Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zbyt słabi, by pokonać Piasta

włącz .

Niewiele brakowało do powtórki z meczu z Wisłą. Grając z Piastem Gliwice Lech prowadził, ale zamiast podwyższyć wynik, choć były na o szanse, pozwolił gościom wyrównać, a potem strzelić gola zwycięskiego. Na szczęście weryfikacja wideo wykazała pozycję spaloną i spotkanie zakończyło się remisem. Lech ciągle jest słaby, niezależnie ustawienia defensywy.

Ivan Djurdjević zrezygnował z gry trzema środkowymi obrońcami. Nie trzeba było zamieniać klasycznych skrzydłowych w słabych wahadłowych, na bocznej defensywie nietypowo pojawili się Cywka i Wasielewski. Do zastosowania takich rozwiązań trenera zmusiły liczne absencje w drużynie spowodowane kontuzjami. Początkowo wydawało się, że ta zmiana przyniesie dobry efekt.

W pierwszej połowie obie ekipy prowadziły grę otwartą, więc mecz był żywy, mógł się podobać publiczności, której zresztą przy Bułgarskiej systematycznie ubywa. Z czasem Kolejorz uzyskał przewagę, atakował z rozmachem, mimo iż celnych strzałów nie oddawał. Słabo grał zmagający się z lekkim urazem Makuszewski, po przerwie na boisko już nie wszedł. Dużo lepiej spisywał się biegający na drugim skrzydle Jóźwiak. Właśnie po jego akcji Lech prowadził. Młody piłkarz mijał zwodami obrońców, wpadł w pole karne i został sfaulowany, a „jedenastkę” z dużym spokojem wykorzystał Gytkjaer.

Gospodarze nabrali wiatru w żagle. Atakowali coraz swobodniej. Szybko mogli podwyższyć prowadzenie. Dobrze piłkę rozgrywali Amaral, a zwłaszcza Tiba, który też oddawał strzały. Druga połowa była już w wykonaniu Lecha słabsza. Coraz częściej do głosu dochodził Piast i można się było spodziewać, że niepewna defensywa popełni błąd. Wreszcie stało się. Tuż przed polem karnym faul popełnił Jóźwiak. Piast rzutu wolnego nie wykorzystał, ale po chwili miał rożny i po zamieszaniu w polu karnym piłka wpadła do bramki Putnocky’ego. Goście byli coraz groźniejsi, a Lech coraz bardziej bezradny. Wydawało się, że przegra i tak by się stało, gdyby nie VAR.

Końcowe minuty nie przyniosły ataków Lecha, ambitnej walki o zwycięstwo. Owszem, starał się grać do przodu, zagrażać bramce rywali. Tyle, że przez cały mecz miał ogromne problemy z utrzymaniem się przy piłce. Raz po raz ją tracił narażając się na kontry Piasta. Jeszcze kilka minut przed końcem dobre podanie od Tiby przejął Dioni, strzelił jednak słabo i Lech stracił dwa punkty, powiększając dystans do lidera tabeli.

Lech Poznań – Piast Gliwice 1:1 (1:0)

Bramki: Christian Gytkjaer (36’ rzut karny) – Thomas Hateley (73’).

Żółte kartki: Tomasz Cywka (42’), Pedro Tiba (45’), Kamil Jóźwiak (72’), Paweł Tomczyk (90’) – Patryk Dziczek (89’).

Lech Poznań: Matus Putnocky – Tomasz Cywka, Rafał Janicki, Vernon De Marco, Marcin Wasielewski – Maciej Makuszewski (46’ Dioni Villalba), Łukasz Trałka, Pedro Tiba, Kamil Jóźwiak (75’ Tymoteusz Klupś) – Joao Amaral (86’ Paweł Tomczyk), Christian Gytkjaer.

Piast Gliwice: Frantisek Plach – Marcin Pietrowski, Jakub Czerwiński, Uros Korun, Mikkel Kirkeskov – Aleksander Jagiełło (54’ Mateusz Mak), Patryk Dziczek, Thomas Hateley, Jorge Felix – Joel Valencia (89’ Gerard Badia) – Michal Papadopulos (65’ Piotr Parzyszek).

Widzów 8,5 tysiąca.