Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Z Zawiszą gramy w Bydgoszczy. A można było w Poznaniu

włącz .

Radosław Osuch, skonfliktowany ze swymi kibicami właściciel Zawiszy Bydgoszcz zwrócił się do władz Lecha z propozycją rozegrania najbliższego ligowego meczu obu drużyn nie w Bydgoszczy, jak to zostało wyznaczone, lecz w Poznaniu. Lech nie miałby nic przeciwko temu, zgody jednak nie wyraziła Ekstraklasa SA, czyli organizator rozgrywek. Na przeszkodzie stanął regulamin rozgrywek. To informacje nieoficjalne.

Organizator rozgrywek powołał się na przepisy jasno wyznaczające miejsce rozegrania poszczególnych spotkań dodatkowej fazy rozgrywek. Gdyby mecz miał się odbyć w sezonie zasadniczym, w grę wchodziłaby zmiana gospodarza poszczególnych spotkań. W tej fazie rozgrywany jest tylko jeden mecz między poszczególnymi zespołami, a regulamin opracowany przez Ekstraklasę i zaakceptowany przez PZPN stanowi, kto jest jego gospodarzem.

Łatwo sobie wyobrazić, jak trener Legii Henning Berg zareagowałby na jakiekolwiek odstępstwo, skoro przeszkadzało mu nawet to, że Zawisza gra z Lechem trzy dni po finale Pucharu Polski. Gdyby Lech wygrał u siebie z Zawiszą, a na domiar złego zdobył w tym sezonie tytuł, cała Warszawa znów mówiłaby o „mistrzu przy stole”.

Na stadion w Bydgoszczy przychodzi niewielu kibiców. Być może właściciel Zawiszy doszedł do wniosku, że mniej dołoży do przeprowadzenia wydarzenia, lub nawet zarobi, jeżeli zostanie formalnym organizatorem meczu na stadionie, na którym kibicuje bez porównania większa liczba osób. Miejsce, jakie zajmie Zawisza w lidze nie ma większego znaczenia w sytuacji, gdy ten klub nastawił się przede wszystkim na zdobycie – pierwszy raz w swej historii – Pucharu Polski.