Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Muraś i Ślusarz kończą przygodę z Lechem?

włącz .

Komunikat klubu był lakoniczny, ale dobitny. Dwaj piłkarze Lecha, w związku ze złamaniem regulaminu, pożegnali się w trybie natychmiastowym z pierwszą drużyną przebywającą na treningowym zgrupowaniu w Jarocinie. Przesunięci zostali do zespołu rezerw. W czerwcu kończą im się kontrakty. Gdyby decyzja sztabu szkoleniowego była definitywna klub, który szukał alternatywy dla Rafała Murawskiego na wypadek nie przedłużenia z nim kontraktu, musiałby działania te przyspieszyć.

Póki co klub nie informuje o przyczynach tak surowego potraktowania piłkarzy, a wśród kibiców krążą informacje, że obaj „zabalowali”. Nie wydaje się to jednak prawdopodobne, ale niezależnie od przyczyny, trener Mariusz Rumak wykazał się dużą surowością. Bartek Ślusarski, dla którego Lech nie jest zwykłym klubem, lecz wielką miłością, ma czego żałować. Latem miał szanse na przedłużenie kontraktu, bo dowiódł, że choć trener coraz bardziej stawia na Łukasza Teodorczyka, jest zespołowi przydatny i ma umiejętności, których długo jeszcze nie będzie widać u graczy wchodzących dopiero do zespołu.

Rafał Murawski jest jednym z najlepiej zarabiających piłkarzy naszej ligi. Rozmowy z nim w sprawie przedłużenia umowy zawieszone zostały do kwietnia, ale wszystko wskazywało, że uda się zawrzeć porozumienie. Rafał miał zarabiać mniej i podpisać angaż na rok z opcją przedłużenia. Warto pamiętać, że w przerwie między rozgrywkami klub wypożyczył do Górnika Zabrze Szymona Drewniaka. Strata dwóch pomocników byłaby bolesna. Jak informowaliśmy, kandydatem do ewentualnego zastąpienia „Murasia” jest Miroslav Čovilo, Serb pochodzący z Bośni, grający obecnie w słoweńskim klubie Luka Koper. Trzeba byłoby za niego zapłacić, a klub znalazł się w sytuacji szukającego oszczędności i prostych rozwiązań, a nie wydatków i dodatkowych problemów.

Decyzja o odsunięciu zawodników jest najbardziej radykalną, jaką do tej pory podjął trener Lecha. Zdarzało mu się wcześniej karać piłkarzy, ale nie jest pamiętliwy i sytuacja szybo wracała do normy. Nie jest więc wykluczone, że i tym razem, gdy piłkarze wykażą skruchę, uzyskają przebaczenie. Byłoby to rozwiązanie na dłuższą metę korzystne dla wszystkich. Dyscyplina w zespole by nie ucierpiała, atmosfera z pewnością by się poprawiła, klub uniknąłby finansowych konsekwencji karania dwóch podstawowych graczy.