Cracovia to wspomnienie. Teraz Zagłębie

włącz .

Na pięknej, równej murawie boiska treningowego przygotowują się do meczu z Zagłębiem Lubin piłkarze Lecha. W sobotę będą musieli zmierzyć się nie tylko z inaczej niż Cracovia grającym rywalem, ale i dziurawym boiskiem. Trwa jego reanimacja, przykryte zostało sprowadzonym z Anglii namiotem. Pierwszy raz z drużyną Kolejorza trenował reprezentant Finlandii Paulus Arajuuri. Piłkarzem Lecha będzie dopiero w styczniu.

Fiński obrońca, sprowadzony ze szwedzkiego Kalmar FF przyjechał do Poznania, by poznać nowy zespół, miasto, stadion. Do końca roku obowiązuje go kontrakt z poprzednim pracodawcą, jednak szwedzka liga zakończyła już rozgrywki. Jesienią z powodu poważnej kontuzji i tak brać w nich udziału nie mógł. Wczoraj biegał z nowymi kolegami, ćwiczył rozegranie piłki, grał w dziadka. Jest wysoki, potężnie zbudowany.

– Niewiele o nim po tych zajęciach mogę powiedzieć, to były jego początki. Zostanie poddany testom. Podobnie jak inni zawodnicy otrzyma rozpiskę z ćwiczeniami, które podczas przerwy zimowej będzie musiał wykonywać. Teraz musi poznać chłopaków i trochę się w Poznaniu zaaklimatyzować – mówi trener Lecha Mariusz Rumak.

W meczu przeciwko Zagłębiu Lubin Lech będzie musiał sobie radzić nie tylko bez Fina, ale i bez innych obrońców – Kebby Ceesaya, Huberta Wołąkiewicza, Tomasza Kędziory. Będzie to zupełnie inne spotkanie niż to, które Lech rozegrał w Krakowie. Obrońcy Zagłębia nie będą rozgrywać piłki kilkadziesiąt metrów od własnej bramki. Prawdopodobnie cała drużyna wycofa się, zastosuje szczelną obronę, spróbuje Lecha skontrować. Przeciw takim zespołom zawsze gra się trudno, więc powtórzenia festiwalu bramek nie ma co się spodziewać. – To trudny rywal, ma w swych szeregach dobrych piłkarzy. Nie idzie im, znajdują się na dole tabeli, ale potrafią grać w piłkę – ocenia Mariusz Rumak.

Zagłębie to najbardziej zagadkowy klub w lidze. Ma wysoki budżet, sprowadza dobrych zawodników, ale też zmienia trenerów jednego po drugim, bo żadnemu nie udaje się sztuka wygrywania meczów. Teraz trenerem jest doświadczony Orest Leńczyk, ale i jemu, choć świetnie sobie radził w poprzednich klubach, trudno znaleźć receptę na poprawę gry swej drużyny. – Wiem, jaka jest sytuacja w Zagłębiu i jakie są przyczyny słabej gry, ale zachowam to dla siebie – mówi Szymon Pawłowski, który przed przyjściem do Lecha przez sześć lat grał w Lubinie.

Także on przewiduje, że Lechowi nie będzie łatwo pokonać przeciwnika. – Zagłębie nie zagra z nami w sposób otwarty. Zrobimy wszystko, by się przedrzeć pod ich bramkę. Mają szybkich i niezłych zawodników, musimy się zabezpieczyć przed kontrami. Mam sentyment do tego klubu, ale teraz liczy się dla mnie tylko zwycięstwo Lecha – podkreśla Szymon Pawłowski. Nie boi się złego stanu boiska. Twierdzi, że warunki będą takie same dla obu drużyn.

Pod namiotem kryjącym boisko trwają prace nad przygotowaniem go do sobotniego meczu. Pompowane jest podgrzewane gazem powietrze, co ma zmusić trawę do wegetacji. Decyzja o ewentualnej wymianie murawy jeszcze nie zapadła.