Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Potwierdzą w Zabrzu wysoką formę?

włącz .

Od dawna piłkarze Lecha nie przygotowywali się do kolejnego meczu w tak dobrych nastrojach i z tak dużymi nadziejami. Mecz z Jagiellonią, gdy wychodziło im wszystko pokazał, że najważniejsze rozstrzygnięcia w lidze dopiero zapadną. Najważniejszy teraz cel to dobrze przygotować się do meczu z Górnikiem. W Zabrzu pełna mobilizacja, bo słabiutki wiosną Górnik chce za wszelką cenę wygrać, by załapać się do czołowej „ósemki”. Mają tam teraz tylko 3 tysiące miejsc na stadionie. Chcąc zapełnić wszystkie, klub obniżyły cenę biletów do 5 zł.

W poprzednim tygodniu Mariusz Rumak nie pracował ze swym zespołem, przebywał w tym czasie ze szkołą trenerów PZPN w Szwajcarii. Jak ostatnio podkreślił, jego współpracownicy przygotowali zespół do meczu z Jagiellonią perfekcyjnie, w każdym aspekcie. Nie zawiodły mentalność, organizacja gry, przygotowanie taktyczne. W zespole nie było piłkarza, który by zawiódł. Każdy spisał się bardzo dobrze.

– Po tak okazałym zwycięstwie w drużynie rzeczywiście panuje fajna atmosfera. W euforię jednak nie wpadamy. Od tego, co już było ważniejsze jest to, co nas czeka. Pracujemy ciężko zdając sobie sprawę, że o wszystkim zadecydują detale – mówi trener Mariusz Rumak. Zdaje sobie sprawę, że Górnik będzie groźny, zagra o pełną pulę. Dzięki temu kibice mogą obejrzeć ładny mecz, bo Lech potrafi pokazać dużą jakość, odbierać przeciwnikowi piłkę i wyprowadzać szybkie ataki. Im bliżej bramki przeciwnika piłka zostanie odzyskana, tym groźniejsze będą te ataki.

Trener twierdzi, że w meczu przeciwko Jagielloni widzieliśmy Lecha bliskiego takiego ideału, do którego cały sztab szkoleniowy dąży, przynajmniej pod względem zaangażowania, mentalności. Nie było piłek nie do odzyskania. Jeśli natomiast chodzi o samą grę, dużo jeszcze było w niej mankamentów. Zawodziły szczegóły dotyczące organizacji gry, trzeba być przy tym bardzo uważnym. Drużynie ciągle sprawia kłopot prowadzenie ataków pozycyjnych. Mimo wysokiego prowadzenia drużyna nie spoczęła na laurach, ciągle atakowała. Trener podkreślał, że tego od swych zawodników wymaga, ćwiczą to na treningach, ale nie zawsze pokazują to, co im od dwóch lat wpaja.

Największe postępy w grze Lecha widać wtedy, gdy stosuje on pressing. W ostatnim meczu oglądaliśmy go do samego końca. – Wtedy jednak wszystko dzieje się szybko, na zasadzie odruchów bezwarunkowych, to musi być zautomatyzowane – zwraca uwagę trener. Lechowi łatwo było prowadzić ataki, bo w polu karnym, w przeciwieństwie do meczu w Warszawie, nie przebywał osamotniony Teodorczyk. Możliwości rozegrania piłki było więcej. Wszystko tu zależy od tego, czy zawodnicy mają przekonanie, że stojący za nimi partner zaasekuruje ich w defensywie. Jeżeli tak, to mogą biec pod bramkę rywala.

W ostatnim meczu trener przemeblował defensywę. Przyniosło to dobre rezultaty, bo tylko błąd słabego sędziego spowodował, że nie udało się zachować czystego konta. Kotorowski w bramce spisał się bez zarzutu. W wysokiej formie jest też Gostomski, zaległości szybko niweluje Burić, być może zagra już w najbliższym meczu rezerw, postępy robi Matysiak. Od dawna w Lechu nie było takiego bramkarskiego urodzaju (na zdjęciu). Zmiany w obronie wymusiła absencja kontuzjowanego Douglasa. Zajęcia z zespołem ma wznowić dopiero krótko przed wyjazdem do Zabrza. Jest więc prawdopodobne, że znów na boisku pojawi się Arajuuri, a na lewej obronie zagra Wołąkiewicz.

Niebawem trener będzie mógł zastosować więcej wariantów w ustawieniu zespołu. Zdrowieją Kebba Ceesay i Vojo Ubiparip. W ciągu tygodnia lub dwóch będą trenować z drużyną. Zdaniem trenera, jest to zasługa ich ciężkiej pracy w okresie, gdy nie pojawiali się na boisku. Odbywali po trzy a nawet cztery treningi dziennie z udziałem trenerów, fizjoterapeutów. Do pierwszego meczu nowej fazy rozgrywek powinien wyzdrowieć Arboleda.