Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Będzie piąte zwycięstwo Lecha?

włącz .

Do ilu razy sztuka? Od ilu zwycięstw Lech potrafi rozpocząć rozgrywki ligowe? Póki co ma ich na koncie cztery, co jak na niego jest wyczynem poważnym, od ćwierćwiecza nienotowanym, ale bilans ten można poprawić. Do Poznania przyjechała Wisła Kraków. Bardzo, ale to bardzo daleko jej do potęgi, jaką stanowiła przez długie lata. Teraz bardziej jej zależy na przetrwaniu niż na triumfach, więc nie jest nie do pokonania.

To nie znaczy, że przeciwnik Lecha jest słaby i nie podejmie walki. Wciąż ma w składzie klasowych zawodników, wciąż gra na poziomie powyżej ligowej średniej, więc trzeba się będzie mocno napracować, by odnieść zwycięstwo. Będzie ono pewne, jeżeli ekipa Djurdjevicia potrafi zagrać tak, jak w drugiej połowie czwartkowego meczu przeciwko KRC Genk. Nie wiemy, ile piłkarzy kosztował tamten wysiłek, czy uda się odzyskać fizyczną i mentalną świeżość i czy kontuzjowani gracze wrócą do zdrowia.

Z pewnością trener dokona kilku zmian w składzie, a zespół, który w niedziele o godzinie 18 wybiegnie na boisko nie będzie mocniejszy. Nie trzeba oszczędzać się przed czwartkiem, bo w pucharach już Lecha nie ma i kolejny mecz rozegra dopiero za tydzień. Takie pojęcie, jak zmęczenie, przez cały sezon nie powinno być w ogóle brane po uwagę. Rozgrywanie spotkań co weekend to żaden wysiłek tak dla zawodowego, jak i amatorskiego piłkarza. W tej sytuacji nie jest potrzebna szeroka kadra. Nie wolno jednak tolerować sytuacji takiej, jak obecna, gdy obrona stopniowo się wykrusza i lada chwila trzeba będzie się ratować posyłając na środek defensywy Łukasza Trałkę.

Obaj czołowi boczni obrońcy, potencjalni wahadłowi w nowym systemie gry, czyli Robert Gumny i Wołodymyr Kostewycz nie są zdolni do gry. Temu pierwszemu przedłuża się rehabilitacja po zabiegu kolana. Nie wiadomo, kiedy wróci do drużyny. Ukrainiec ma pecha, bo w momencie, gdy złapał wysoką formę doznał urazu, a zdarzyło się to na rozgrzewce przed meczem z KRC Genk. Nie wiadomo, kiedy piłkarz odzyska zdrowie. Na jego pozycji może zgrać Tomasik. Wahadłowym po prawej stronie może być, i prawdopodobnie będzie wypoczęty Makuszewski. Z czwartkowego meczu wykluczył go nadmiar żółtych kartek.

Najlepszy ostatnio defensor, Rogne podatny jest na kontuzje. Właśnie wypadł z drużyny kolejny raz. Trenerowi pozostają Janicki, Vujadinović, De Marco, Orłowski. Do żadnego z nich nie można mieć stuprocentowego zaufania. Każdemu zdarzają się pomyłki, często karygodne. W pucharowym meczu gole dla przeciwników padły po błędach Vujadinovicia i De Marco. Trener Ivan Djurdjević wyznał ostatnio, że sprowadzenie solidnego obrońcy nie jest dla klubu priorytetem. Może ktoś o odpowiednio wysokich umiejętnościach się trafi, ale nie jest to konieczność. Wydaje się jednak, że nawet przy grze tylko w lidze trzeba wzmocnić najsłabszą w drużynie formację.

Pozostałe formacje prezentują się solidnie. Występuje jednak dysproporcja w dyspozycji poszczególnych zawodników. O ile Kamil Jóźwiak z meczu na mecz gra lepiej i prawdopodobnie jest teraz najcenniejszym graczem Kolejorza, to Radut i Jevtić niestety dołują. Wydaje się, że Rumun nie będzie już nigdy grał lepiej niż ostatnio, bo go na to nie stać. Natomiast Darko potrafi dużo więcej. Od dawna mówi się, że ten gracz odejdzie, jeśli pojawi się sensowna propozycja. Nie wydaje się jednak, by ktokolwiek zainteresował się graczem, który ma potencjał, ale go nie wykorzystuje. Dużo lepiej od niego gra Tiba. Amaral nadrabia zaległości treningowe i za chwilę będzie pierwszym wyborem trenera. Raczej nie doszedł do siebie po wysiłku włożonym w mecz czwartkowy. Niedzielny prawdopodobnie zacznie na ławce rezerwowych.

Także atak to w Lechu solidna formacja. Dioni wprawdzie jeszcze nie jest w meczowej dyspozycji, ale Gytkjaer lada chwila zacznie strzelać gola za golem. Ma okazję potwierdzić, że jego specjalnością jest trafianie do bramki Wisły. W ostatnim ligowym spotkaniu błysnął Paweł Tomczyk. Dobrze by było, gdyby po tygodniu poszedł za ciosem. Siła uderzeniowa Lecha robi wrażenie. Oby tylko obrona dała radę. Wisła ma kilku groźnych zawodników. Odszedł wprawdzie Carlitos, ale i inni wiedzą, jak zdobywać gole. Jednak o wyniku niedzielnego meczu może rozstrzygnąć defensywa.