Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Mecz o wszystko

włącz .

Lecha czeka w sobotę najważniejszy mecz w całym sezonie. Jeżeli uda się w Warszawie pokonać Legię, jeszcze ważniejsze będzie kolejne spotkanie tych drużyn. Prawdopodobnie rozegrane zostanie w czerwcu i zadecyduje o mistrzowskim tytule. Jeżeli Kolejorz nie pokona teraz Legii, jej przewaga będzie tak duża, że Lechowi pozostanie walka o obronę wicemistrzostwa. Piłkarze zapowiadają walkę o zwycięstwo, a trener przygotowuje taktykę pozwalającą narzucić rywalowi swój styl.

W poprzednim meczu przeciwko Legii zadebiutował w ekstraklasie Karol Linetty (na zdjęciu). Dziś ten nastolatek jest podstawowym zawodnikiem swej drużyny. – W zespole panuje fajna atmosfera, bo ostatnio wygrywamy. Do Warszawy pojedziemy podbudowani. Rzadko oglądam tabelę, ale po ostatniej kolejce zajrzałem. Mamy 7 punktów straty, bo Legii udało się wygrać w ostatniej chwili, tak jak nam w meczu przeciwko Podbeskidziu. Chcemy z Warszawy przywieźć 3 punkty. Nie tylko dlatego, żeby nie skomplikować sobie sytuacji. To jest ważny mecz dla kibiców. Zamierzamy wygrać z myślą o nich, grać własną piłkę – mówi Karol.

Żaden z podstawowych piłkarzy Lecha nie odniósł ostatnio kontuzji. Nawet Paulus Arajuuri jest gotowy do spóźnionego debiutu, ale nie wydaje się prawdopodobne, by nastąpił on w tak ważnym dniu, i to mimo błędów, jakie w każdym meczu popełnia sprawdzona para defensorów – Marcin Kamiński i Hubert Wołąkiewicz. Nie zagra Manuel Arboleda, mający drobne kłopoty zdrowotne, nie biorący ostatnio udziału w treningach, podobnie jak Luis Henriquez.

Wydaje się, że mecz rozpocznie taka sama drużyna, jaka wybiegła na boisko podczas ostatniego meczu na własnym stadionie. Trener Lecha nie zamierza zdradzać szczegółów taktyki, jaką zagra jego zespół. Ponieważ Legia na własnym boisku zwykle ma przewagę, prawdopodobna jest próba skontrowania jej przez Kolejorza. W ten sposób Lech odniósł ostatnie swe zwycięstwo przy Łazienkowskiej, gdy gola zdobył Rudniew.

W tym roku postawa Lecha w czekających go meczach jest dużą zagadką. Potrafi zagrać bardzo dobrze, szczególnie na własnym stadionie, ale i kompromitować się na wyjazdach. Trener zmienił system przygotowań. Najcięższa praca wykonana została zimą, by do walki w europejskich pucharach przystąpić „z marszu”, bazując na formie z piłkarskiej wiosny. Pytanie tylko – jaka będzie ta forma. – Nie przygotowujemy jej szczytu na dodatkowe rozgrywki, po fazie zasadniczej. Staramy się, by była równa przez cały czas. Nie zwalniamy, pracujemy intensywnie aż do ostatniego meczu, czyli do 2 czerwca – zapowiada Mariusz Rumak.

Z Warszawy, gdzie zmierzą się dwa aktualnie najlepsze zespoły ligowe, zamierza przywieźć zwycięstwo. – Po to tam jedziemy. Mam nadzieję, że uda nam się zgarnąć trzy punkty. Pamiętamy, że przed nami jeszcze 10 spotkań, a więc mnóstwo gier i wiele może się zdarzyć – podkreśla. Chciały uniknąć osłabienia zespołu absencjami za żółte kartki i kontuzjami, wtedy będzie można myśleć o stabilizacji formy. Nie jest z nią najlepiej, skoro Lechowi wiosną dopiero ostatnio udało się wygrać dwa kolejne spotkania.

Ewentualna porażka spowoduje, że w fazie dodatkowej trzeba będzie odrobić 5 punktów, by dogonić Legię. Jak zagrać, by już teraz odrobić stratę, a nie ją powiększać? Analiza gry najbliższego przeciwnika właśnie trwa. Trener Mariusz Rumak przyznaje, że Legia zachowuje się inaczej niż w czasach Jana Urbana. Często zmienia stronę boiska, którą prowadzi atak, rozszerza pole gry. Wiele będzie zależeć od postawy pomocników Lecha, szczególnie tych skrajnych. Ten mecz trzeba będzie nie tylko rozegrać mądrze, ale i wybiegać. – Spotkają się zespoły o zbliżonej klasie. Każdy będzie chciał narzucić własny styl. Z pewnością nie będziemy czekali na to, co zrobi Legia – obiecuje Mariusz Rumak.