Trener Lecha: postawimy na doświadczenie

włącz .

Pogoń Szczecin została doprowadzona do upadku przez biznesmena, która podarował ją synowi, a ten niezwykle w regionie popularny klub zdemolował podejmując niekompetentne decyzje. Dzięki kibicom Pogoń odrodziła się, wróciła do ekstraklasy, ale od tego czasu nigdy nie podejmowała Lecha w roli faworyta. Aż do dziś.

Szczeciński klub świetnie zaczął sezon. Był nawet liderem. Łatwo rozprawiał się z teoretycznie mocniejszymi rywalami, nie dał szans Legii na jej stadionie. Trener Kosta Runjaic zbudował ciekawą drużynę wprowadzając do niej graczy nie dobranych przypadkowo, ale z pomysłem. Chorwacki bramkarz Dante Stipica wybronił niejeden mecz, szybko stał się czołowym zawodnikiem całej ligi. Ostatnio Pogoni szło słabiej. Przegrała wyjazdowy mecz z Cracovią, dała się wyeliminować Stali Mielec w Pucharze Polski, ale to wciąż zespół solidny.

A Lech? Od kilku lat miota się od ściany do ściany. Nie ma planu rozwojowego, koncepcje zmieniają się co sezon w wyniku kolejnych kryzysów i przesileń. W jednym okienku na Bułgarską trafia wielu nowych zawodników. Rok później trzeba się ich pozbyć, bo nie spełniają oczekiwań. Kibice żartują, że brakuje tylko masowo sprowadzanych młodych Brazylijczyków, wypatrzonych na plażach w Rio. Taki właśnie pomysł na budowę drużyny miał niegdyś syn właściciela Pogoni. Co gorsze – wprowadził go w życie, co skończyło się klapą.

Aktualnie w Lechu obowiązuje koncepcja promowania juniorów, przetrzymywania na ławce rezerwowych zawodników doświadczonych, uzupełniania młodzieżowej drużyny graczami nowymi, ale nie spełniającymi oczekiwań. Początkowo Lech grał efektownie, wygrywał, ale z czasem, w miarę jak rosła liczba młodzieżowców w składzie, porażek było coraz więcej. Obecnie plasuje się dopiero na 9 miejscu w tabeli, bez perspektyw na poprawę sytuacji.

Przed wyjazdem do Szczecina trener Dariusz Żuraw zapewniał, że w przegranym ostatnim meczu ligowym, przeciwko Zagłębiu, nie dlatego wystawił młodzieżową drużynę, by promować juniorów, ale z konieczności – bo kontuzje lub dyskwalifikacje wyeliminowały zawodników starszych. Doświadczone Zagłębie łatwo wykorzystało tę sytuację. Grało z Lechową młodzieżą w dziada.

We wtorkowym meczu pucharowym trener sięgnął po piłkarzy doświadczonych, od dawna okupujących ławkę: Cywkę i Makuszewskiego. Skrzydłowy niczego do drużyny nie wniósł. Cywka już po minucie odniósł przykrą i pechową kontuzję. Zawadził butem o sznurówkę rywala i skręcił kolano. Badania wykazały, że więzadła poboczne uszkodzone są w 30 procentach. To nie jest groźna kontuzja, ale wykluczy piłkarza z gry na wiele tygodni.

W Szczecinie skład ma być mniej młodzieżowy niż ostatnio – taką deklarację wygłosił trener. Szczegółów nie zdradził. Z pewnością wystawi Muhara, który odcierpiał już karę za żółte kartki. Jevtić, ostatnio niedomagający, trenuje na pełnych obrotach. Wznawia zajęcia Amaral, skarżący się na bolesne stłuczenie po meczu z Zagłębiem. Korekty w składzie nie znaczą, że zmieni się taktyka. Lech, podobnie jak w każdym meczu, będzie grać ofensywnie. Na słabszych przeciwników to wystarcza. Te lepsze, z doświadczonymi trenerami, z reguły łatwo pokonują beztroskiego Lecha.

– Pogoń ostatnio próbowała grać trzema lub pięcioma obrońcami, ale trener Runjaic twierdzi, że wdrażanie takiego systemu to proces, musi potrwać. Niezależnie od tego, co przeciwnik pokaże, wiemy jak zagrać, by wykorzystać jej słabsze punkty – mówi trener Dariusz Żuraw. Twierdzi, że liczy na swych zawodników doświadczonych – Muhara, Tibę, Gytkjaera.