Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech w Płocku faworytem nie będzie

włącz .

Piłkarze Lecha twierdzą, że do Płocka jadą po zwycięstwo, a stać ich na nie, bo gorzej niż w Armenii zagrać nie można. Kibice natomiast są pełni obaw. Uważają, że w obecnej formie i w aktualnym składzie trudno będzie pokonać kogokolwiek. Nikt, kto kieruje się zdrowym rozsądkiem nie widzi Lecha wśród faworytów do wygrania ligi.

Gdyby wartość klubu oceniać na podstawie jakości aktualnej drużyny, akcje Lecha leciałyby w dół w tempie zatrważającym. Wystarczy porównać piłkarzy, którzy grali w Poznaniu 10 lat temu i tych, są w obecnej drużynie. To kiedyś była najmocniejsza drużyna w Polsce, inne kluby mogły tylko zazdrościć Lechowi piłkarskiej jakości. Dziś, po poważnym odchudzeniu, sprawia o wrażenie ligowego średniaka i ekipy próbującej podnieść głowę po ciężkich przejściach. Gra w Erywaniu wskazuje, jak trudno będzie o ligowe zwycięstwa.

Amaral, który w sobotę podpisał z klubem kontrakt i Tiba mogą podnieść poziom drużyny, o ile potrafią się w Poznaniu odnaleźć, co wcale nie jest zagwarantowane. Trener Ivan Djurdjević zapowiedział zamianę ilości w jakość. Transferów będzie mniej, ale do zespołu nie dołączy nikt przypadkowy. Jeżeli w każdym okienku transferowym Lech będzie ogłaszać milionowe transakcje, sytuacja może zacząć się zmieniać. Zanim drużyna personalnie się wzmocni i zacznie dobrze realizować taktyczne założenia trenera (o woli walki nie wspominając), kibiców czekają smutne czasy.

Dużo więcej będziemy wiedzieli w niedzielę wieczorem, po meczu Lecha w Płocku. Maciej Makuszewski gwarantuje, że kibice zobaczą zupełnie inną drużynę niż w Armenii. – Oceniając nasze szanse, nie bierzmy pod uwagę tego, jak graliśmy z Gandzasarem. Tak słabego spotkania już nigdy nie zagramy. Pokazaliśmy coś zupełnie innego niż sobie założyliśmy. Mieliśmy przycisnąć, by strzelić bramkę, byliśmy faworytem, powinniśmy wygrać, ale męczyliśmy się, staraliśmy się mecz kontrolować – mówi skrzydłowy Lecha.

Gra Lecha sugerowała oszczędzanie się przed meczem w Płocku. – Musimy się zregenerować i pojechać na ligowy mecz z innym podejściem.. Nasz forma będzie rosła z każdym meczem. Z Płocka musimy przywieźć zwycięstwo – zapowiada Maciej Makuszewski. Ostatnio trener wystawia go w roli wahadłowego, który ma też zadania defensywne. – Trudno się przestawić, bo zawsze byłem piłkarzem ofensywnym, dlatego nasza gra doskonała jeszcze nie była. Czeka nas sporo pracy, wiele rzeczy musimy zrozumieć – dodaje.

Dobrze natomiast w roli wahadłowego czuje się Wołodymyr Kostewycz. – Jako boczny obrońca też miałem za zadanie włączać się do ataku. Teraz jest lepiej. Mam świadomość, że jeżeli nie zdążę wrócić pod własną bramkę, zastąpi mnie któryś z trzech środkowych obrońców – mówi piłkarz z Ukrainy. Nie wiadomo, czy w niedzielę trener postawi na niego, czy na Piotra Tomasika.

Z Wisły Płock odeszło kilku ważnych piłkarzy, a przede wszystkim trener Jerzy Brzęczek, powołany na stanowisko selekcjonera polskiej reprezentacji. Lechowi w tym mieście, na przestarzałym stadionie zwykle ciężko się grało. Często przegrywał, czasem remisował, tylko raz udało mu się wygrać. Przed zmęczonymi piłkarzami trudne zadanie. W sobotę trening został odwołany, by łatwiej było odzyskać siły.