Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Duży niepokój przed pierwszym meczem

włącz .

Ledwo kilkaset osób chciało spotkać się z piłkarzami Lecha tuż przed inauguracją ligowych rozgrywek. Impreza o nazwie „Pierwszy gwizdek” została zorganizowana w poniedziałek w porze szczytu komunikacyjnego, ale nie tylko to i zimno zniechęciły fanów do przyjścia na stadion. Także niepokój o formę o drużyny.

Jesień była fatalna. Lech stracił mnóstwo punktów, w kilku meczach skompromitował się całkowicie. Zatrudnienie Adama Nawałki i jego licznego sztabu przyniosło poprawę. Po porażce w pierwszym spotkaniu Kolejorz już tylko wygrywał, nie tracił bramek. Można było liczyć, że zimą, podczas zgrupowaniu w ciepłych krajach, zespół zostanie scementowany. Trener wdroży preferowaną przez siebie taktykę, zadba o zgranie i wypracowanie schematów, obrona przestanie popełniać błędy.

Wyniki spotkań kontrolnych były, delikatnie mówiąc, rozczarowujące. Jeszcze gorsza była gra. W żadnym sparingu Lech nie zagrał w składzie, w którym zaprezentuje się w piątek wieczorem. Trener zabrał na zgrupowanie do Turcji tylu zawodników, że mógłby zestawić z nich trzy drużyny. Postępował tak, jakby chciał jeszcze raz ich wszystkich przetestować. Nic dziwnego, że Lech jako drużyna nie istniał. Co gorsze, fatalnie wypadali też poszczególni zawodnicy. Nie napawa to optymizmem.

– Na każdy mecz, także sparingowy wychodzi się po to, by wygrać. Dotyczy to też sparingów. Przegraliśmy cztery z nich, bo przeciwnicy okazywali się lepsi. Ćwiczyliśmy wiele wariantów gry, każdy nasz piłkarz otrzymał szansę. Wykonaliśmy swój cel. To, co zaplanowaliśmy, zostało zrealizowane. Wyniki nie były zadowalające, ale czekamy na ligę – mówi Bogdan Zając, asystent Adama Nawałki.

U niektórych zawodników wystąpiły – jak to określa – stany przeciążeniowe, więc konieczny był odpoczynek. Dlatego w spotkaniu ostatnim, przeciwko Szachtarowi, Lech nie mógł zagrać w optymalnym składzie. Jest duża szansa, że do piątku wszyscy będą już w pełnej dyspozycji, także Gumny i Gytkjaer. Lech ma dwóch nowych graczy. – Timur wszedł na boisko w ostatnim sparingu. Miał dobrą okazję bramkową, zabrakło mu skuteczności. Są jeszcze niedociągnięcia, jeśli chodzi o współpracę z zespołem, ale z każdym dniem będzie mu łatwiej. Juliusz Letniowski nie opuszczał treningów, zaliczył pełną ich dawkę i to będzie procentowało – przewiduje Bogdan Zając.

Asystent szkoleniowca podkreśla, że zimowe przygotowania miały na celu zbudowanie formy nie tylko na pierwsze spotkanie, ale na całą rundę, czyli do 20 maja. Pozostaną już tylko mikrocykle pozwalające poprawić błędy, podtrzymać dyspozycję. – Fundament zbudowaliśmy – zapewnia Bogdan Zając. Nikt dziś jeszcze nie wie, w jakim składzie Lech przystąpi do pierwszego meczu, a przede wszystkim – czy pokaże się z choć trochę lepszej strony niż podczas beznadziejnych sparingów.