Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Panowie, odwagi!

włącz .

Piłkarze Lecha mają w piątek zrehabilitować się za porażkę w Warszawie. Zagrają na wyjeździe z Arką, czyli drużyną, która nie ma gwiazd w składzie, ale słynie z dobrego przygotowania fizycznego, bezkompromisowości. I odwagi. Zdaniem trenera Ivana Djurdjevicia, właśnie brak tej cechy u jego podopiecznych zadecydował o ostatniej przegranej.

– Legia dobrze nie gra, ale do pokonania nas wystarczyła jej odwaga. Moim piłkarzom jej brakował. Właśnie to najbardziej mnie zabolało i nie daje mi spokoju. Nie wyobrażałem sobie, że mój zespół tak zagra przeciwko Legii – stwierdził trener Lecha. Odbył z zawodnikami poważną rozmowę, przekazał im swoje spostrzeżenie. Otwarte pozostaje pytanie, dlaczego drużyna nie chce grać w piłkę nożną. W klubie mają nastąpić poważne zmiany. Musi nastąpić skok – mentalny, sportowy, organizacyjny. Bez tego Lech pozostanie takim, jaki jest: ponoszący porażki, nie potrafiący wznieść się na wyższy poziom.

Jako piłkarz znany był z waleczności. Potrafił motywować kolegów z boiska. – Można zagrać słabo, przegrać, ale czuć, że zrobiło się wszystko, by wygrać. W Warszawie tego nie było. Mieliśmy dwie okazje bramkowe. Przy lepszej koncentracji i większym zdecydowaniu można je było wykorzystać – mówi. Przyznaje, że Lech potrafi wpaść w negatywną spiralę, przegrywać mecz za meczem, znaleźć się w wielkim kryzysie. – Przyczyn tego zjawiska trzeba szukać nie na zewnątrz, ale w środku. W nas – dodaje.

Obecnych piłkarzy porównał do siebie. Jako nastolatek wyjechał z ojczyzny w nieznane. Nie wiedział, co go czeka, ale był odważny. Nikogo też nie znał, gdy przyjechał do Polski. Także kiedy obejmował drużynę nie wiedział, co go czeka. To, co go spotyka, nie można nazwać strefą komfortu. Nie boi się jednak. Bardzo mu zależy, więc – jak przyznał – spala się pełniąc funkcję trenera. Jego podopieczni zachowują się zupełnie inaczej, dlatego klub znalazł się w tak nieciekawej sytuacji.

Już w piątek w Gdyni okaże się, czy piłkarze zmienili podejście do swych obowiązków. Pewne jest, że trener nie zaleci taktyki z trójką środkowych obrońców, bo mu ich brakuje. Rogne i Radut zagrają dopiero we wtorkowym meczu Pucharu Polski. Makuszewski gotowy do gry będzie dopiero za tydzień, na mecz z Miedzią. Do gry wraca Kostewycz, więc to on prawdopodobnie zostanie lewym obrońcą. Prawym będzie Cywka, w środku zagrają De Marco i Janicki lub Goutas. Nie wiemy, kto oprócz Tiby znajdzie się w środkowej formacji. Ofensywnymi graczami z pewnością będą Gytkjaer, Amaral i Jóźwiak.