Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kwiecień Kolejorza

włącz .

W tym miesiącu Lech uzyskuje najwyższą formę, odnosi najwięcej zwycięstw. Można więc się spodziewać, że mecz z Górnikiem Zabrze przyniesie pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym roku, wpisze się w serię kolejnych wygranych. Bez niej trudno będzie nawiązać walkę o tytuł mistrzowski. Trener obiecuje narzucenie rywalowi własnych warunków gry i liczy, że uda się dobrą dyspozycję drużyny utrzymać do samego końca rozgrywek.

Zimą Lech przygotowywał się do sezonu inaczej niż w ubiegłych latach. Właśnie wtedy została wykonana największa praca, a latem piłkarze mają wejść do gry „z marszu”, wykorzystując pracę z początku roku. Pozwoli to być w formie w okresie, gdy ostatnio Lech odpadał z pucharów, znajdował się w trakcie przygotowań do rundy jesiennej. Czy „ubocznym” skutkiem takich przygotowań było trafienie z wysoką formą właśnie na teraz, gdy ważą się losy całego sezonu?

– Nie tylko w tym roku łapiemy w kwietniu wysoką formę. Rok temu było identycznie. Dobrze by było utrzymać taką dyspozycję przez cały rok. Do kolejnego meczu przygotowujemy się w dobrym nastroju, po wysokim zwycięstwie. Zarządzanie sukcesem jest jednak równie trudne jak zarządzanie kryzysem. Mamy wewnętrzną radość, pozwala to fajnie funkcjonować, ale i tak czujemy presję przed najbliższym meczem i głównie on siedzi w głowach piłkarzy – twierdzi trener Mariusz Rumak.

Chcąc wysoką formę potwierdzić, trzeba pokonać Górnika, któremu zależy na choćby jednym punkcie pozwalającym utrzymać się w pierwszej „ósemce”. Drużyna ta nie wygrała meczu od niepamiętnych czasów, stopniowo obsuwa się w tabeli, chciałaby zapewnić sobie bezpieczne miejsce. Ma jednak piłkarzy, których stać na wiele. Jak Lech powinien zagrać, by odnieść sukces?

– Musimy kontrolować ten mecz od początku do końca, narzucić swój sposób gry. O tym, w jaki sposób gra przeciwnik, porozmawiamy na końcu, bo najważniejsze jest to, co sami zagramy. Mamy swój sposób na Górnika. Z pewnością nie będziemy czekać na rozwój wydarzeń. Przejmiemy inicjatywę – zapowiada trener. Można się więc spodziewać takiej gry, jaką Lech pokazuje w ostatnich tygodniach: wysoki pressing, jak najszybsze odbieranie piłki i wyprowadzanie ataków, przy zapewnieniu sobie asekuracji w defensywie, by nie dać się zaskoczyć kontrą.

Wszystko wskazuje, że Lech zagra w takim samym składzie, jak w meczu przeciwko Jagiellonii. Barry Douglas ciągle czuje skutki skręcenia stawu skokowego, niestety w lewej stopie, której używa znacznie częściej. Ból występuje podczas kopnięcia piłki, więc Szkot nie zagra w Zabrzu, wyleczy się do końca. Nie jest pewne (choć jest najbardziej prawdopodobne), że zastąpi go Hubert Wołąkiewicz. Być może trener zdecyduje się na Luisa Henriqueza.

Prawdopodobnie znów zobaczymy na boisku Paulusa Arajuuri, który ciągle jest podekscytowany udanym debiutem w polskiej lidze, ale żyje już kolejnym spotkaniem. – Koledzy opowiadali mi, że Górnik to mocna drużyna, choć teraz gra trochę gorzej. Odprawa przedmeczowa dopiero nas czeka, ale i tak najważniejsze jest to, jak sami zagramy. Koncentrujemy się na sobie – zapewnia fiński obrońca (na zdjęciu).

Po rozegraniu meczu w Zabrzu Lecha czekają dwa tygodnie przerwy w rozgrywaniu meczów. Trener musi zadbać, by piłkarze nie stracili w tym czasie formy. – Będziemy mocno pracować. Poniedziałek mamy wolny, trenujemy do końca tygodnia, w pierwszy i drugi dzień świąt też dam piłkarzom wolne. Spotykamy się w poświąteczny wtorek, by przygotowywać się do pierwszego meczu nowej fazy rozgrywek. Nie przewiduję rozegrania w tym czasie sparingu. Kilku piłkarzy może zagrać w drużynie rezerw – informuje Mariusz Rumak.

Nie wiadomo jeszcze, kto będzie pierwszym przeciwnikiem Lecha. Mecz odbędzie się w Poznaniu, a wszystko wskazuje, że przyjedzie tu Pogoń. Lech ma trzy wyjazdy. Prawdopodobnie zagra w Bydgoszczy, potem na stadionie drużyny znajdującej się na ósmym miejscu (Cracovia?), na koniec w Warszawie. Pozostałe drużyny będzie gościć u siebie.