Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Sparingowe derby dla Lecha

włącz .

Przebywający na zgrupowaniu w Opalenicy piłkarze Lecha mają za sobą pierwszy sparing. Zmierzyli się z beniaminkiem pierwszej ligi – Wartą Poznań. Spotkanie nie było porywające. Zawodnicy nie są w wysokiej formie, co na tym etapie przygotowań jest zrozumiałe. Nowych graczy wciąż brak.

Najciekawiej było w pierwszym kwadransie. Dwie dobre akcje Kamila Jóźwiaka, dwa gole i wynik został ustalony. Krótko przed przerwą młody skrzydłowy był o krok od klasycznego hat tricka. Otrzymał doskonałe, dokładne podanie od Darko Jevticia, znalazł się sam przed bramkarzem, piłka jednak pechowo odbiła się od jego ręki i akcja została przerwana.

Oprócz Kamila niewielu piłkarzy Lecha pokazało się z dobrej strony. Mogła się podobać gra Vernona De Marco. Trener zaufał piłkarzowi skazanemu już na powrót na Słowację. Miał rację. Argentyńczyk pewnie interweniował, inicjował dobrymi podaniami akcje ofensywne. Był jednym z trzech obrońców, bo takie ustawienie testował trener Kolejorza. Miał obok siebie Janickiego (po przerwie Orłowskiego) i Rogne. Norweg nie grał pewnie, popełnił kilka błędów, których w meczu ligowym Ivan Djurdjević by mu nie wybaczył.

Mylili się prawie wszyscy piłkarze Lecha. Narażało to drużynę na kontry w wykonaniu Warty, która próbowała grać aktywnie, kierować długie podania do zawodników ofensywnych. W zielonych koszulkach zagrało wielu piłkarzy z Lechową przeszłością: Wasielewski, Marciniak, Janicki, Zulciak, Sanocki, Cierpka. Próbowali dotrzymywać kroku byłym kolegom. Na ile potrafili, grali ofensywnie, szybko przerywali akcje Kolejorza. Większych zagrożeń dla żadnego z trzech bramkarzy Lecha nie tworzyli.

Tylko kontuzjowany Vujadinović oglądał występ kolegów z trybuny. Pozostali Lechici otrzymali szansę pokazania się na boisku. Całe spotkanie rozegrali Rogne, De Marco, Gajos. Zespół, który zagrał po przerwie pokazał się ze słabszej strony inie miał już w składzie Jóźwiaka, czołowego teraz zawodnika. Mecz był wyrównany, Warta prowadziła odważną grę. Niektórym piłkarzom Lecha dalej do formy niż kolegom. Prawie nie istniał Makuszewski, przyklejony do linii, mający jednak jeszcze problemy z szybkością. Tomczyk, który po przerwie zastąpił Gytkjaera, nie pokazał swych atutów. Pasywnie grał występujący po przerwie Trałka. Na tym etapie przygotowań Cywka podobał się dużo bardziej.

– To był nasz pierwszy sparing. Oczekiwania mieliśmy duże, ale po naszych piłkarzach, zwłaszcza niektórych było widać, jak duże mieli obciążenia treningowe. To jest okres przygotowawczy. Sprawdzamy możliwości piłkarzy. Kilku dobrze się pokazało. Vernon był w gruzach, ale już się z nich podnosi. Jest pewny, agresywny, podoba mi się. Żaden piłkarz się nie oszczędza, wszyscy dają z siebie wszystko – oceniał IIvan Djurdjević.

Przed przerwą opaskę kapitana miał Gytkjaer, po przerwie Trałka. – Nic nie jest w tej sprawie zadecydowane. W każdym sparingu kapitanem będzie ktoś inny. Zobaczymy, jak im wychodzi odpowiedzialność za zespół –zapowiada trener Lecha. Nie martwi go brak wzmocnień. – Szukamy piłkarzy. Mamy kilku kandydatów, ale trzeba czekać, bo każdy dobry piłkarz otrzymuje też  propozycje z innych klubów – mówi Ivan Djurdjević.

Lech: Jasmin Burić (31. Matus Putnocky, 59. Karol Szymański) – Rafał Janicki (46. Maciej Orłowski), Thomas Rogne, Vernon De Marco – Maciej Makuszewski (46. Tymoteusz Klupś), Tomasz Cywka (46. Łukasz Trałka), Maciej Gajos, Piotr Tomasik (46. Volodymyr Kostevych) - Darko Jevtić (46. Mihai Radut), Christian Gytkjaer (46. Paweł Tomczyk), Kamil Jóźwiak (46. Nicklas Barkroth).

Warta przed przerwą: Tomasz Laskowski – Marcin Wasielewski, Bartosz Kieliba, Tomasz Dejewski, Radosław Jasiński – Artur Marciniak, Michał Grobelny, Krystian Sanocki, Nikodem Fiedosiewicz, Adrian Cierpka – Paweł Piceluk.