Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Wiosna rozstrzygnie o losach piłkarzy

włącz .

Zimą Lech nie straci żadnego ze swych podstawowych graczy, za to przyszły sezon Lech może zacząć bez siedmiu z nich. W czerwcu kończą się im kontrakty. Pojechali na zimowy wypoczynek nie znając swych przyszłych losów. Wiedzą tylko, że klub jest zainteresowany współpracą z nimi i że wiosną toczyć się będą w tej sprawie negocjacje. Najwięcej wątpliwości dotyczy Mateusza Możdżenia. Klub zaproponował mu pozostanie przy Bułgarskiej, ale piłkarz nie zaakceptował oferowanych warunków. Nowej oferty nie było.

Mateusz Możdżeń jest warszawiakiem, wychowankiem Ursusa. Jako junior trafił do Wronek słynących w Polsce ze stwarzania młodym, zdolnym zawodnikom dobrych warunków piłkarskiego rozwoju. W Lechu zadebiutował jesienią 2009 roku w meczu z Wisłą. Jacek Zieliński często dawał mu szansę gry. Strzelił piękną bramkę w meczu przeciwko Manchesterowi City, po której przeszedł do historii. O Mateuszu rzadko mówiło się w czasie teraźniejszym, a jeszcze rzadziej przyszłym. Padł ofiarą własnej uniwersalności. Trenerzy wystawiali go na różnych pozycjach nie pozwalając specjalizować się w żadnej z nich. Jego przyszłość w Lechu stoi pod znakiem zapytania.

Piłkarzem-krezusem w Lechu jest pobierający rocznie 420 tysięcy euro Manuel Arboleda. Kiedy podpisywał umowę, znajdował się w znakomitej formie, miał przed sobą kilka lat gry na wysokim poziomie, interesowały się nim inne kluby. To on dyktował warunki. Władze Lecha je zaakceptowały i szybko tego pożałowały, bo Kolumbijczyk niemal natychmiast wpadł w problemy zdrowotne, leczył się miesiącami, a po powrocie na boisko długo dochodził do formy. Dopiero początek jesieni 2012 roku miał udany, ale potem znów złapał kontuzję. Wrócił do gry latem. Wysokiego poziomu już nie pokazywał, trener na niego nie stawiał. Zmienił zdanie, gdy nie miał innego wyjścia - Manuel pozostał jedynym zdolnym do gry nominalnym środkowym defensorem w klubie.

„Maniek” nie został Polakiem – prezydent Bronisław Komorowski negatywnie odpowiedział na jego podanie o paszport. Piłkarz swoich życiowych planów nie zdradza. Nie jest już młodzieniaszkiem, ale ma przed sobą co najmniej dwa sezony gry na dobrym poziomie. Kiedy jest w wysokiej formie, nie ma w naszej lidze lepszych obrońców. Problem w tym, że często się leczy. Władze szukającego oszczędności Lecha nie mogą się doczekać końca kontraktu Arboledy. Mimo wszystko zaproponowały mu nową umowę, oczywiście na gorszych warunkach finansowych. Lech nie stoi pod ścianą, ma dwóch dobrych obrońców, pozyskał Fina Paulusa Arajuuri. Decyzja należy do zawodnika. Jeżeli zechce odejść, z pewnością znajdzie się klub chcący go zatrudnić, być może nawet w Polsce.

Niewiele tylko niższy kontrakt ma Rafał Murawski. Także on otrzymał propozycję nowych warunków, obowiązujących od czerwca. Dziś temu zawodnikowi zależy przede wszystkim na wyleczeniu się z urazów i powrocie do wysokiej formy. Rozmowy z klubem będzie prowadził wiosną. Bardziej skomplikowana jest sytuacja Macieja Gostomskiego, żądającego wpisania do nowego, obowiązującego od czerwca kontraktu kwoty, za którą będzie mógł odejść z Lecha do innego klubu. Lech nie chce się na to zgodzić zdając sobie sprawę, że to żaden interes – latem może pozostać bez tego bramkarza. Gdyby nie udało się dogadać z Gostomskim, trzeba byłoby trzymać kciuki za szybki powrót do sił Jasmina Buricia i rozglądać się za nowym bramkarzem.

Piłkarzem związanym z Lechem nie tylko formalnie jest Bartosz Ślusarski. Niespodziewanie trafił do klubu, któremu od dziecka kibicuje. Podpisywał roczne umowy i je przedłużał, w ubiegłym sezonie był czołowym strzelcem Kolejorza. Prawdopodobnie klub znów zechce z nim przedłużyć umowę, ale wiele będzie zależeć od tego, jak często trener bedzie mu dawał możliwość pokazania się na boisku. Dla Mariusza Rumaka napastnikiem pierwszego wyboru jest Łukasz Teodorczyk.

Zatrudniony latem Daylon Claasen dał się poznać jako zawodnik o dużych możliwościach, rzadko je jednak miał okazję pokazywać. Tylko kilka razy przydał się trenerowi. Latem kończy mu się umowa, ale decyzja o jej przedłużeniu należy do Lecha. Jeżeli piłkarz chce zostać w Poznaniu, musi wiosną pokazać grę na wysokim poziomie.