Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Czeski film

włącz .

Pewne jest tylko to, że Rafał Murawski i Bartosz Ślusarski zostali usunięci z obozu treningowego pierwszego zespołu Lecha i przesunięci do rezerw, zapłacą też kary finansowe. We wtorek spotkali się z zarządem klubu i dowiedzieli się, że będą trenować z zespołem rezerw. Reszta pozostaje w sferze domysłów, mnożą się plotki i spekulacje, jedni się cieszą z odejścia obu piłkarzy z klubu (latem kończą im się kontrakty), inni żałują osłabienia składu. Na wizerunek klubu sytuacja ta pozytywnie nie wpływa.

Lech to nie jest pierwsza lepsza instytucja, byle jaka firma. Wszystko, co się wewnątrz klubu dzieje, budzi wielkie zainteresowanie. Informacja o odsunięciu dwóch czołowych zawodników nie mogła nie wzbudzić sensacji. Wiele osób zastosowało skrót myślowy i podejrzewało, że zawodnicy zostali przyłapani na niesportowym prowadzeniu. Nic bardziej błędnego. Z nieoficjalnych informacji, bo oficjalnych przecież brakuje, można się dowiedzieć, że przyczyną awantury był konflikt z drugim trenerem, Jerzym Cyrakiem. Trener Mariusz Rumak nie chciał zdradzać szczegółów nawet Gazecie Wyborczej zasłaniając się „tajemnicą szatni”.

W takiej sytuacji spekulacje i podejrzenia są równie zrozumiałe, co dla Lecha mało korzystne. Całe szczęście, że mamy przerwę w rozgrywkach, do najbliższego meczu prawie miesiąc, piłkarze jadą do ciepłych krajów biegać po zielonych boiskach i niewiele będzie ich obchodzić atmosfera panująca w dalekim Poznaniu. Władze tak poważnego, biznesowo zarządzanego klubu rad płynących z zewnątrz nie potrzebują, ale każdy, kto prowadzi politykę informacyjną powinien pamiętać, że medialnością trzeba umieć się posługiwać. Zamiast na niej zyskać, można zrobić sobie krzywdę.