć o zainteresowaniu kibiców, o rodzinach i innych sprawach. Trener Mariusz Rumak, pytany przez dziennikarzy, czy Opalenica nie leży zbyt blisko Poznania i czy wielka popularność gwiazd Lecha nie jest przeszkodą w treningach, odpowiedział, że piłkarze grają dla kibiców, ich bliskość nie jest utrapieniem, lecz przyjemną codziennością, a warunki w hotelu Remes były idealne.
Jeżeli na cokolwiek trener mógł się uskarżać, to na nieobecność wielu podopiecznych. Reprezentanci Polski i innych krajów albo dotarli na obóz ze znacznym opóźnieniem, albo nie dotarli wcale (Luis Henriquez). Nową gwiazdę Lecha, Szymona Pawłowskiego, do końca czerwca wiązała umowa z dotychczasowym klubem. Kilku zawodników nie brało udziału w zajęciach z powodu kontuzji (Kebba Ceesay, Rafał Murawski, Bartosz Ślusarski, Patryk Wolski).
Zawodnicy, których trener miał do pełnej dyspozycji, trenowali ciężko, najczęściej z piłkami, ale zajęć taktycznych nie mogło być wiele. Właśnie z powodu nieobecności kluczowych zawodników. Pełne ręce roboty miał Andrzej Kasprzak, trener przygotowania fizycznego. Zawodnicy pracowali nad wytrzymałością, i to tak intensywnie, że u niektórych pojawiły się tak zwane urazy przeciążeniowe (np. Barry Douglas). Pod koniec obozu rozchorował się Łukasz Teodorczyk, miał 39 stopni gorączki, na szczęście infekcja po kilku dniach minęła bezpowrotnie.
Po powrocie do Poznania piłkarze otrzymali trzy dni wolnego. Mogli pojechać do domów i załatwić inne sprawy, bo nieprędko im się to znów trafi, bo przed nimi okres treningów i meczów rozgrywanych co kilka dni. Czeka ich teraz dwutygodniowy okres przygotowań przy ulicy Bułgarskiej. Zajęcia będą się odbywać raz dziennie, piłkarze mają pracować, już w pełnym składzie (z wyłączeniem graczy ciągle kontuzjowanych i tych, którzy jeszcze nie dołączyli do Lecha, bo rozmowy transferowe ciągle trwają) głównie nad taktyką, zgraniem.
Sezon zaczyna się w połowie lipca i będzie bardzo intensywny. Pierwsze mecze w Ekstraklasie, pierwsze mecze w Lidze Europy... Kibice już zacierają ręce, bo czekają ich wielkie i oby same pozytywne emocje.