Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Putnocky ma cel: eliminacja błędów

włącz .

Od początku rozgrywek Lech stracił w lidze 14 bramek. To nie jest najgorszy wynik, bo meczów rozegrał 11, ale zdarzyło mu się tylko w spotkaniu z Wisłą, i to na własnym terenie, stracić aż 5 goli. Tylko w 3 spotkaniach bramkarze Kolejorza nie dali się pokonać. Do niedawna Burić i Putnocky byli czołowymi bramkarzami ligi. Teraz do optymalnej formy niemało im brakuje.

Od początku trener Ivan Djurdjević chętniej wystawiał Buricia. Od kiedy jednak „Jasiu” doznał kontuzji, regularnie gra Putnocky. – Gdyby nie uraz Jasmina, nie wszedłbym do bramki. Mam nadzieję, że dalej trener będzie na mnie stawiać – mówi Słowak. Jednak ostatni mecz, rozegrany przez Lecha w Zabrzu, nie przybliżył go do tego.

Przy drugim straconym golu Matus nie miał dużych szans na skuteczną interwencję. Żurkowski uderzył potężnie z ponad 30 metrów, piłka w narożnik bramki wpadła niczym pocisk. Za to przy pierwszym golu bramkarz Kolejorza ułatwił zawodnikowi Górnika zadanie wychodząc z bramki, gdy szanse na zatrzymanie akcji rywala były niewielkie.

– Miałem krótki moment na podjęcie decyzji, czy wychodzę do przodu, czy czekam na linii. Chciałem chłopakom pomóc, ale mi się nie udało. Czasami to wychodzi, czasami nie. Trzeba to poprawić. Będziemy takie interwencje trenować, by więcej błędy się nie zdarzały – mówi Putnocky.

Trenerem bramkarzy w Lechu jest teraz Zbigniew Pleśnierowicz, który trafił tu, razem z Ivanem Djurdjeviciem, z zespołu rezerw. Matus Putnocky twierdzi, że każdy szkoleniowiec ma swój sposób pracy, więc treningi zmieniły się, ale nie diametralnie. Teraz trzeba pracować nad wyeliminowaniem błędów, które się bramkarzom zdarzają, a jest ich sporo. W ostatnich spotkaniach Słowak, który jeszcze niedawno śrubował swoje rekordy w liczbie spotkań bez straty gola, zachowuje się nerwowo.

– Pierwszy mój mecz w tym sezonie od razu był na zero. Potem już tak dobrze nie było. To dla mnie trochę nerwowa sytuacja. Potrenujemy jeszcze więcej i wreszcie nasza gra się poprawi – ma nadzieję Putnocky. Jak zapewnia, jest dla niego bez znaczenia, czy przy sobą widzi trzech środkowych obrońców, czy dwóch. Co prawda grając z trzema daje się sobie więcej możliwości w ofensywie, ale bramkarz ma wtedy więcej pracy, bo przeciwnikowi łatwiej jest wchodzić w jego pole karne.

– Zawsze sobie stworzymy więcej szans niż przeciwnik. Chcemy grać odważnie i ofensywnie. Ryzyko narażenia się na ataki rywala istnieje zawsze. Bez niego nie ma co liczyć na sukcesy. Nasze mecze będą wyglądały coraz lepiej. Chcemy, by kibice byli zadowoleni nie tylko z wyników, ale i ze sposobu naszej gry – podsumowuje Matus Putnocky.