Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Koniec eksperymentów?

włącz .

Sztab szkoleniowy Lecha nie wyklucza powrotu do ustawienia z czterema obrońcami. Forsowany od nowego sezonu system z trzema defensorami i wahadłowymi nie zdał egzaminu. Z meczu na mecz gra w defensywie była gorsza, a w niedzielę nastąpiła katastrofa. Problemem jest nie tylko taktyka, ale i słaba gra oraz mała liczebność obrońców.

– W poprzednich meczach też nie graliśmy rewelacyjnie w obronie, ale mieliśmy szczęście, bo przeciwnik nie był skuteczny – podkreśla Marek Bajor, jeden z asystentów Ivana Djurdjevicia. – W niedzielę trafiliśmy na drużynę, która w drugiej połowie z pięciu strzałów uzyskała cztery bramki pokazując nam, jakie mamy problemy z grą defensywną. Zakładaliśmy, że z trójką w obronie będziemy grali zdecydowanie bardziej do przodu. Byliśmy świadomi, że będziemy tracili bramki, ale nie spodziewaliśmy się, że w jednym meczu może ich paść aż tyle.

Lech w dalszym ciągu chce tworzyć widowiska, które ludziom zapadną w pamięci. Nie może przy tym zapominać o grze obronnej. Trzeba więc dużo pracować nad poprawą tego elementu, by dojść do ładu jak najszybciej. Klub pracuje nad transferem obrońcy tym bardziej, że Thomas Rogne, najlepszy obecnie obrońca, wypadł z gry na dłużej i w niedzielę w Lubinie z pewnością nie będzie do dyspozycji. Nie wiadomo jeszcze, czy zdąży się wykurować Wołodymyr Kostewycz. Robert Gumny nie wznowił jeszcze treningów z drużyną, więc i na jego powrót trzeba będzie poczekać co najmniej miesiąc.

Nie jest łatwo, jak przyznaje Marek Bajor, znaleźć dobrego piłkarza tuż przed zamknięciem okienka transferowego. Do niedawna kandydatem do zasilenia Lecha był piłkarzy z Grecji. Teraz nieoficjalnie mówi się, że jednak będzie to zawodnik z polskiej ekstraklasy. W takiej sytuacji raczej nie byłoby mowy o solidnym wzmocnieniu, pozyskaniu piłkarza z wysoką jakością, lepszego od tych, co już tu grają. – Przede wszystkim musimy polegać na zawodnikach, których już mamy – nie kryje asystent trenera Lecha.

Najbardziej boli go brak wzajemnych podpowiedzi, by można było lepiej zareagować na to, co dzieje się na boisku. Obrońcy powinni działać z wyprzedzeniem – reagować na zachowania kolegów z innych formacji. – Brak takiej reakcji najbardziej mnie irytuje. Przydałyby się okrzyki od tyłu. Zawsze tłumaczę piłkarzom: jeżeli będziecie głośni, pójdzie wam łatwiej w fazie obronnej – dodaje Marek Bajor, były obrońca czołowych polskich klubów, zdobywca trofeów.

W sztabie szkoleniowym trwa dyskusja na temat zmiany systemu gry. Trenerzy słuchają uwag zawodników, którzy twierdzą, że to ustawienie nie do końca im odpowiada. W grę wchodzi więc opcja gry czterema obrońcami. Najbliższy przeciwnik, czyli Zagłębie Lubin, jak twierdzi Marek Bajor, to zespół nie słabszy od Wisły. Chcąc przywieźć  do Poznania dobry rezultat, Lech nie może zagrać w defensywie tak, jak w niedzielę.