Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Operacja Szczecin rozpoczęta

włącz .

Lech, który dobrze rozpoczął wznowione rozgrywki, chce iść za ciosem i przywieźć ze Szczecina zwycięstwo. Łatwo nie będzie, bo przystąpi do meczu z Pogonią osłabiony. Wielu piłkarzom groziła absencja za nadmiar żółtych kartek, ale trudno było się spodziewać, że aż trzech z nich nie zagra już w pierwszym wyjazdowym spotkaniu. Trener Mariusz Rumak wie, kto ich zastąpi.

Na treningu piłkarze Lecha spędzili wczoraj ponad dwie godziny. Najpierw mieli zajęcia pod dachem, głównie w siłowni, potem wyszli na boisko, by ćwiczyć przewidziane na piątkowe spotkanie rozwiązania taktyczne. Tylko pierwszą część tych zajęć mogli oglądać dziennikarze. – Nie chciałem, by kamery pokazały warianty gry, nad którymi pracujemy – wyjaśnił trener Lecha.

Zanim sędzia Paweł Pskit w meczu przeciwko Śląskowi Wrocław urządził kartkowy festiwal, piłkarze Lecha, przygotowujący się w Hiszpanii do rozgrywek, opracowali taktyczne rozwiązania pozwalające zastąpić tych graczy, z których trener nie może korzystać. Teraz Mariusz Rumak ma nadzieję, że w najbliższych treningach zmiennicy odsuniętych zawodników pokażą się z dobrej strony. To dla nich szansa, jeżeli nie chcą łatwo oddać miejsca w drużynie.

Mecz z Pogonią nie będzie łatwy. Zdaniem trenera Lecha, przeciwnik uczynił postępy, pokazuje się teraz znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie, jest też psychicznie podbudowany wyjazdowym zwycięstwem w pierwszym meczu, gdy bramkę zdobył w końcówce grając w osłabieniu. – Pogoń to groźny rywal, pokonał nas jesienią w Poznaniu. Takie wydarzenia się pamięta, każdy mecz, który nam nie wyszedł, pozostaje w świadomości, wywołuje sportową złość. Chcemy się zrewanżować – mówi trener.

Naturalnym zastępcą odsuniętego od gry Karola Linetty’ego wydaje się doświadczony Dima Injac. Możliwe są i inne warianty, takie jak gra na pozycji defensywnego pomocnika Kaspera Hamalainena i posłanie do ataku któregoś z młodych graczy – Dariusza Formelli lub Dawida Kownackiego. Jest to jednak mało prawdopodobne, raczej Kasper zagra w ataku, podobnie jak w meczu ze Śląskiem. Teodorczyk nie pokaże się jednak na boisku jako jego zmiennik, do Szczecina nie pojedzie. Barry’ego Duglasa prawdopodobnie zastąpi Luis Henriquez.

Piłkarze Lecha nie byli zachwyceni jakością trawy, na jakiej rozegrali w Poznaniu pierwszy wiosenny mecz. Niektórzy nawet właśnie nową, „rozjeżdżającą się” nawierzchnię obarczali winą za nieudane, niedokładne zagrania, błędy w przyjęciu piłki, niecelne podania. – W Szczecinie z pewnością będzie nam bliżej do warunków, jakie mieliśmy podczas zgrupowania w Hiszpanii. Tam mogliśmy grać szybko, u siebie brakowało nam pewności – potwierdza Mariusz Rumak.

Piłkarze Lecha czują, że są w formie, mają zamiar wygrać w Szczecinie. – Dzięki cennemu zwycięstwu w pierwszym meczu łatwiej się weszło w rozgrywki. Osłabienia nas nie martwią, bo byliśmy nastawieni na to, że kilku piłkarzom brakuje jednej kartki do przymusowej pauzy. Mamy tak mocną kadrę, że sobie poradzimy, musimy być tylko dobrze skoncentrowani – mówi obrońca Marcin Kamiński. Szczeciński mecz sprzed roku zapamięta na zawsze. Strzelił wtedy bramkę, a w szatni czekała na niego tragiczna wiadomość – zmarł jego dziadek.

Optymistą jest też Dima Injac, któremu latem kończy się kontrakt, a nie zamierza kończyć kariery. Chce przekonać trenera, że Lech może mieć jeszcze z niego korzyść: – Najważniejsze, że jestem zdrowy i solidnie przepracowałem okres przygotowawczy. Jesienią borykałem się jeszcze z dolegliwościami, grałem mało. Jeżeli trener na mnie postawi, w Szczecinie chcę się pokazać z jak najlepszej strony – zapewnia.