Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zdobyli Puchar Polski. Wypoczną przed meczem z Lechem?

włącz .

Zawisza Bydgoszcz przystąpi do meczu z Lechem mając za sobą trzydniowy wypoczynek po 120-minutowym, zwycięskim finale Pucharu Polski. Ten wysiłek raczej nie da się triumfatorom we znaki. Mecz z Zagłębiem Lubin toczył się w tempie spacerowym. Nikt nawet nie próbował stosować pressingu w jakiejkolwiek postaci, a biegali tylko zawodnicy znajdujący się przy piłce. Nadzieja Lecha w psychicznym zmęczeniu najbliższego rywala. I w swojej klasie.

Podczas przedmeczowej konferencji prasowej Mateusz Możdżeń nie krył, że piłkarze Lecha widzą nadzieję w zmęczeniu poniedziałkowego przeciwnika meczem piątkowym. To pierwsze trofeum w historii Zawiszy, zawodnicy tego klubu stanęli przed historyczną szansą, wszystko inne przestało się dla nich liczyć, wykorzystali ją w rzutach karnych, teraz nie mieliby nic przeciwko zakończeniu sezonu. Co innego Lech, który do każdego z pozostałych ligowych meczów staje jak do finału mając ciągle nadzieję na doścignięcie Legii. Nastawi się na zdobycie w Bydgoszczy trzech punktów.

Nie wiadomo, czy Kolejorz będzie mógł wystąpić w optymalnym składzie. Łukasz Trałka wyleczył uraz odniesiony na środowym treningu, ale dopiero w niedzielę wyjaśni się, czy zdolny do gry będzie Łukasz Teodorczyk. Jeżeli go zabraknie, trener Mariusz Rumak będzie mógł w jego miejsce posłać do boju młodego Kownackiego. Wątpliwe, czy 17-letni zawodnik wytrzyma cały mecz. Innym wariantem jest przesunięcie do ataku Hamalainena, którego na rozegraniu zastąpiłby Daylon Claasen. Wtedy mogliby zagrać wszyscy piłkarze linii środkowej będący w coraz wyższej formie. Na skrzydłach biegaliby Pawłowski i Lovrencsics.

Długa przerwa między meczami wcale nie musi być atutem będącego w gazie Kolejorza. Mateusz Możdżeń przypomina jednak, że drużyna nie zdekoncentrowała się dwutygodniową przerwą przed meczem wyjazdowym z Górnikiem, więc poradzi sobie i teraz. – Jestem w kontakcie z Kamilem Drygasem, byłym kolegą z drużyny i wiem, że Zawisza w lidze osiągnął wszystko, co miał osiągnąć. W tej sytuacji mogą zagrać z nami na luzie i pokazać się z dobrej strony. Mogą też dać się zgnieść – rozważa piłkarz, który liczy się z tym, że w przypadku absencji Trałki lub Linettego z powodu nadmiaru żółtych kartek może zagrać nie na boku obrony, ale na swojej koronnej pozycji – w środku pola. Zapewnia, że jest do tego gotowy.

Pytany, w którym meczu Legia, mająca pięć punktów przewagi nad Lechem może stracić punkty, Mateusz twierdzi: – Skoro ma coś stracić, niech to zrobi jak najprędzej. Każdy przeciwnik w lidze może ją zatrzymać, a wtedy wrócimy do gry. Wisła grała w meczu z nami osłabiona, ale do meczu z Legią kontuzjowani zawodnicy wyzdrowieją i możemy się spodziewać zaciętego spotkania.

Trener Mariusz Rumak nie przewiduje „czyszczenia” się zagrożonych absencją zawodników z żółtych kartek ani nadmiernego zachowywania przez nich ostrożności. Chce, by jego piłkarze grali swoje i dowiedli, że znajdują się w wysokiej formie. To nie znaczy, że Lech nie przywiązuje wagi do sposobu gry rywala. Finał Pucharu Polski oglądali z trybun Stadionu Narodowego analityk Lecha i drugi trener Jerzy Cyrak. Prawdopodobnie klasa Zawiszy nie rzuciła ich na kolana. – Najważniejsze i tak będzie to, jak piłkarze Zawiszy podejdą do meczu z nami, fizycznie z pewnością sobie poradzą – przewiduje trener Rumak.

Nie żałuje, że Lech sprzedał Kamila Drygasa, który jest teraz czołowym graczem Zawiszy. – Trzymam za niego kciuki. Mam nadzieję, że zostanie jeszcze lepszym piłkarzem, ale niech tego nie pokazuje w meczu z nami – uśmiecha się Mariusz Rumak.