Bezradni jak dzieci

włącz .

Żal było patrzeć na poczynania młodej drużyny Lecha w starciu z doświadczonym, pewnie i odważnie grającym Zagłębiem. To była lekcja futbolu, która jednak nie przyda się juniorom Kolejorza, raczej ich pozbawi złudzeń. Demontaż czołowego niegdyś ligowego zespołu trwa. Coraz mniej ma jakości, klasy, doświadczenia, coraz większa jest frustracja kibiców.

Aż sześciu wychowanków Lecha wybiegło na boisko w meczu z Zagłębiem Lubin. Jak szybko można się było przekonać, było ich o co najmniej kilku za dużo. Goście szybko wzięli sprawy we własne ręce. Zdominowali młody zespół całkowicie. Nie minęły trzy minuty, a wykonywali cztery rzuty rożne. Potrafili swobodnie wymieniać piłkę nie tylko na własnej połowie, ale i na połowie Lecha.

Kolejorz próbował się odgryzać, wychodzić do przodu. Stać go jednak było tylko na pojedyncze zrywy, indywidualne ataki. Każda próba rozegrania akcji kończyła się prostą stratą, niecelnym podaniem, przejęciem piłki przez przeciwnika. Przy spokojnym, umiejętnie przeprowadzonym ataku można było myśleć o stworzeniu zagrożenia, tego spokoju jednak brakowało. To było szamotanie się z własnymi słabościami.

Po każdym przejęciu piłki Zagłębie długo było w jej posiadaniu. Grało z juniorami Lecha w dziada ośmieszając ich, budząc frustrację. Nadal wykonywało rzuty rożne. Po jednym z nich kolejna zła interwencja van der Harta spowodowała stratę gola. Rzucał się na piłkę niemrawo, jakby markował, że chce ją złapać. Przegrywając Lech nie zmienił sposobu gry. Nadal atakował chaotycznie, ale i tak dwukrotnie Joao Amaral bliski był zdobycia bramki. O niepowodzeniu zadecydował brak rytmu meczowego, ogrania. Czuł się niezbyt pewnie, bo trener rzadko wpuszcza go na boisko lekceważąc jego niemałe umiejętności tylko dlatego, że nie jest wychowankiem wystawionym na sprzedaż.

W drugiej połowie Lech chciał grać agresywniej i szybciej, z czego nic niestety nie wychodziło. Mnożyły się straty i przechwyty, każda przypadkowo odbita piłka lądowała pod nogami graczy w pomarańczowych strojach. Trener ratował sytuację wpuszczając na boisko zdrowego wreszcie Tibę i nieletniego Marchwińskiego, który spisał się dużo lepiej niż trochę tylko starszy Skrzypczak. Jakością w linii środkowej Zagłębie biło nieporadnego Lecha na głowę. Co ciekawe, na ławce siedzieli piłkarze doświadczeni, z których trener zupełnie już zrezygnował – Cywka i Makuszewski. Nadmierne stawianie na młodych skutki ma coraz bardziej opłakane.

Zagłębie strzeliło drugiego gola. Wystarczyło beznadziejne podanie Crnomarkovicia do Marchwińskiego, który nie miał szans przejąć piłki. Goście błyskawicznie skontrowali, Bohar nie zmarnował sytuacji sam na sam z van der Hartem. Tym razem Holender nie miał nic do powiedzenia. Lech próbował coś zdziałać, było w tym jednak zbyt dużo chaosu, nieporozumień, złych wyborów. Gola jednak w samej końcówce zdobył, ale nie po przemyślanej akcji. Podaną z rzutu rożnego piłkę podbił piętą Gytkjaer, otarła  się ona o poprzeczkę i wpadła do bramki. Wyglądało to na super gola, choć dotknięcie Duńczyka było intuicyjne, nie mógł liczyć, że trafi do bramki.

Działo się to w doliczonym czasie. W futbolu zdarzają się cuda, więc mogło dojść do wyrównania, po rzucie wolnym. Nikt z piłkarzy Lecha nie doszedł do podania Puchacza, więc nie nastąpiła wielka niesprawiedliwość i Lech zasłużenie przegrał. Następny ligowy mecz zagra w Szczecinie. W międzyczasie jedzie do Rzeszowa na spotkanie w Pucharze Polski.

Lech Poznań – Zagłębie Lubin 1:2

Bramki: Christian Gytkjær 90+4 - Jakub Tosik 23, Damjan Bohar 67
Lech: Mickey van der Hart, Robert Gumny, Lubomir Satka, Djordje Crnomarković, Tymoteusz Puchacz, Kamil Jóźwiak, Mateusz Skrzypczak (59 Pedro Tiba), Jakub Moder, Joao Amaral (58 Filip Marchwiński), Jakub Kamiński (79 Wołodymyr Kostewycz), Christian Gytkjaer.
Zagłebie: Dominik Hładun, Alan Czerwiński, Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Damian Oko (52 Łukasz Poręba), Sasa Zivec, Jakub Tosik, Bartosz Slisz, Filip Starzyński (89 Asmir Suljoc), Damjan Bohar, Patryk Szysz (90 Rok Sirk).
Żółte kartki: Moder, Gytkjær - Tosik.
Widzów 12 tys.