Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Gotowi na ligę

włącz .

Trener Mariusz Rumak wie już, w jakim składzie Lech rozpoczęcie pierwszy wiosenny mecz ligowy, ze Śląskiem Wrocław. Po zgrupowaniu w Hiszpanii drużyna uzyskała niezłą formę, którą potwierdziła w sparingach z mocnymi zespołami. Jedyne zmartwienie trenera to zima i brak dobrych warunków treningowych. Pierwsze zajęcia po powrocie ze zgrupowania Kolejorz przeprowadził na stadionie, na skrawku nowej murawy przed IV trybuną.

Sceneria była nietypowa. Boisko przykryte wielkim namiotem, pod którym w cieple trwają prace pielęgnacyjne. Za tą konstrukcją, na pasie odsłoniętej murawy uwijali się piłkarze Lecha. Trening był krótki ale dynamiczny. Szybkie sprinty, gwałtowne zwroty, biegi po „drabinkach”, szybkie podania piłki, uderzenia głową, nogą.

– W Hiszpanii mieliśmy optymalne warunki, korzystaliśmy z idealnie przygotowanego boiska. Sparingpartnerzy wysoko zawiesili nam poprzeczkę. Wykonaliśmy bardzo dobrą pracę. Tu boiska są jeszcze zamrożone, a na zajęcia na sztucznej nawierzchni nie możemy sobie tuż przed ligą pozwolić, nie moglibyśmy ćwiczyć szybkości i dynamiki. Na początku tygodnia okaże się, gdzie będziemy trenować w ostatnich dniach przed startem ligi – mówi trener Mariusz Rumak.

Celem, jaki trener przed sobą postawił, jest zajęcie miejsca w pierwszej trójce, czyli gra w europejskich pucharach. Nie martwi się brakiem napastników i tego, że kontuzja lub żółte karki wyeliminują Łukasza Teodorczyka. Przymusową absencją z powodu nadmiaru żółtych kartek jest zresztą zagrożona połowa drużyny. Sytuacja kadrowa, mimo ubytku Rafała Murawskiego i Bartosza Ślusarskiego jest lepsza niż jesienią. – Jeśli chodzi o tych dwóch piłkarzy, to wszystko jeszcze może się zmienić, ale od naszego powrotu z Hiszpanii nie zmieniło się nic – informuje trener.

–Dobrze, że mamy prawie wiosenną pogodę. Są nadzieje, że pierwszy mecz rozegramy na zielonej nawierzchni a nie na lodzie. Czuję się dobrze, ale wszystko zweryfikuje boisko. Mamy dużą rywalizację o miejsce w pierwszym składzie, to jednak może nam wyjść tylko na dobre – twierdzi Łukasz Trałka.

Nowym kapitanem drużyny został Hubert Wołąkiewicz. – Chcielibyśmy przełożyć na wyniki uzyskane w lidze to, co wypracowaliśmy podczas ciężkich treningów. Nie powinniśmy mieć problemów z przestawieniem się na warunki, jakie zastaliśmy w Polsce. Cieszy, że kontuzji jest teraz bez porównania mniej niż jesienią. Nasza gra wygląda nieźle, przekonaliśmy się o tym w sparingach. W meczu z Lokomotiwem odczuliśmy na sobie, jaką siłą są szybkie i skuteczne kontry. Nasza gra będzie polegać na odbieraniu przeciwnikom piłki i wyprowadzaniu szybkich ataków – mówi kapitan Kolejorza.

Czy po wydarzeniach w Jarocinie atmosfera w szatni jest dobra? – Nie chcę o tym mówić, ale nie jest rewelacyjnie. Jesteśmy jednak piłkarzami, każdy musi grać dla swojego klubu. Mamy nadzieję, że obaj odsunięci zawodnicy do nas wrócą. Chciałbym, żeby wszystkie zawirowania uspokoiły się i byśmy mogli zająć się tylko grą. Drużyna musi być razem, to jest zawsze najważniejsze – podkreśla Hubert Wołąkiewicz.