Z kim wygrywać, jeśli nie z Koroną Kielce?

włącz .

Rzadkie zjawisko w tym sezonie: Lech faworytem w meczu ligowym. W niedzielne popołudnie gości Koronę Kielce, jedną z najgorszych drużyn w ekstraklasie, szczególnie słabą w ofensywie. Zajmuje przedostatnie miejsce, zdobyła 8 punktów mniej niż typowy ligowy średniak – coraz gorzej sobie radzący Lech Poznań.

Ostatni mecz pierwszej rundy rozgrywek to być może ostatnia na długi czas okazja odniesienia zwycięstwa. Po tej kolejce zacznie się przerwa reprezentacyjna, podczas której młodzieżowa część pierwszej drużyny opuści Poznań niemal w komplecie. Wyjadą też Gytkjaer i Satka. Po takich przerwach Lech nigdy nie gra dobrze. W dodatku następny mecz wyznaczony został na piątek, czyli tuż po powrocie kadrowiczów, a przeciwnikiem będzie solidnie grający Piast, mistrz Polski. Potem trzeba jechać do zadziwiająco dobrze spisującej się Wisły Płock. Obecnemu Lechowi niełatwo będzie w tych spotkaniach o punkty.

Kolejorz świetnie zaczął, grał ofensywnie, z polotem, był nawet liderem, potem jednak dawał się pokonać każdej drużynie choćby trochę lepszej, prowadzonej przez doświadczonego trenera i stale obsuwa się w tabeli. Obecnie zajmuje dopiero dziewiąte miejsce, wywalczył punkt mniej niż rok wcześniej, gdy mówiło się o kryzysie, w związku z czym Ivan Djurdjević stracił posadę.

– Czasami wszystko wychodzi i jest euforia, ale zdarzają się błędy i wpadki mogące zachwiać zespołem, zawodnicy boją się budować akcje od tyłu. Gramy ostrożniej. Niełatwo wrócić do tego, co było kiedyś. To jest proces. Jestem mimo to dobrej myśli – mówi Dariusz Żuraw. Twierdzi, że zachwiany balans między graczami młodymi i doświadczonym wynika z tego, że ci drudzy albo się leczą, albo są bez formy. – Młodzi powinni dostawać szanse, gdy na to zasługują – podkreśla.

Jednak zdaniem wielu obserwatorów trener daje młodym szanse na wyrost, gdy doświadczeni, klasowi gracze okupują ławkę. Brak formy? A czyja to wina, jeśli nie sztabu szkoleniowego, którego obowiązkiem jest dobrze przygotować zespół? Kogo obciążyć za zniechęcenie najlepszych zawodników marnujących się na ławce rezerwowych? W programie emitowanym przez Głos TV były trener Lecha Mariusz Rumak sugerował nawet, że jeżeli juniorzy spisują się lepiej niż zawodnicy starsi, to coś jest nie tak. Nie młodzi są doskonali, ale coś złego dzieje się z czołowymi graczami.

Najgorzej spisują się gracze pozyskani latem. Najwięcej krytyki spada na Mickey’a van der Harta, którego bramkarskie błędy kosztowały Lecha stratę kilku punktów. Trener jednak ani myśli odsuwać go od gry. W tym przypadku na młodzież nie stawia. Musiałby przyznać, że klub popełnił jeszcze jeden błąd transferowy. – Gdybym widział, że różnice między bramkarzami rezerwowymi a van der Hartem nie są duże, postawiłbym na młodych – mówi Dariusz Żuraw.

Koronie Kielce idzie w tym sezonie jak po grudzie. Zdobyła zaledwie 7 bramek, czyli mniej niż sam Gytkjaer. Lech strzelił 24 goli, ale co ważne, w liczbie bramek straconych oba zespoły są na mniej więcej tym samym poziomie. Wydawałoby się więc, że wystarczy pilnować się w obronie, nie dać się zaskoczyć, zdobyć co najmniej jednego gola i zdobyć trzy punkty. Trener Dariusz Żuraw ostrzega jednak, że Korona to niewygodny, zawsze twardo i ambitnie walczący przeciwnik. Jak zwykle tanio skóry nie sprzeda.

Stan zdrowotny piłkarzy Lecha jest dobry. Nawet Filip Marchwiński wyleczył skręcenie stawu skokowego i wznowił treningi. Być może znajdzie się w kadrze meczowej. Tylko Tomasz Cywka ma dłuższą przerwę w grze i treningach. Najbardziej doświadczeni, mający największe umiejętności piłkarze nie skarżą się na stan zdrowia, ale prawdopodobnie i tak trener wielu z nich zostawi w rezerwie, by ogrywać młodzież. Nie ma to nic wspólnego ze stawianiem na najlepszych. Młodzi zresztą też nie błyszczą, a jedynym zawodnikiem, na grę którego patrzy się z przyjemnością jest Kamil Jóźwiak.

Mecz odbędzie się w niedzielę o godzinie 15. Wszystko wskazuje, że obejrzy go ponad 20 tysięcy widzów. Lech organizuje bowiem kolejną akcję „Kibicuj z klasą” – zaprasza zorganizowane grupy uczniów. Kilka dni przed meczem obecność potwierdziło 10 tysięcy dzieciaków, którzy znów przyjadą setkami autokarów parkujących w bezpośrednim sąsiedztwie stadionu.