Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech łaskawy dla Wisły. Pogromu nie było

włącz .

Tylko 3:0 wygrał Kolejorz z osłabionym i ciężko przestraszonym przeciwnikiem, choć była okazja odnieść rekordowo wysokie zwycięstwo. Być może Lech surowiej potraktowałby rywala, gdyby strzelenie dwóch bramek nie przyszło mu tak łatwo i tak szybko. Wisła właściwie załatwiła się sama, najpierw stwarzając idealną sytuację Teodorczykowi, a potem kierując pechowo piłkę do własnej bramki.

Wisła zaczęła mecz odważnie, próbując zepchnąć Lecha do obrony, stwarzając sytuacje bramkowe. W ataku było jej grać lepiej, bo posypała się krakowska defensywa, zawodnicy są kontuzjowani albo odsunięci od gry za nadmiar kartek. Po kilku minutach mecz się wyrównał, po dalszych kilku było 2:0 dla Lecha i gospodarze zaczęli grać spokojnie. Zbyt spokojnie. Rozgrywali piłkę na środku boiska, wycofywali ją do bramkarza, a kiedy znaleźli się pod bramką przeciwnika nie oddawali strzałów lecz w nieskończoność szukali lepiej ustawionego partnera.

W pierwszej połowie Wisła miała jedną bardzo dobrą sytuację bramkową. Gdyby ją wykorzystała, mogłaby napędzić Lechowi strachu, zmusić do energiczniejszego ataku, oddawania strzałów, porzucenia gry bezproduktywnej, choć miłej do oglądania. W drugiej połowie niewiele się zmieniło. Lech nadal prowadził własną grę, Wisła próbowała się odgryzać, a niekiedy, gdy nabrała odwagi, atakowała frontalnie. Miała w zespole Semira Stilicia, piłkarza przewyższającego umiejętnościami kolegów. Był on osamotniony, nie miał z kim grać, kompletnie nie rozumie się z Pawłem Brożkiem, napastnikiem czekającym na podania ze środka boiska.

Największe zagrożenie dla Lecha powstawało po rzutach wolnych wykonywanych przez Stilicia. Było ich wiele, bo specjalnością Lecha stało się popełnianie głupich fauli. Na domiar złego piłkarze z Poznania łapią po nich żółte kartki. Tak było też w piątek, gdy najpierw Trałka, a potem Linetty faulami ratowali sytuację po swoich błędach. W przypadku Karola było to zupełnie bez sensu. Lech prowadził już 3:0, akcja toczyła się w środku boiska. Jeżeli któryś z tych zawodników złapie jeszcze jedną kartkę, osłabi zespół.

Lech prowadził 3:0, bo dziwnego gola strzelił Hamalainen. Musnął piłkę, która powolutku wtoczyła się do bramki. Tego wieczoru przy Bułgarskiej padały same dziwne bramki. Gdyby Linetty opanował sztukę oddawania strzałów z dystansu, zdobyłby kilka pięknych goli. Raz po raz posyłał piłkę nad bramkę, czasami lądowała ona na drugiej kondygnacji trybuny, na którą przeniesiony został na ten mecz Kocioł. Młody piłkarz nie poddawał się, dalej próbował, wciąż z tym samym skutkiem.

Gra ożywiła się pod koniec spotkania, gdy na boisko wszedł Gergo Lovrencsics. Przesiedział niemal cały mecz na ławce, bo doznał kontuzji łokcia i trener wolał nie ryzykować pogłebienia urazu w kluczowej części sezonu. Przeprowadził kilka błyskotlkiwych akcji skrzydłem, wcześniej Lechowi brakowało takiego grania. Daylon Claasen, który zagrał od początku do końca, nie jest przecież klasycznym skrzydłowym.

„Franek Smuda, gdzie te cuda?” skandowali kibice z IV trybuny widząc bezsilność Wisły. Trener gości zachowywał się jak nie on. Nie szalał przy linii bocznej, nie mobilizował swej drużyny, nie rzucał bidonami, siedział spokojnie na ławce rezerwowych, nie wychylał się. Jak potem powiedział, nie chciał wywierać na swych młodych zawodnikach dodatkowej presji. Wisła była słaba jak nigdy, można było zrewanżować się jej za historyczne porażki poniesione w Krakowie. Lech oszczędzał przeciwnika, jakby liczył, że w zamian za to pokaże on ambitną grę w meczu przeciwko Legii, odbierze jej punkty. Z taką grą i w takim składzie będzie to jednak trudne.

Lech Poznań – Wisła Kraków 3:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Teodorczyk (7), 2:0 Uryga (11-samobójcza), 3:0 Hamalainen (78)

Widzów: 19 015

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Żółte kartki: Trałka, Linetty - Burdenski, Guerrier, Burliga

Lech: Krzysztof Kotorowski – Mateusz Możdżeń, Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Tomasz Kędziora – Łukasz Trałka (90. Dimitrije Injac), Karol Linetty – Szymon Pawłowski (81. Dariusz Formella), Kasper Hamalainen, Daylon Claasen – Łukasz Teodorczyk (75. Gergo Lovrencsics)

Wisła: Michał Miśkiewicz – Łukasz Burliga, Michał Czekaj, Alan Uryga, Piotr Brożek (46. Michał Szewczyk, 66. Danijel Klarić) – Ostoja Stjepanović, Fabian Burdenski (59. Rafał Boguski) – Emmanuel Sarki, Semir Stilić, Wilde Guerrier – Paweł Brożek