Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Ciężkie nogi piłkarzy Lecha

włącz .

Mocno czujący w kościach dwutygodniowy obóz treningowy piłkarze Kolejorza rozegrali zwycięski sparing z mistrzem Izraela. Lech nie był drużyną lepszą, niewiele w jego grze się kleiło, a zawodnikom wyraźnie brakuje świeżości, ale dzięki dobrze wykonanym rzutom rożnym wygrali z Hapoelem Beer Szewa 2:1.

Ekipy Lecha, Hapoelu i kilku innych klubów przebywają na zgrupowaniach treningowych w ośrodku Remes w Opalenicy. Nic dziwnego, że rozgrywają między sobą sparingi. Lech miał się zmierzyć z mistrzem Izraela przy Bułgarskiej, ostatecznie jednak mecz odbył się na boisku Promienia. Toczył się przy chłodnej mimo słońca pogodzie, a odpowiedzialność za wiele nieudanych akcji obu zespołów ponosił porywisty wiatr.

Ledwo mecz się rozpoczął, a piłka zatrzepotała w bramce broniącego przed przerwą Putnocky’ego. Drużyna z Izraela natychmiast zaatakowała, wywalczyła rzut wolny po lewej stronie boiska. Po dośrodkowaniu bramkę zdobył potężnie zbudowany stoper Taha. Kilka minut później stały fragment gry miał Lech. Jevtić dobrze wykonał rzut rożny, a De Marco umiejętnie wyszedł do piłki i pewnie umieścił ją w bramce.

Na tym emocje w pierwszej połowie się skończyły. Lech grał słabo, nic mu nie wychodziło – ani akcje skrzydłami, ani próby ataku pozycyjnego. Szybko uwidoczniła się piłkarska wyższość mistrza Izraela, mającego w składzie znanego w Polsce Maora Meliksona, a po przerwie wysokiego czeskiego napastnika Tomasa Pekharta. Putnocky bronił ze szczęściem, którego dla odmiany graczom Hapoelu brakowało. Lech wyszedł a prowadzenie, znów za sprawą podania Jevticia z rzutu rożnego. Mocno zakręcona piłka otarła się jeszcze o Trałkę i wpadła do bramki. Były kapitan Lecha od razu wskazał na podającego sugerując, że był to gol zdobyty wprost z rogu.

Po przerwie na boisku zostali tylko Janicki, Radut i Cywka, który z prawej obrony przeszedł na pozycję defensywnego pomocnika. Gra Lecha ożywiła się, głównie za sprawą skrzydeł. Na jednym zamieszanie robili Tomasik i często padający po starciach na murawę Makuszewski, drugie należało do Klupsia. Młody zawodnik wykonał kilka błyskotliwych rajdów, atakował wyprowadzających piłkę przeciwników pressingiem. Dobrze mu to wychodziło, szkoda tylko, że koledzy go nie wsparli.

Pod koniec mistrz Izraela, po dokonaniu wielu zmian, zaatakował dużą liczbą graczy. Padł gol wyrównujący, ale sędzia dostrzegł pozycję spaloną i nadal Lech prowadził. Potem, po mocnym strzale zawodnika Hapoelu piłka uderzyła w słupek. Dopadł do niej kolejny gracz Hapoelu i natychmiast strzelił. Burić wykazał się świetnym refleksem, odbił piłkę tak, że odbiła się od poprzeczki. Do końca meczu wynik się nie zmienił.

Piłkarze Lecha przyznali, że są bardzo zmęczeni ciężką, dwutygodniową pracą. Twierdzą, że po odzyskaniu szybkości i świeżości będą grać dużo lepiej. Zapewniają, że nigdy równie mocno nie trenowali. Łukasz Trałka powiedział, że zajęcia ordynowane przez Djurdjevicia są inne niż u jego poprzedników. Przebiegają na większej intensywności, trzeba więcej z siebie dawać. Maciej Makuszewski jest przekonany, że to się przyda, Lech będzie grał dużo lepiej.

Skład Lecha: Matus Putnocky (45. Jasmin Burić) - Tomasz Cywka, Rafał Janicki, Vernon De Marco (45. Thomas Rogne), Volodymyr Kostevych (45. Piotr Tomasik) - Łukasz Trałka (45. Maciej Gajos), Mihai Radut - Nicklas Barkroth (45. Tymoteusz Klupś), Darko Jevtić (45. Maciej Orłowski), Kamil Jóźwiak (45. Maciej Makuszewski) - Paweł Tomczyk (45. Christian Gytkajer).