Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nicklas Bartkroth wrócił do Szwecji. Na zawsze

włącz .

Lech wydał na jego sprowadzenie równowartość prawie trzech milionów złotych, a korzyść z niego była żadna. Szwedzki skrzydłowy błysnął tylko w kilku sparingach. Nie zagrał żadnego dobrego meczu o punkty. Nie zdobył ani jednej bramki. To był klasyczny niewypał transferowy. Dobra wiadomość – odchodzi z Lecha. Zła wiadomość – kadra jeszcze bardziej stopniała.

Djurgården IF będzie nowym klubem Barkrotha. To transfer definitywny. Z klubowej listy płac zszedł więc jeszcze jeden drogi w utrzymaniu zawodnik. Lech stracił skrzydłowego, ale rozpaczy po nim nie ma. Wprost przeciwnie. Dużo lepszymi piłkarzami są Makuszewski i Jóźwiak, a ten drugi zapowiada się na gracza dużej klasy, podobnie jak obdarzony wielkim talentem Klupś. Szkoda tylko, że już w weekend rusza liga, a kadra Lecha od lat nie była równie słaba.

Tego lata w drużynie następują liczne zmiany, ale ruch występuje tylko w jednym kierunku. Trwa wielkie odchudzanie. Do Lecha dołączyli tylko Tiba i Cywka. Nowy trener Ivan Djurdjević na alarm z tego powodu nie bije. Wprost przeciwnie, zapowiada transferową wstrzemięźliwość. Tyle, że w pierwszym meczu pucharowym na jaw wyszły niemałe słabości jego drużyny. Nawet jeżeli będzie grała ambitnie i z charakterem, to w tym składzie ligi nie zawojuje.

Według powtarzających się informacji do Lecha ma dołączyć… Reis. A dokładnie – João Pedro Reis Amaral. To portugalski napastnik, dobrze czujący się też jako skrzydłowy i „dziesiątka”. Benfica Lizbona pozyskała go tego lata, ale natychmiast chce tego gracza wypożyczyć, bo nie jest lepszy od innych jej ofensywnych zawodników. Także portugalski Chaves walczy o Amarala, więc jego przyjście na Bułgarską nie jest przesądzony.