Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

O zwycięstwie w Zabrzu zadecyduje ambicja i waleczność

włącz .

Lech wygrał w Pucharze Polski i w ekstraklasie, co wskazuje, że niemoc została przełamana. W piątkowy wieczór zmierzy się w Zabrzu z Górnikiem, drużyną młodą, osłabioną po odejściu czołowych graczy, ale waleczną, ambitną, grającą bezkompromisowo. Jeżeli Kolejorz zaprezentuje podobne cechy, co wcale nie jest pewne, powinien sobie poradzić, bo piłkarska jakość leży po jego stronie.

Trener Ivan Djurdjević ma już do dyspozycji trzech środkowych obrońców. Rogne wyleczył uraz, zagrał w drużynie rezerw i strzelił gola. Nie znaczy to jednak, że Ivan wróci do ustawienia, które wdrażał na początku sezonu. Jak twierdzi, w Zabrzu Lech zagra taktyką z poprzednich spotkań, ale w trakcie przerwy reprezentacyjnej będzie testował inne warianty. Kontuzje w międzyczasie wyleczą następni gracze.

Na kilka spotkań wypadł z drużyny Tomasz Cywka. Grał we wszystkich meczach, ale i on dołączył do tych, co muszą się leczyć. Trener Lecha przyznał, że urazów w drużynie jest dużo. Nie są to jednak takie, które wymagałyby długiego leczenia. Nie będzie problemów ze skompletowaniem 18-osobowej kadry na wyjazd do Zabrza. – Po ostatnich zwycięstwach stres w drużynie nie zniknął, on występuje zawsze. Górnik jest trochę słabszy niż w poprzednim sezonie, ale w ekstraklasie nie ma zespołów, z którymi nie trzeba by było mocno walczyć. Do drużyny Górnika wraca Żurkowski. Będzie ona mocno zabiegać o punkty. Trzeba się postawić – mówi Ivan Djurdjević.

W spotkaniu przeciwko Miedzi największe wrażenie zrobiła gra pary napastników Gytkjaer-Amaral, ale najlepsze statystyki dotyczący przebiegniętego dystansu, liczby sprintów, wygranych pojedynków miał Marcin Wasielewski. Wydawał się mieć najwięcej sił i najwięcej ambicji. W dodatku jego błyskawiczne i odważne wybicie piłki zapobiegło stracie bramki. – Cieszę się, że udała się ta interwencja. Każdy, kto by był na moim miejscu, zachowałby się podobnie – mówi skromne zawodnik.

Piłkarz ten w okresie przygotowawczym zagrał w sparingu, ale… przeciwko Lechowi, w drużynie Warty. Nie spodziewał się wtedy, że wróci do Lecha, i to nie jako rezerwowy, lecz gracz pierwszego składu. – Moja przyszłość nie była znana. Dopiero po meczu z Piastem było wiadomo na sto procent, że pozostanę w pierwszym zespole. Moje zaangażowanie i poświęcenie przyniosło dobre skutki – cieszy się boczny obrońca Kolejorza.

Robertowi Gumnemu jeszcze sporo brakuje do powrotu na boisku. Jest więc pewne, że Marcin Wasielewski wystąpi w Zabrzu w pierwszym składzie. Pozostałymi defensorami będą prawdopodobnie Goutas, Rogne i Kostewycz. To oni będą odpowiedzialni za powstrzymanie ataków ofensywnie grającego Górnika. Po tym spotkaniu następuje dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach. Po niej Lech nigdy nie gra dobrze, bardzo rzadko wygrywa. Mecz z Górnikiem trzeba więc koniecznie rozstrzygnąć na swoją korzyść.