Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Pierwszy gwizdek nie brzmiał radośnie

włącz .

Zanim zabrzmi ten prawdziwy, na poznańskim placu Wolności odbył się "Pierwszy gwizdek" - tradycyjne spotkanie kibiców z piłkarzami i sztabem szkoleniowym Lecha. Padający z przerwami deszcz, a prawdopodobnie i nieciekawa sytuacja kadrowa ekipy Kolejorza spowodowały, że ledwo kilkaset osób zdecydowało się w tej imprezie uczestniczyć.

Początek spotkania wyznaczono na godzinę 13.45, ale najbardziej stęsknieni kibice, w tym głównie dzieci, czekali na piłkarzy już po 13. Czekali długo, dłużej niż było to zaplanowane. Prowadzący imprezę Leszek Łukomski z MC Radia robił co mógł, by zabawiać zmokniętych, nie mogących się doczekać autokaru z piłkarzami uczestników.

Wreszcie piłkarze przyjechali, więc można było dmuchać w rozdane gwizdki i pozować do zbiorowego zdjęcia. Krzeseł, na których zasiedli piłkarze potrzeba było mniej niż zwykle. Kibicom to nie przeszkadzało. Będą mogli pamiątkową fotografię odebrać przed pierwszym meczem przy Bułgarskiej. Zawodnicy, wśród których nie było ani jednej nowej twarzy, spotkali się z fanami twarzą w twarz. Pozowali do wspólnych zdjęć, składali autografy, wymieniali pozdrowienia, przyjmowali życzenia dobrego startu w rozgrywkach.

Z dziennikarzami spotkał się drugi trener Dariusz Skrzypczak. Pytali go, jaka jest reakcja sztabu szkoleniowego na ubytki w składzie i brak choćby jednego wzmocnienia. Trener przyznał, że nie jest łatwo rozgrywać sparingi i trenować w sytuacji, gdy niektóre pozycje nie są obsadzone, trzeba kierować nastoletnich zawodników do zadań, w których się nie specjalizują. Podkreślił, że nie do niego należy ocena tej sytuacji i zapewnił, że sztab robił wszystko, by dobrze przygotować zespół. - Sportowe cele, mimo tej sytuacji, nie zmieniły się. Jako trenerzy jak najlepiej wykonujemy naszą pracę, dajemy z siebie wszystko – mówił.

– Czy trenerzy nie poczuli się bezradni, gdy w Turcji trzeba było odwołać jeden ze sparingów z powodu niewystarczającej liczby piłkarzy? – brzmiało jedno z pytań. – Rzeczywiście, brakowało nam dwóch pełnych jedenastek, ale co zrobić, nie mogliśmy tego zmienić. Mamy, co mamy – stwierdził trener, ale i dodał, że w każdej sytuacji stara się pozostać optymistą. – Trzeba wyciągać maksimum z tego, co jest. Pan prezes i inne osoby zdają sobie sprawę z tej sytuacji i robią, co trzeba. Jestem przekonany, że nowi piłkarze do nas dotrą – zakończył trener Skrzypczak.

Nieoficjalnie się mówi, że w najbliższych dniach piłkarzem Lecha zostanie Dani Ramirez, sprowadzony z ŁKS-u. Nie udało się sfinalizować tego transferu przed prezentacją zespołu. Trudniej będzie znaleźć zastępcę Roberta Gumnego, czyli prawego obrońcę. Wiele wskazuje, że w pierwszych meczach ligowych na tej pozycji będzie musiał grać Lubomir Satka, kosztem osłabienia środka obrony.

Problem jest też napastnikiem. Klub robi wszystko, by znaleźć drużynę Żamaletdinowi, którego u siebie już nie widzi. Paweł Tomczyk długo jeszcze będzie leczył kontuzję barku. Lech go wypożyczy, by grał jak najwięcej, ale musi mieć nowego napastnika. Jeżeli cokolwiek złego spotka Christiana Gytkjaera, Kolejorz pozostanie z młodymi Szymczakiem i Sobolem. Ten drugi wrócił do Lecha, by wspomóc drużynę rezerw. Na szczęście do zdrowia wrócił Kamil Jóźwiak.