Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kopanina na klepisku

włącz .

Lech zremisował 1:1 z Zagłębiem Lubin po meczu beznadziejne słabym. Równie dobrze mógł przegrać, bo nie był lepszy w żadnym piłkarskim elemencie. Poznańskie boisko osiągnęło już stan sprzed Euro 2012, a nawet gorszy, ale nie zmuszało ono piłkarzy Lecha do niecelnych podań, podejmowania złych wyborów, wycofywania piłek ze środka boiska do bramkarza. To nieprawda, że nie mogą ustabilizować formy. Obie połowy w ich wykonaniu były równie złe. Z żelazną konsekwencją wszystkie domowe mecze zaczynają tak, jakby chcieli wyprowadzić widzów z równowagi.

Kiedy pełne dziur boisko, stanowiące coś pośredniego między kartofliskiem a Saharą uniemożliwia grę krótkimi podaniami, piłkarze Lecha uparli się, by rozgrywać między sobą piłkę nie zdobywając terenu, myląc się raz po raz. Nie widać było w ich działaniach jakiejkolwiek myśli, żadnej taktyki. Wprost przeciwnie, to był jeden wielki chaos. Na domiar złego, choć wiedzieli, że Zagłębie będzie kontrować, raz po raz nadziewali się na szybki atak. Zawodnicy gości stworzyli sobie co najmniej trzy idealne sytuacje bramkowe. Nie wykorzystali ich, bo są słabi i nieprzypadkowo walczą o uratowanie ligi.

Zdobyli jednak gola, jednak nie po kontrze, lecz po stałym fragmencie. Zaczęło się od fatalnego zachowania Douglasa i Murawskiego, którzy rozgrywali piłkę tak nieudolnie, że łatwo ją stracili. Ratunkiem przed groźnym atakiem okazał się faul. Po rzucie wolnym zakotłowało się pod bramką Gostomskiego, piłka została wybita na rzut rożny. Po jego wykonaniu bramkarz Lecha usiłował piłkę wybić, trafił jednak w plecy Rymaniaka i zawodnik z Lubina strzelił chyba najdziwniejszą, a z pewnością najbrzydszą bramkę w swej karierze.

Lech nie potrafił w pierwszej połowie odrobić straty, zresztą zachowywał się tak, jakby mu na tym niespecjalnie zależało. W poprzednich meczach rozegranych u siebie po przerwie gonił wynik. Teraz też próbował, choć nic z tego nie wychodziło. Było obojętne, czy stosuje krótkie podania, po których piłka grzęźnie w piachu lub podskakuje na nierównościach, czy też próbuje równie nieskutecznych wrzutek w pole karne. Obrońcy Zagłębia radzili z sobie z niezbornymi atakami Kolejorza bez problemów. Gdyby grali lepiej i mądrzej w ataku, dołożyliby kolejne bramki, bo łatwo wyprowadzali piłki ze swej połowy. Lech miał w pierwszej połowie tylko jedną idealną okazję bramkową. Po rzucie rożnym Marcin Kamiński oddał piękny strzał głową. Bramkarz z Lubina wykazał się refleksem i zdążył wybić piłkę zmierzającą do siatki. W drugiej połowie Rafał Murawski obił poprzeczkę.

Beznadziejnie słabo grał Szymon Pawłowski, były zawodnik Zagłębia. W drugiej połowie (o wiele za późno) trener zdjął go z boiska wprowadzając… Luisa Henriqueza, czyli drugiego bocznego obrońcę. Zagrał jako boczny pomocnik, Lech ma skrzydłowego z prawdziwego zdarzenia tyllko na jedną stronę boiska. Po drugiej Lovrencsics zagrał tylko trochę lepiej. Przed przerwą miał idealną sytuację bramkową. Zamiast strzelać, marnował czas układając sobie piłkę i trafił w obrońcę. Z akcji Lech strzelić gola nie potrafił. Na jego szczęście kilka minut przed końcem meczu tuż przed polem karnym Abvo sfaulował Douglasa. Do piłki podszedł Możdżeń i mierzonym, lekkim strzałem nad murem zapewnił Lechowi remis. Lech miał czas na zdobycie zwycięskiej bramki. Czynił to jednak nieudolnie, a na dodatek nadziewał się na kontry. Na konferencji prasowej trener Mariusz Rumak stwierdził, że na tym boisku nie można było zagrać lepiej.

Rekordowo niska frekwencja na tym meczu wynikała z tego, że wiele osób, które nabyły karnety, znalazło lepszy sposób na spędzenie wieczoru andrzejkowego. Każdy sposób byłby lepszy.

Lech Poznań - Zagłębie Lubin 1:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Rymaniak (37), 1:1 Możdżeń (83)
Widzów: 12689
Sędzia: Tomasz Wajda (Żywiec)
Żółte kartki: Arboleda - Rymaniak, Abwo
Lech: Maciej Gostomski, Mateusz Możdżeń, Marcin Kamiński, Manuel Arboleda, Barry Douglas - Łukasz Trałka (71. Karol Linetty), Rafał Murawski - Szymon Pawłowski (64. Luis Henriquez), Kasper Hamalainen, Gergo Lovrencsics - Łukasz Teodorczyk (85. Bartosz Ślusarski)
Zagłębie: Michał Gliwa - Bartosz Rymaniak, Jiri Bilek, Lubomir Guldan, Dorde Cotra - Sebastian Bonecki, Łukasz Piątek - David Abwo (84. Arkadiusz Woźniak), Aleksander Kwiek, Miłosz Przybecki (59. Adrian Błąd) - Arkadiusz Piech (90. Michal Papadopoulos).

Zdzjęcie - Patryk Pindral