Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Czekamy na silniejszego Lecha

włącz .

Trzy sparingi, wszystkie wygrane – taki jest bilans przygotowującego się do rozgrywek Lecha. Wynik dobry, ale do przekonania, że zespół jest gotowy na wyzwania, które go czekają, daleko. Gra nie jest jeszcze w pełni zadowalająca, brakuje też zapowiedzianych wzmocnień.

W trzecim, przedostatnim sparingu Lech aż 5:0 pokonał w Szamotułach słowackiego średniaka – Zeleziarne Podbrezova. Wynik wskazuje na całkowitą dominację Kolejorza, ale tak doskonale nie było. Co prawda łatwo strzelał gole (zdobyli je Makuszewski (2), Gajos, De Marco, Jevtić, ale długo trwało, zanim udało mu się wejść w ten mecz, pierwsze 20 minut było bardzo słabe. Trener Ivan Djurdjević twierdzi, że to skutek zmęczenia po ciężkich treningach. Potem już Kolejorz na tle przeciętnego przeciwnika prezentował się nieźle.

Ivan dał szansę najnowszemu nabytkowi klubu – Tibie. Długo nie pograł, dopiero trwa jego wprowadzanie do drużyny. Będzie coraz lepszy i poprawi grę Lecha. Niestety, więcej wzmocnień nie ma. Jeżeli zespół ma grać w nowym, zapowiadanym przez trenera stylu, potrzebuje co najmniej dwóch klasowych napastników. Obecnie ma takiego tylko jednego. Tomczyk, a zwłaszcza Sobol to gracze na dorobku. Podobno nowy napastnik ma przybyć zza Pirenejów w przyszłym tygodniu. Oby zdążył zadebiutować w rozgrywkach europejskich.

Wszystko przez długie i nieudane zabiegi o Carlitosa. To najlepszy piłkarz polskiej ligi, ale zbliżający się do ostatnich lat kariery. Błysnął dopiero po przyjeździe do Polski i nie ma gwarancji, że uda mu się rozegrać jeszcze jeden świetny sezon. Walkę o Hiszpana Lech przegrał, ale straty, jakie poniósł dotyczą nie sfery sportowej, lecz wizerunkowej. Od miesięcy cała Polska wiedziała o staraniach o Carlitosa. Podobno było blisko, bo na transferze najbardziej zależało biedniejącej Wiśle. Wystarczyło jednak, że do gry włączyła się Legia i było po Carlitosie. Wyrobiła sobie markę klubu bez trudu sprzątającego Lechowi piłkarzy sprzed nosa, już nawet bez powoływania ich do wojska.

Teraz tylko jedno może uratować wizerunek Lecha: pozyskanie zawodnika, który okaże się lepszy niż Carlitos. Nieważne, czy będzie to Portugalczyk, Hiszpan, czy ktoś z Bałkanów. Musi strzelać bramki. Nie ma wątpliwości, że nowy napastnik dołączy do drużyny, ale zagadką jest, czy będzie to ostatnie tego lata wzmocnienie. Przyda się ktoś na środek boiska, gdzie Lech ma tylko Trałkę i Gajosa, od biedy Cywkę.

Poprawiła się sytuacja w defensywie, mimo iż Lech nie pozyskał nowego obrońcy. Odzyskał natomiast De Marco. Trener mu zaufał, przywrócił do zespołu, a on odpłaca się w najlepszy możliwy sposób. Na tym etapie przygotowań do sezonu jest czołowym defensorem. Bardziej się podoba niż Rogne. Kiedy do drużyny wróci Vujadinović, Lech będzie miał czterech środkowych obrońców. Siła defensywy jeszcze bardziej się wzrośnie, gdy rehabilitację po zabiegu zakończy Robert Gumny.