Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kto będzie strzelał gole w Bydgoszczy?

włącz .

Łukasz Teodorczyk nie zdążył wyleczyć urazu mięśnia. Nie dokończył niedzielnego treningu, nie wsiadł do autobusu, którym drużyna Lecha pojechała wieczorem do Bydgoszczy na mecz z Zawiszą. Choć brzmi to kompromitująco dla władz klubu, drużyna walcząca o mistrzostwo kraju ma w składzie tylko jednego napastnika z prawdziwego zdarzenia. Na szczęście jego absencja nie stawia trenera w sytuacji bez wyjścia. Może się ratować rozwiązaniami doraźnymi.

W tej kolejce żaden z napastników walczących o tytuł króla ligowych strzelców gola nie zdobył. Śląsk Wrocław z Marco Paixao w składzie bezbramkowo zremisował w Gliwicach, Pogoń Szczecin z Marcinem Robakiem została zdemolowana przez Wisłę, która tydzień wcześniej nie miała niczego do powiedzenia w meczu z Lechem. Łukasz Teodorczyk nie wykorzysta okazji dogonienia Robaka i zdystansowania Paixao. Przez cały tydzień leczył uraz mięśnia biodrowo-lędźwiowego. Nie wyleczył.

Gdyby zimą z klubu nie odszedł Bartek Ślusarski, problem zastąpienia napastnika nie istniałby. Obecnie trener Mariusz Rumak ma oprócz Teodorczyka tylko dwóch zawodników, o których można powiedzieć, że są napastnikami, mimo iż żaden z nich nie jest klasyczną „dziewiątką”. 19-letni Dariusz Formella w dzień meczu zdaje pisemną maturę z języka polskiego. Po oddaniu pracy ma zostać pasażerem auta zmierzającego do Bydgoszczy i po dwóch godzinach być do dyspozycji trenera. Mariusz Rumak może też od pierwszej minuty wystawić Dawida Kownackiego. Wątpliwie jest jednak, by ten 17-latek zagrał cały mecz. Bardziej prawdopodobne jest jego wejście na boisko w drugiej połowie.

Najbardziej prawdopodobny wariant to wystawienie w ataku Kaspera Hamalainena. Ta pozycja nie jest dla niego pierwszyzną, choć znacznie lepiej się spisuje, gdy atakuje z głębi pola. Gdyby zagrał na szpicy, Mariusz Rumak ma kilka możliwości zastąpienia go na pozycji „dziesiątki”. Może tam wystawić Karola Linettego, wtedy partnerem Łukasza Trałki na pozycji defensywnego pomocnika byłby doświadczony Dima Injac.

Inny wariant to skierowanie na środek boiska, za Hamalainena Daylona Claasena. To ustawienie zdawało egzamin w meczach sparingowych. Trener Lecha twierdzi, że wszyscy jego zawodnicy, grywający ostatnio na skrzydle, są w dużym gazie i szkoda byłoby rezygnować z Lovrencsicsa, Pawłowskiego, czy Claasena. Gdyby ten ostatni został rozgrywającym, na boisku znaleźliby się wszyscy, a każdy z nich potrafi szybko posługiwać się piłką, wyprowadzać błyskawiczne ataki. Takie ustawienie wcale więc nie musi oznaczać osłabienia Lecha. Chcąc wykorzystać zmęczenie Zawiszy finałem Pucharu Polski i późniejszym świętowaniem zdobycia „pucharu świata”, Kolejorz nie może grać w wolnym tempie. Jego atutem będzie szybkość i skuteczny pressing.

Józef Djaczenko