Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Uziemiony Kolejorz

włącz .

Historia się powtarza. Podobnie jak trzy lata temu w fazie grupowej Ligi Europy, Lech nie mógł wylecieć samolotem na mecz. Zawiódł przewoźnik, który nie wywiązał się z umowy. Samolot mający zabrać na pokład ekipę Kolejorza i zawieźć ją do stolicy Armenii, na Ławicę nie dotarł. Lot się więc znacznie opóźnił, a mecz zaplanowano na czwartkowe popołudnie.

Wylot miał nastąpić rano, by piłkarze Lecha zdążyli na miejscu się zakwaterować, wziąć udział w konferencji prasowej i oficjalnym treningu w porze meczu. Na niczym spełzły poszukiwania połączenia alternatywnego, choćby z przesiadką. W zaistniałej sytuacji trening, zaplanowany w Erywaniu, piłkarze Lecha przeprowadzili przy Bułgarskiej. Odlot, według najnowszych informacji miał nastąpić późnym wieczorem. Klub porozumiał się z przewoźnikiem z Białorusi.

Trener Ivan Djurdjević nie narzekał zły na los, ani na nic, na co nie ma się wpływu. O którejkolwiek godzinie nie nastąpiłby odlot, choćby i tuż przed meczem, trzeba wybiec na boisko i bronić dwubramkowej przewagi z Poznania. W podobnych okolicznościach nastąpiło opóźnienie wylotu drużyny na mecz z Fiorentiną, przed trzema laty. Poznaniacy zjawili się we Florencji dopiero w dzień meczu, co nie przeszkodziło im pokonać dużo wyżej notowaną włoską drużynę 2:1, tracąc jedynego gola w samej końcówce.