Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Drugie zwycięstwo Lecha z rzędu? W Płocku łatwo nie będzie

włącz .

Wynik meczu Lecha w Płocku w dużej mierze zależy od tego, czy piłkarzom uda się zachować pewność siebie. Szybko stracona bramka może podciąć skrzydła, wprowadzić nerwowość, a uzyskanie prowadzenia podbuduje zespół psychicznie. Po poprzednim spotkaniu atmosfera w klubie poprawiła się. Trener liczy na serię zwycięstw, bo tylko ona pomoże awansować w tabeli.

Trudno przewidywać wynik piątkowej konfrontacji na podstawie pierwszego, poznańskiego starcia. W drugim meczu sezonu, w lipcu Wisła Płock nie miała nic do powiedzenia, została rozbita  4:0 po golach Jevticia, Gytkjaera (2), Jóźwiaka. Sytuacja jednak się zmieniła. Lech w międzyczasie przechodził trudne chwile, rzadko wygrywał, za to Wisła przezwyciężyła swe problemy, pozyskała dobrego trenera, zaliczyła niespodziewaną serię zwycięstw i awans w tabeli.

– Tak czasami bywa – komentuje trener Lecha Dariusz Żuraw. – Po zmianie trenera wszystko się udaje, drużyna idzie do przodu. Wisła jest szczególnie groźna po stałych fragmentach gry, w ten sposób strzela większość bramek, musimy na to uważać. Mają w składzie Dominika Furmana, który świetnie te stałe fragmenty wykonuje. Trzeba ich unikać.

Trener przyznaje, że wyniki meczów w Lecha zależą od pewności siebie zawodników. Gdyby w meczu z Koroną udało się szybko wykorzystać którąś z licznych okazji bramkowych, odniósłby pewne zwycięstwo. Marnował je, wkradła się nerwowość, mecz się źle ułożył. Dla odmiany gdyby w ostatnim meczu przeciwko Piastowi Parzyszek nie odebrał Muharowi przepięknej asysty, prawdopodobnie nie byłoby okazałego zwycięstwa. Jedna bramka potrafi zmienić oblicze gry.

Chorwacki pomocnik jest powszechnie krytykowany za permanentnie popełniane błędy. – Kibice i dziennikarze widzą tylko te błędy, ale ja na to patrzę inaczej. W lidze pada wiele goli po takich pomyłkach i nikt nikomu tego nie wypomina tak, jak Muharowi. On nam wiele daje w defensywie. Widzę, jak dobrze spisuje się w każdym meczu. Bardzo angażuje się w grę, zależy mu, ciężko pracuje na treningach. Pomagamy mu unikać błędów, ale to wymaga czasu – mówi trener.

Robert Gumny z pewnością w Płocku nie zagra, bo niezależnie od odniesionej ostatnio kontuzji zobaczył już cztery żółte kartki. W dalszym ciągu nie wiadomo, jak groźny jest jego uraz. Konsultacje trwają, nie wymagają teraz pośpiechu. Wiele wskazuje, że na prawej obronie zagra Lubomir Satka, dla którego ta pozycja nie jest niczym nowym. Partnerem na środku obrony Thomasa Rogne byłby Djordje Crnomarković.

Prawdopodobny jest występ Kamila Jóźwiaka, który, podobnie jak Gumny, nie dokończył ostatniego spotkania. Wszystko zależy od tego, jak będzie się czuł na ostatnich treningach. Trener przewiduje, że jeszcze w tym roku w ekstraklasie zadebiutuje bardzo dobrze spisujący się w rezerwach, nadrabiający czas po długim leczeniu się Juliusz Letniowski.