Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zieleni się przy Bułgarskiej

włącz .

Nowa murawa Inea Stadionu z pewnością wytrzyma do początku rozgrywek, ale potem nic nie jest pewne. Jest nadzieja, że będzie można ją eksploatować do jesieni 2015 roku dokonując wymiany przed ważnymi meczami w lidze i – oby – europejskich pucharach. W grę wchodzi też wymiana już w tym roku. – Murawa jest ułożona, ale o tym, że trawa rośnie będzie można mówić w marcu lub kwietniu – mówi Grzegorz Szulczyński, greenkeeper Lecha.

Rozkładanie rolek trawy trwało tydzień. Od tego czasu minęły dwa tygodnie i o nowej trawie można powiedzieć, że… ciągle jest zielona. Bujnego rozwoju w styczniu nie będzie. Potrzebne jest do tego nie tylko ciepło, ale światło. Boisko nie jest podgrzewane, na szczęście panują temperatury dodatnie, choć lepiej by było, gdyby promienie słońca na boisko docierały. Przy dużej wilgotności trzeba wystrzegać się zainfekowania grzybem.

– Jeżeli przyjdzie mróz i spadnie śnieg, będziemy starali się trawę zahibernować. Jeśli to nie nastąpi, przykryjemy boisko i będziemy stosować opryski i inne zabiegi chemiczne. Dwa tygodnie przed pierwszym meczem zastosujemy kolejne zabiegi z użyciem chemii i nawozów, by nadać trawie barwę. Niczego więcej o tej porze roku zrobić nie możemy – twierdzi Grzegorz Szulczyński.

Żywotność trawy zależy nie tylko od pogody, ale i od liczby meczów, jakie tu zostaną rozegrane. Powinna posłużyć Lechowi co najmniej do czerwca. Jeśli okaże się, że jest w stanie znośnym, Grzegorz Szulczyński i czterech jego pracowników postarają się, by przetrwała kolejny rok. – Kluczowa dla jakości murawy będzie wymiana podbudowy. Musimy się na to zdecydować, bez tego trawa prawidłowo rosnąć i zapuszczać korzeni nie będzie – mówi greenkeeper. Pięciu pracowników, zaangażowanych na stałe, ma pod opieką nie tylko boisko na stadionie, ale i płyty treningowe, w tym dwie naturalne, z których regularnie korzystają piłkarze.