Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zwycięstwo Lecha na pożegnanie Turcji

włącz .

Słoweński NK Maribor pokonany 3:0. Osłabiony Lech rewelacyjnie nie grał. W pierwszej połowie szło mu jak po grudzie. W drugiej, gdy już prowadził nabrał luzu, cieszył się grą, mógł wygrać jeszcze wyżej. Do optymizmu jednak daleko. 10 dni przed startem ligi niepokoją luki w składzie. Brakuje zawodników wysokiej jakości.

Trener zamierzał wystawić taki sam skład, jak w poprzednich sparingach. Musiał jednak zrezygnować z lekko kontuzjowanego Kamila Jóźwiaka, za którego wprowadził do drużyny Jakuba Modera. Tuż przed meczem urazu nabawił się Wołodymyr Kostewycz, a za niego zagrał Juliusz Letniowski. Jednak nie na jego pozycji, bo bocznym obrońcą był Tymoteusz Puchacz.

Otwartą grę pokazał Lech w pierwszej fazie sparingu ze słoweńską drużyną. Miał inicjatywę, próbował atakować skrzydłami. Nie udawały się dalekie podania na skrzydło do Kamińskiego, lepiej wychodziły próby pressingu, dzięki którym można było odzyskiwać piłkę. Po kilkunastu minutach niewiele brakowało, by Maribor zdobył gola z niczego. Po błędzie Lecha nieudolnie wykonującego wyrzut z autu jeden z rywali znalazł się sam przed bramką. Z prezentu nie skorzystał.

Kilka minut później kolejny błąd – piłkę na własnej połowie dał sobie odebrać Tiba. Kilku słoweńskich piłkarzy natychmiast wyrosło przed van der Hartem, który na szczęście obronił niezbyt groźny strzał. Maribor nie musiał tworzyć akcji ofensywnych. Wystarczyło mu czekać na fatalne zagrania Lechitów, bardziej groźnych dla własnego bramkarza niż słoweńskiego.

Lechici próbowali wychodzić podaniami z własnej połowy, stosować przerzuty na skrzydło, z reguły niecelne. Nie było widać wielkiej determinacji w grze. Akcje rwały się niczym internetowa transmisja realizowana przez klubową telewizję. O żadnym piłkarzu nie można było powiedzieć, że wyrasta ponad przeciętność. Nawet Tiba, jedyny poza Gytkjaerem klasowy zawodnik, jaki jeszcze gra w Lechu, popełniał błędy. Być może był to wynik zmęczenia długim obozem. Mecz toczył się godziny przed powrotem ekipy Kolejorza do Poznania.

W 40 minucie Muhar katastrofalnym podaniem w poprzek boiska uruchomił błyskawiczną kontrę Mariboru. Nie wykorzystali jej, w odpowiedzi Tiba rozprowadził kontrę Lecha. Z prawego skrzydła Letniowski dośrodkował, Marchwiński popisał się sztuczką techniczną, ale była to raczej sztuka dla sztuki, bo strzelił potem beznadziejnie.

A jednak Lech objął w pierwszej połowie prowadzenie strzelając klasycznego gola do szatni. Puchacz podał do Tiby, który z pola karnego, z dość ostrego kąta oddał spokojny, mierzony strzał po ziemi, ale nie wystarczyło to do zdobycia zaszczytnego tytułu najlepszego strzelca Lecha podczas tureckiego zgrupowania. Tuż po przerwie padły bowiem kolejne gole dla Kolejorza.

Kapitanem Lecha w tym meczu był Thomas Rogne, który jednak grał tylko przed przerwą. Zastąpił go Djordje Crnomarković. Na boisku został drugi stoper – Lubomir Satka i właśnie on strzelił drugiego gola. Po rzucie rożnym i przedłużeniu podania wbił piłkę do bramki głową. Wkrótce mogło być jeszcze lepiej, gdy Moder przedarł się pod bramkę rywali, piłka trafiła do Tiby, ten tym razem mierzył w górny narożnik, jednak chybił.

Trzecia bramka i tak padła. W polu karnym nieprzepisowo został zaatakowany Marchwiński. Do rzutu karnego podszedł Gytkjaer. Strzelił źle, bramkarz dotknął piłki, ale nie dał rady zapobiec utracie bramki. Pół godziny przed końcem meczu trener Maribora zmienił niemal całą jedenastkę. Nowi piłkarze przejawiali większą ochotę do gry, uzyskali przewagę, zagrażali bramce Lecha, w strzałach mylili się nieznacznie. Kolejorz się odgryzał, rozegrał się Tiba, kilka dobrych rajdów przeprowadził Kamiński. Były i rzuty wolne. Nie było Jevticia.

Kwadrans przed końcem Letniowski świetnie podał na wolne pole do Gytkjaera, któremu nie udało się oddać dobrego strzału. Próbowali potem szczęścia Puchacz, Letniowski, Marchwiński. Bezskutecznie. Niewiele do szczęścia zabrakło 17-letniemu Filipowi Szymczakowi, zmiennikowi Gytkjaera. Po kontrze Lecha i dośrodkowaniu oddał celny strzał głową. Piłka wpadła do bramki, ale chorągiewka arbitra uniosła się w górę.

Skład Lecha: Mickey van der Hart, Jakub Kamiński, Lubomir Satka, Thomas Rogne (46 Djordje Crnomarković), Tymoteusz Puchacz, Jakub Moder, Pedro Tiba, Karlo Muhar, Juliusz Letniowski, Filip Marchwiński, Christian Gytkjaer (80 Filip Szymczak).