Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Walka rusza od początku. Najpierw Wisła

włącz .

Do końca rozgrywek zostało siedem spotkań. Zadecydują one o całym sezonie. To kluczowy moment w roku, ale trener Mariusz Rumak twierdzi, że adrenalina nie daje jeszcze znać o sobie. Przed pojedynkiem z Wisłą napięcie jest takie, jak przed każdym innym meczem. – Czujemy, że jesteśmy w formie, ale to musi zweryfikować mecz. Przekonamy się, jak dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach na nas wpłynęła – mówi trener Lecha.

Nie będą mogli zagrać obaj lewi obrońcy – Luis Henriquez i Barry Douglas. Na tej pozycji zagra albo Hubert Wołąkiewicz (a wtedy na środku obrony pokaże się Paulus Arajuuri) albo Tomasz Kędziora. Wisła jest w znacznie gorszej sytuacji, straciła siedmiu graczy pierwszej drużyny, zastąpi ich młodzież z trzecioligowych rezerw. – Każdy ma swój monet próby. Nam się trafił latem, teraz problemy ma Wisła – komentuje Mariusz Rumak.

Twierdzi, że piłkarze, którzy w Wiśle zastąpią kontuzjowanych, mogą zagrać wielki mecz i drużyny nie osłabią. Dlatego Lech musi koncentrować się na sobie, pokazać dobrą piłkę, skoro zamierza przyciągać ludzi na stadion. – Kibice, którzy przyjdą na mecz zobaczą Lecha walczącego, stawiającego przeciwnikowi własne warunki – dodaje trener. Podkreśla, że osoby wykonujące zawód piłkarza i trenera grają dla ludzi, jest mu więc przykro, że jedna z trybun stadionu pozostanie pusta.

Największą gwiazdą Wisły jest Semir Stilić, który wcześniej zachwycał swoją techniką kibiców Lecha, ale tylko w meczach, w których grał z pełnym zaangażowaniem. Trener Lecha nie przewiduje indywidualnego krycia tego zawodnika, bo Lech w ten sposób nigdy nie gra. Wielu piłkarzy Kolejorza pamięta jednak klasę Semira, zna też jego słabe strony. Z pewnością nie będzie mógł się on cieszyć dużą swobodą w rozgrywaniu piłki.

Boiskowym partnerem Stilicia nie był Karol Linetty. Ten 19-latek rozegrał już kilkadziesiąt spotkań w ekstraklasie, daje drużynie jakość, robi postępy, w zachodniej Europie pisze się o nim jako o przyszłym piłkarzu ligi hiszpańskiej i angielskiej. – Fajnie o tym czytać, ale póki co nigdzie się nie wybieram. Chcę jeszcze pograć w polskiej lidze – mówi Karol. Wkrótce będzie zdawał maturę. Twierdzi, że choć wykształcenie to ważna sprawa, skupia się na najbliższym meczu Lecha, z którym chce wywalczyć mistrzostwo Polski. Trener Rumak chce, by piłkarz trafił do reprezentacji, został czołowym graczem ligi, wtedy poradzi sobie w dobrym klubie. Z pewnością latem z Poznania nie wyjedzie.

Piłkarzem, który przyjechał do Poznania jako nadzieja Lecha, jest obdarzony nie gorszą niż u Stilicią techniką Daylon Claasen. Reprezentantowi RPA trudno jednak pokazać klasę w meczu o punkty, nazywany jest mistrzem sparingów. Trener Rumak twierdzi, że zawodnik ten ma niemałe umiejętności, a pozostało ma kilka spotkań na wywalczenie sobie miejsca w drużynie Lecha.

W tym sezonie drużyny Lecha i Wisły spotkały się dwukrotnie uzyskując idealny remis. W Krakowie, mimo dobrej gry Kolejorza w drugiej połowie, gospodarze wygrali 2:0. Wtedy jeszcze byli na fali, u siebie wygrywali wszystkie mecze, gorzej im szło na wyjazdach. Także w Poznaniu pokazali się ze słabej strony, dali się Lechowi całkowicie zdominować. W meczu toczonym w dzień świętego Mikołaja na boisku pokrytym śniegiem Lech wygrał 2:0 po golach zdobytych po przerwie przez Luisa Henriqueza (na zdjęciu) i Gergo Lovrencsicsa.

Wielu kibiców pamięta wysokie porażki, jakie Lech w przeszłości ponosił w Krakowie. Twierdzą, że przyszedł czas zemsty i Lech powinien wykorzystać duże osłabienie przeciwnika. Trener przypomina jednak, że w momencie, gdy mecz się zacznie, wynik będzie brzmiał 0:0, a celem Lecha jest zdominowanie przeciwnika i odniesienie zwycięstwa.

Wisła ponosi koszty krótkiej ławki rezerwowych. Franciszek Smuda wycisnął ze swoich zawodników wszystko, co mógł. Kiedy tracili siły lub wykruszali się wskutek licznych kontuzji zespół grał coraz gorzej. Przez całą jesień i na początku wiosny zachowywał nad Lechem co najmniej pięciopunktową przewagę. Potem zaczęła ona gwałtownie topnieć, a teraz Lech ma cztery punkty więcej, i to już po kontrowersyjnym podzieleniu wszystkich punktów na pół.

Poprzedni, zimowy mecz Lecha i Wisły oglądało zaledwie 10 tysięcy poznańskich kibiców. W piątek będzie ich dwukrotnie więcej, mimo zamknięcia przez wojewodę Kotła. Kibice Lecha apelują o przyniesienie na stadion snickersów. Zamierzają je zbierać dla wojewody, by już nie gwiazdorzył. Piotr Florek obejdzie się jednak smakiem, bo batony trafią do domu dziecka. Będzie mógł tylko obejrzeć zdjęcie przedstawiające efekty akcji, o której piszą już gazety. Z poznańskiego wojewody ma ubaw cała Polska. Także komendant wojewódzki policji, który wnioskował o całkowite zamknięcie stadionu, jest przedmiotem wielu żartów. Powtarza się w nich motyw poprzedniego miejsca pracy pana komendanta. Do Poznania przywieziono go z Radomia.