Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Na drodze Lecha staje Górnik

włącz .

Przeciwnik gra na luzie, o nic nie walczy. Odzyskał kontuzjowanych zawodników, sprawdzają się taktyczne schematy wdrażane przez trenera. Lech natomiast stracił ważnych piłkarzy z ofensywy i defensywy, a jak wykazał słaby w jego wykonaniu mecz w Bydgoszczy, nie gra już tak szybko i swobodnie jak w kwietniu. Oby kibice, liczący na wysokie i łatwe zwycięstwo, nie przeżywali jeszcze jednej w tym sezonie traumy.

Łukasz Teodorczyk według wszelkiego prawdopodobieństwa nie zdąży się wykurować do spotkania z Górnikiem. Nie pojedzie też na mecz reprezentacji, do której został powołany. Trener Mariusz Rumak nie zdradzał w przeddzień meczu, kto go zastąpi, ale wszystko wskazuje, że na szpicy zagra Hamalainen. Jeżeli siły ataku to nie wzmocni, to z pewnością osłabi pozycję, na której zwykle Fin występuje. Zapowiada się, że po sezonie Teodorczyk z Lecha odejdzie, podobnie jak Lovrencsics. Trener Rumak ma więc okazję przećwiczyć ten wariant taktyczny przed pucharami europejskimi. Nie postawiłbym ostatnich pieniędzy na to, że Lech już w czerwcu sprowadzi wartościowego napastnika.

– Czy uda się odbudować ofensywę przed nowym sezonem? To zależy od tego, jakie otrzymam cegły. I jak wcześnie – obrazowo mówi Mariusz Rumak w odpowiedzi na pytanie o spodziewane odejście czołowych zawodników. Złośliwi podpowiadają, że zawsze można sięgnąć po Joela Tshibambę…

Brak Teodorczyka to nie jedyny kłopot trenera Lecha. Warszawski sędzia Paweł Raczkowski osłabił największego konkurenta drużyny z jego miasta, a szef Kolegium Sędziów w kuriozalny sposób usankcjonował niesprawiedliwy werdykt arbitra. Hubert Wołąkiewicz, po czerwonej kartce otrzymanej za faul, którego nie było, ale mógłby być, gdyby podstawił przeciwnikowi nogę, nie może zagrać przeciwko Górnikowi. W jednym tylko nie ma wątpliwości – zastąpi go Paulus Arajuuri.

W dalszym ciągu nie może grać leczący uraz kostki Barry Douglas. Prawdopodobnie dopiero we wtorek wejdzie w pełny trening z drużyną. Ta sytuacja działa na korzyść Tomka Kędziory, który zyskuje doświadczenie, gra coraz lepiej, jego atutem staje się już nie tylko dobry timing i celny strzał głową.

W Bydgoszczy od pierwszej minuty zagrał Dawid Kownacki. I nie wzmocnił siły ataku swego zespołu. – Mogłem dać drużynie więcej. Zagrałem przeciętnie. Jestem przygotowany na wahania formy. Mogą trafić mi się słabsze okresy. Muszę nad tym pracować. Jestem mentalnie i fizycznie gotowy na grę od początku meczu. Gdybym nie był, nie byłoby mnie tu teraz. Łatwiej jednak wejść na boisko w drugiej połowie, gdy przeciwnik jest trochę zmęczony – mówi 17-letni piłkarz (na zdjęciu).

Nie jest przekonany, że jest już gotowy na debiut w „dorosłej” reprezentacji. – Do tej porty grałem w kadrze do lat 17, więc to byłby duży przeskok. Najpierw chyba powinien zagrać w reprezentacji trenera Marcina Dorny – przyznaje Dawid Kownacki. Twierdzi, że fizycznie się rozwija, będzie coraz silniejszy. Jest przekonany, że ma talent, ale zastrzega, że musi go potwierdzić ciężką pracą.

Jakiego meczu mogą spodziewać się kibice, którzy w liczbie 20 tysięcy przyjdą w sobotę na stadion? Kolejorz zagra nieporadnie i denerwująco jak w Bydgoszczy, czy tak jak w drugiej połowie jesiennego meczu z Górnikiem, gdy odrobił stratę i wygrał 3:1? Trener Lecha twierdzi, że rozmawiał z piłkarzami o ostatnim, słabym meczu. Wiedzą, że nie zagrali tak, jak było ustalone, ale wnioski zostały wyciągnięte. Skoro tak, to w porządku.

Józef Djaczenko