Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Brzydka twarz zwycięskiego Lecha

włącz .

Lech wygrał w Zabrzu 3:0, co zawdzięcza nie swojej postawie, lecz katastrofalnej formie przeciwnika. Przyjechał do Zabrza po trzy punkty, ale zanim wyprowadził kilka błyskawicznych ciosów nie sprawiał wrażenia drużyny zdeterminowanej, nastawionej na zwycięstwo. Potraktował nieporadnego Górnika z dużym, kompletnie nie zasłużonym respektem. Miał też sporo szczęścia i bardzo dobrze prezentującego się w bramce Krzysztofa Kotorowskiego (na zdjęciu).

Bardzo niemrawo zaczął Lech ten mecz, od rozgrywania piłki między obrońcami, wycofywania jej do bramkarza nawet z połowy boiska, jakby szczytem marzeń był dla niego remis. Można było mieć nadzieję, że się rozkręci i pokaże choćby namiastkę tego, co w poprzednich spotkaniach. Owszem, widzieliśmy kilka akcji skrzydłami, dośrodkowań, jednak znacznie więcej było niecelnych podań, przegranych pojedynków. To, że grając w ten sposób strzelił dwie bramki, nie jest paradoksem. Po prostu Górnik był jeszcze słabszy. O wiele słabszy.

Lech nie zagrał w takim samym zestawieniu, jak w poprzednim meczu, choć wydawało się to najbardziej prawdopodobnym ruchem trenera. Z drobnym urazem borykał się Arajuuri, więc sztab szkoleniowy i medyczny Lecha zdecydował się go oszczędzić. Na bocznej obronie zagrał Luis Henriquez, ale długiego czasu na boisku nie spędził, szybko zszedł z kontuzją. Zastąpił go nie Fin, czego należałoby się spodziewać, lecz Tomek Kędziora, dla którego gra na lewej stronie boiska nie jest codziennością. Zaliczył asystę, pięknie podając lewą nogą do Hamalainena. Minutę wcześniej, po akcji Lovrencsicsa, piłkę do bramki z metra wcisnął Teodorczyk. Te dwa błyskawicznie wyprowadzone ciosy wystarczyły, by rozstrzygnąć ten mecz.

Wydaje się, że gdyby Lech pokazał w pierwszej połowie formę ze swych najlepszych meczów, zmiótłby słabego Górnika z boiska. Problem w tym, że te najlepsze mecze rozgrywa w tym sezonie tylko u siebie. Na wyjazdach widujemy zaledwie namiastkę klasowego Lecha. Tak było i teraz. Kilka szybkich ataków, zagrania piętką, wybieganie na pozycję, ale po chwili głupia strata, bojaźliwe wycofywanie piłki, podawanie do przeciwnika. Brakowało pomysłu na rozegranie piłki, więc gracze Lecha albo ze strefy środkowej wycofywali ją do bramkarza, albo posyłali pod bramkę przeciwnika, na pewną stratę.

Do przerwy obie drużyny grały ospale, jednostajnym tempem, rzadko oddawały strzały. Lech nie pokazał, że jest drużyną strzelającą w lidze najczęściej. Po przerwie gra trochę się ożywiła, szczególnie za sprawą Górnika, który nie miał już niczego do stracenia. Nadal jednak atakował nieporadnie, co i tak wystarczało do zamykania Lecha na jego polu karnym. Drużynie tej klasy nie przystoi tak dać się traktować przez zespół będący w głębokim kryzysie. Właśnie wtedy oglądaliśmy tę najbrzydszą, wyjazdową twarz Lecha.

Górnik zrobił niewiele, by wykorzystać przeciętną grę Lecha. Nawet rzutu karnego, podyktowanego za bezsensowne dotknięcie piłki ręką przez Mateusza Możdżenia, nie potrafili wykorzystać. „Kotor” nawet nie musiał bronić, Bartosz Iwan nie wcelował w bramkę. Powtórzył w ten sposób „wyczyn” Nakoulmy, który we wcześniejszym meczu z Lechem oddał podobny strzał. Potem Kotor błysnął kilkoma świetnymi interwencjami. Widać było, że jest w formie, a koledzy z defensywy pewnie się czują mając go za sobą.

Zanim do tego doszło, na początku drugiej połowy Lech dobił przeciwnika, z niewielką pomocą jednego z kibiców, który użył gwizdka myląc piłkarzy. Zawodnicy Górnika stanęli, piłka trafiła do Hamalainena, który się nie zawahał, znalazł się sam przed bramkarzem i posłał mu piłkę między nogami. To nie była jedyna okazja bramkowa Lecha w drugiej połowie. Można było jeszcze bardziej poprawić sobie bilans bramkowy i wywindować Teodorczyka na czoło klasyfikacji snajperów. Trudno sobie wyobrazić, by Lech pokazywał podobną grę w meczach z przeciwnikami lepszymi niż Górnik. Mógłby zapomnieć nie tylko o ściganiu Legii, ale i utrzymaniu miejsca w pierwszej trójce.

Górnik Zabrze - Lech Poznań 0:3 (0:2)

Bramki: 0:1 Teodorczyk (31), 0:2 Hamalainen (33), 0:3 Hamalainen (51)

Widzów: 3000

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)

Żółte kartki: Sobolewski, Iwan - Teodorczyk, Kamiński, Claasen

Górnik: Grzegorz Kasprzik - Paweł Olkowski, Adam Danch, Radosław Sobolewski, Rafał Kosznik - Robert Jeż (57. Mateusz Zachara) - Dzikamai Gwaze, Bartosz Iwan, Wojciech Łuczak (88. Maciej Małkowski), Łukasz Madej (62. Tomas Majtan) - Prejuce Nakoulma

Lech: Krzysztof Kotorowski - Mateusz Możdżeń, Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Luis Henriquez (28. Tomasz Kędziora) - Łukasz Trałka, Karol Linetty - Gergo Lovrencsics, Kasper Hamalainen (80. Dawid Kownacki), Szymon Pawłowski (66. Daylon Claasen) - Łukasz Teodorczyk.