Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Falstart Nawałki. Słaby Lech przegrał z Cracovią

włącz .

Spełniło się życzenie trenera Cracovii Michała Probierza. Nawałka odmienił grę Lecha, ale na gorsze. Gospodarze pokazali się z dużo lepszej strony i pewnie wygrali. Byli lepiej zorganizowani, zarówno w obronie, jak i w ataku. W grze Kolejorza zauważalne były dużo większe rezerwy niż pod wodzą Dariusza Żurawia, a Nawałka potwierdził opinię, że jest lepszym selekcjonerem niż trenerem.

Rewolucji w składzie Lecha, zgodnie z przewidywaniami, nie było, choć zestawienie obrony można uznać za zaskakujące. Wiadomo było, że Robert Gumny nie zagra i że największe szanse na zastąpienie go ma Marcin Wasielewski. Tak też się stało. Poza składem znalazł się też chory Thomas Rogne. Partnerem Janickiego na środku obrony został Nikola Vujadinović.

Obiecująco zaczął Lech to spotkanie, utrzymując się przy piłce przez kilka minut, nie dając jej Cracovii nawet powąchać. Niewiele brakowało, by skończyło się to golem. Jevtić podał z prawej strony do Jóźwiaka, ten idealnie obsłużył Gytkjaera, niestety Duńczyk uderzył fatalnie i wielka szansa przepadła. Potem do głosu doszła Cracovia i to ona poważnie zagroziła Buriciowi, i to nie raz. Jej też szczęście nie dopisało.

Lech starał się być jak najczęściej przy piłce, jednak im bliżej bramki gospodarzy, tym większe były z tym problemy. Płynne z początku akcje kończyły się niecelnymi podaniami i prostymi stratami. Gościom lepiej udawały się akcje lewą stroną. Jóźwiak i Kostewycz stwarzali większe zagrożenie niż Makuszewski i Wasielewski, chyba najsłabsi gracze tego meczu. Cracovia w pierwszej połowie miała lekką przewagę, sprawniej operowała piłką, ale nie można powiedzieć, że Lech dał się zdominować. W jego grze prawie nie było chaosu, ale nie było i wyrachowania w ofensywie. Akcje paliły na panewce gdy za rozgrywanie zabierał się Gytkjaer.

O ile pierwszą połowę Lech zaczął dobrze, to drugą fatalnie. Cracovia grała coraz lepiej, a goście coraz słabiej, coraz mniej im wychodziło. Po 10 minutach stracili bramkę, na którą „Pasy” zasłużyły. Beznadziejnie zachował się Wasielewski. Biegł obok mającego piłkę Wdowiaka nie wykazując agresywności, nie próbował utrudniać rywalowi zadania. Ten nie miał problemu z oddaniem strzału w pełnym biegu. Piłka odbiła się od słupka poza zasięgiem Buricia i wpadła do siatki.

Lech nie rzucił się do odrabiania straty. Sprawiał wrażenie zaskoczonego i bezradnego. Cracovia po chwili mogła podwyższyć prowadzenie, osiągnęła przewagę. Zepchnięci do defensywy Lechici nie potrafili przejąć inicjatywy. Mają w składzie graczy bardziej wartościowych, ale źle przygotowanych, także taktycznie, choć Adama Nawałka przeprowadzał teoretyczne sesje ucząc podopiecznych właściwego zachowania. W dwóch meczach pod wodzą Dariusza Żurawia Lech wiedział, jak odrabiać straty. Pod wodzą Nawałki był przygaszony i coraz gorzej oglądało się jego grę. W dodatku brakowało mu szczęścia, bo gdy Tiba wyprowadził Gytkjaera na dobrą pozycję, ten trafił w bramkarza.

Kiedy Lechowi udawało się utrzymać dłużej przy piłce i kreować akcje, brakowało jakości, by je sfinalizować. Nawet stałe fragmenty gry rozgrywane były fatalnie. Po rzutach rożnych to Cracovia była w lepszej sytuacji, bo natychmiast odzyskiwała piłkę. Tylko Tiba mógł się podobać, bo zawsze wiedział, jak zagrać, niczego nie psuł. Wystarczyło jednak, by podał do partnera, a następowała strata. Ostatnie minuty to denerwujący popis bezradności Lecha. Jeszcze w ostatniej minucie Tomczyk miał szansę na wyrównanie, jednak spudłował.

Cracovia – Lech Poznań 1:0 (0:0)

Bramka: Mateusz Wdowiak (‘55).

Żółte kartki: Janusz Gol (‘86) - Pedro Tiba (‘23).

Cracovia: Michal Pesković - Cornel Rapa, Oleksii Dytiatiev, Niko Datković, Michal Siplak - Diego Ferraresso, Damian Dąbrowski (‘56 Milan Dimun), Janusz Gol, Mateusz Wdowiak (‘89 Sebastian Strózik) - Javi Hernandez, Airam Cabrera (‘90 Michał Helik).

Lech Poznań: Jasmin Burić - Marcin Wasielewski, Rafał Janicki, Nikola Vujadinović, Wołodymyr Kostewycz - Maciej Makuszewski (‘67 Joao Amaral), Łukasz Trałka, Pedro Tiba, Kamil Jóźwiak (‘83 Paweł Tomczyk) - Darko Jevtić (‘67 Maciej Gajos), Christian Gytkjaer.