Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Z kim w ataku przeciwko Lechii?

włącz .

Bez trenera Mariusza Rumaka, przebywającego na trzydniowych zajęciach w Szkole Trenerów PZPN i kilku zawodników z podstawowego składu trenuje drużyna Lecha, przygotowująca się do ważnego meczu przeciwko Lechii Gdańsk. Piłkarze częściej i chętniej rozmawiają o meczu poprzednim i o swojej przyszłości po zakończeniu sezonu niż o tym, co wydarzy się przy Bułgarskiej w sobotni wieczór.

We wtorek piłkarze Lecha trenowali dwukrotnie, pod kierunkiem drugiego trenera Jerzego Cyraka. Przed południem mieli zajęcia w siłowni, potem na godzinę wyszli na boczne boisko. Ponownie spotkali się na nim po południu. Wokół boiska biegał Łukasz Teodorczyk odczuwający skutki lekkiego urazu odniesionego w piątkowym meczu przeciwko Podbeskidziu. Na zgrupowanie reprezentacji młodzieżowej wyjechał Dawid Kownacki, więc niedyspozycja „Teo” może spowodować, że jedynym napastnikiem Lecha – nie licząc Hamalainena, który jednak więcej daje drużynie jako rozgrywający – pozostanie Dariusz Formella.

Ten młody zawodnik tylko kilka razy pokazał się w pierwszym składzie Lecha i ma z tego powodu niedosyt. Ustalił jednak z trenerem Mariuszem Rumakiem, że zanim zda maturę nie zostanie wypożyczony do innego klubu, gdzie miałby szansę gry. – Celem każdego zawodnika, szczególnie młodego, jest grać jak najwięcej. Wspólnie z trenerem doszliśmy wniosku, że na pół roku zostaję w Poznaniu. A potem zobaczymy, w czerwcu porozmawiamy na ten temat. Wolałbym zostać w Poznaniu. Nie po to tu przyszedłem, by być wypożyczony, ale być może dla mojego dobra nie będzie innego wyjścia – mówi Dariusz Formella.

W ostatnim meczu wszedł na boisko w drugiej połowie, by wzmocnić siłę ofensywną. Nie mógł wejść dobrze w tamten mecz. Niewiele brakowało, by po jego faulu sędzia podyktował rzut karny przeciwko Lechowi. Potem się rozegrał, a w ostatnich sekundach w starciu z nim Marek Sokołowski popełnił przewinienie przed polem karnym. To był decydujący moment całego spotkania. Mateusz Możdżeń zamienił rzut wolny na gola. – Mateusz po meczu dziękował mi za to – mówi napastnik Lecha.

Jak twierdzi, nie ma ulubionej pozycji na boisku. Jako wysunięty napastnik ma się więcej okazji bramkowych, a jako skrzydłowy częściej można być przy piłce, ciągle znajdować się pod grą. W treningach największą ostatnio uwagę zwraca ostatnio na uderzenia spoza pola karnego. Zdarza mu się nawet zostać po zajęciach, by ćwiczyć strzały. Chciałby poprawić ten element gry.

Bramkarz Krzysztof Kotorowski ma wyjątkowego pecha. Kilku zawodnikom w meczu przeciwko Lechowi wyszedł strzał życia. Zdarzało mu się puszczać gole niemal z połowy boiska. W ślady „Kotora” idzie Maciej Gostomski. Przemysław Pietruszka z Podbeskidzia Bielsko-Biała zaskoczył go kapitalnym uderzeniem z ponad 30 metrów. – Byłem wysunięty przed bramkę, bo taki mam styl gry. W pierwszej chwili myślałem, że piłka wyjdzie na aut. Zaczęła robić dziwne rotacje, starałem się ratować. Udałoby mi się zapobiec bramce tylko gdybym stał na linii. Pietruszce wyszedł strzał życia, nie było można tego obronić. Myślę, że nie chciał tak uderzyć, chyba nie wiedział, co z tą piłką zrobić. Mógłby taki strzał powtórzyć tysiąc razy i ani razu by mu nie wyszło. Najważniejsze, że wygraliśmy - podkreśla bramkarz Kolejorza.