Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech wyeliminował Lecha

włącz .

Rezerwy Kolejorza w półfinale Pucharu Polski na szczeblu okręgu pokonały oldbojów tego klubu 5:2. Mecz stał na wysokim poziomie, publiczność zobaczyła piękne bramki i wiele wspaniałych zagrań, zwłaszcza w wykonaniu dawnych gwiazd Lecha. Dopóki wystarczało im sił, mogli nawet myśleć o awansie do finału. Dowiedli swej dużej piłkarskiej klasy, a najlepszy na boisku Jacek Dembiński znalazłby miejsce w niejednym zespole ekstraklasy, choć trudno byłoby mu grywać w pełnym wymiarze czasu.

Mecz mogło obejrzeć tylko 999 osób, gdyż nie była to oficjalne zgłoszona impreza masowa. Kto nie przyszedł na stadion, ma czego żałować. Rezerwy Lecha od początku grały z rozmachem, wykorzystując szybkość, próbując akcji skrzydłami. Starsi zawodnicy górowali techniką, swoje akcje prowadzili płynniej, grali widowiskowo. Jacek Dembiński był nie do zatrzymania przez piłkarzy, których mógłby być ojcem. Arkadiusz Bąk jednym balansem ciała potrafił minąć kilku rywali, celnie podawał. Królem środka pola był posyłający celne piłki do kolegów Krzysztof Piskuła.

Rezerwy wyszły na dwubramkowe prowadzenie. Niklas Zulciak zmienił lot piłki po dobrym strzale Kamila Bździela, a kilka minut później ładnego gola zdobył Fontowicz. Wydawało się, że jest po meczu, bo oldbojom z każdą chwilą będzie grało się trudniej. A jednak doprowadzili do wyrównania, za sprawą swych wysokich umiejętności. Najpierw Tomasz Magdziarz z rzutu wolnego posłał piłkę w pole karne, a tam na głowę przejął ją w charakterystyczny dla siebie sposób i umieścił w siatce Arkadiusz Bąk. Potem Jacek Dembiński kapitalnie dośrodkował do Piotra Reissa, a ten oddał celny strzał, też głową.

Niewiele brakowało, by oldboje postawili młodszych kolegów w trudnej sytuacji. Zapachniało sensacją, gdy po przerwie sam przed pustą bramką znalazł się Reiss. Miał piłkę na słabszej, lewej nodze, trafił w słupek. – Odbyłem daleką podróż na ten mecz, rano wróciłem z Mikołajek, zabrakło trochę koncentracji – mówił po meczu były napastnik Kolejorza. – Gdybyśmy wygrali, to byłby obciach. A mówiąc poważnie, w końcówce zabrakło nam prądu. Dopóki były siły, mecz był wyrównany, rezerwy zwycięskie bramki zdobyły w samej końcówce.

W drugiej połowie trener rezerw Patryk Kniat wpuścił na boisko swych czołowych zawodników ofensywnych – Mateusza Klichowicza i Michała Jakóbowskiego. Uwidoczniła się przewaga młodszych zawodników. Najpierw swą drugą bramkę zdobył Zulciak, potem dwie dołożył Jakóbowski. – Do tego meczu podeszliśmy poważnie, ale też daliśmy szansę zawodnikom rzadziej grającym. Wiedzieliśmy, że dośrodkowania i strzały głową będą mocną stroną oldbojów. Nie ustrzegliśmy się błędów. Po strzale Reissa w słupek trochę mocniej zabiło mi serce, ale szczęście sprzyja lepszym – żartował trener Patryk Kniat.

– Taki mecz to dla nas frajda, możemy spotkać się z kolegami, wspólnie pograć. Występ na głównej płycie to szczególna atrakcja. Nogi już nie ciągną jak dawniej, ale zawsze chętnie zagram w tej drużynie – mówił Jarosław Araszkiewicz. – Młodzi piłkarze trenują codziennie, a ja nie mam czasu nawet na rowerze pojeździć – dodał Piotr Reiss, który po 90 minutach opuszczał boisko w całkiem niezłej formie.

W finale Pucharu Polski na szczeblu okręgu Lech II spotka się z Unią Swarzędz.

Lech Poznań Oldboys – Lech II Poznań 5:2 (2:2)

Bramki: 0:1 Zulciak (28), 0:2 Fontowicz (33), 1:2 Bąk (35), 2:2 Reiss (41), 2:3 Zulciak (74), 2:4 Jakóbowski (87), 2:5 Jakóbowski (90)

Lech Oldboys: Marcin Korbik - Sławomir Mizgalski (77. Paweł Bocian), Waldemar Kryger, Waldemar Przysiuda, Piotr Jacek - Tomasz Magdziarz, Arkadiusz Bąk, Krzysztof Piskuła (77. Sławomir Najtkowski), Jarosław Araszkiewicz (53. Marcin Drajer) - Jacek Dembiński, Piotr Reiss

Lech II: Kamil Czapla - Marcin Tomaszewski, Marcin Gawron, Wiktor Witt, Grzegorz Rogala - Szymon Zgarda (81. Arkadiusz Gieraszek), Mariusz Woźniak - Piotr Fontowicz (66. Michał Jakóbowski), Niklas Zulciak, Kamil Bzdziel (46. Maciej Orłowski) - Piotr Kurbiel (46. Mateusz Klichowicz).