Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zwycięstwo Lecha na pożegnanie Żurawia

włącz .

To było ostatnie spotkanie Kolejorza prowadzonego przez Dariusza Żurawia. Tymczasowy trener wykrzesał z zawodników wolę walki, ambicję, żywiołowość. To głównie dzięki tym cechom udało się pokonać dobrze zorganizowaną, odważnie grającą Wisłę Płock. Lechowi wciąż brakuje piłkarskiej jakości. Nad jej przywróceniem będzie pracował Adam Nawałka, który przejmie zespół w przyszłym tygodniu.

Przebieg meczu z Wisłą bardzo przypominał poprzedni, rozegrany w Białymstoku. Lech znów źle zaczął. Był rozkojarzony, niezorganizowany, bezradny. Dopiero po stracie gola zaczął grać w piłkę, a robił to efektownie. Goście natomiast zaczęli bardzo dobrze. Mieli przewagę. Umiejętnie rozgrywali swoje akcje, budowali je od tyłu, swobodnie, na dużej szybkości. Wyszli na prowadzenie w sposób nietypowy, bo po wyrzucie piłki z autu.

Warcholak, lewy obrońca Wisły specjalizuje się w takich dalekich wrzutach. Piłka leci kilkadziesiąt metrów, niczym uderzona z rzutu wolnego i wpada w pole karne robiąc niemałe zamieszanie. W meczu w Poznaniu gracz Wisły pokazał kilka takich zagrań. Po jednym z nich piłkę przejął Szymański i wykorzystując słabość obrony Lecha umieścił ją w bramce Buricia. Po chwili mogło być 2:0 po rzucie rożnym. Piłka odbiła się od słupka bramki Buricia.

Dopiero wtedy Lech zabrał się za konstruowanie groźnych ataków. Gdyby udało się wykorzystać pierwszy z nich, padłaby piękna bramka. Szybko rozegrana piłka trafiła na lewe skrzydło, Gytkjear podał do środka, a nadbiegający Jevtić uderzył potężnie, niestety pomylił się nieznacznie. Po kilku minutach gości uratował bramkarz, wybijając w ostatniej chwili piłkę zmierzającą pod poprzeczkę po uderzeniu głową Gytkjaera. Wydawało się, że w pierwszej połowie Lech nie zdąży choćby wyrównać, ale potrafił nawet wyjść na prowadzenie.

Wszystko rozstrzygnęło się w doliczonym czasie. Sędzia przedłużył pierwszą połowę aż o 5 minut, z powodu konieczności usuwania wrzucanych na boisko z Kotła serpentyn. Właśnie wtedy Jevtić dopadł do odbitej piłki i płaskim strzałem umieścił ją w siatce, tuż przy słupku, poza zasięgiem bramkarza. Jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwsze 45 minut Kostewycz wykonał kilkudziesięciometrowe podanie do Gytkjaera. Ten umiejętnie zabrał się z piłką, zmylił obrońcę i oddał kapitalny strzał, pod poprzeczkę, w tak zwany krótki róg.

W ten sposób, podobnie jak w Białymstoku, Lech odwrócił wynik. Niewiele brakowało, by podobnie jak w tamtym spotkaniu stracił prowadzenie. Na początku drugiej połowy sędzia się nie popisał nie zauważając faulu na piłkarzu Lecha, ale po chwili dostrzegając nieczyste zagranie innego gracza Kolejorza. Kilka metrów przed polem karnym piłkę ustawił Furman i oddał fantastyczny strzał. Goście długo będą się zastanawiać, jakim cudem Jasmin Burić zdołał zatrzymać mocno uderzoną i zmierzającą pod poprzeczkę piłkę. To była najgroźniejsza akcja Wisły w całym meczu.

Więcej bramek nie padło, choć spotkanie zrobiło się szalone. Wisła zawzięcie atakowała, Lech bronił się i wyprowadzał od czasu do czasu szybkie ataki. Brakowało dokładności i spokoju w rozegraniu, by je sfinalizować, choć szans było kilka. Piłkarze Kolejorza walczyli zawzięcie, każdy gracz Wisły, który znalazł się przy piłce był atakowany przez dwóch-trzech przeciwników. Wiele w tym było chaosu, ale dzięki ambicji piłkarzy Lecha goście, którzy wygrali dwa spotkania z rzędu, tym razem zostali pokonani.

Lech Poznań – Wisła Płock 2:1 (2:1)

Bramki: Darko Jevtić (‘45), Christian Gytkjaer (‘45) - Damian Szymański (‘29)

Żółte kartki: Darko Jevtić ('54) - Cezary Stefańczyk ('71), Ricardinho ('76), Karol Angielski (‘90).

Lech:Jasmin Burić - Robert Gumny, Rafał Janicki, Thomas Rogne, Wołodymyr Kostewycz - Łukasz Trałka, Pedro Tiba, Darko Jevtić (‘74 Maciej Gajos) - Maciej Makuszewski (‘66 Marcin Wasielewski), Christian Gytkjaer (‘90 Dioni Villalba), Kamil Jóźwiak.

Wisła: Thomas Dahne - Cezary Stefańczyk, Igor Łasicki, Alan Uryga, Marcin Warcholak - Damian Rasak (‘76 Karol Angielski), Dominik Furman, Nico Varela (‘85 Carlitos), Damian Szymański, Giorgi Merebaszwili (‘76 Semir Stilić) – Ricardinho.