Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jaki będzie nowy Lech?

włącz .

Łatwiej dziś stwierdzić, kto w Lechu nie będzie grał w najbliższym sezonie niż kto do drużyny dołączy. Klubowa kadra może okazać się jeszcze słabsza niż ostatnio, za to z pewnością będzie się składać z graczy walecznych. Taką deklarację złożył Ivan Djurdjević i trzeba mu wierzyć, bo – w przeciwieństwie do jego poprzedników i klubowych speców od hasełek typu „mocni razem” – nie jest to człowiek rzucający słowa na wiatr.

Póki co poznajemy tylko nazwiska zawodników żegnających się z Lechem. Na pewno na Bałkany wrócą ludzie obrażeni za wyrzucenie poprzedniego trenera: Emir Dilaver i Mario Situm. O ile Bośniak z austriackim paszportem był zawodnikiem wartościowym, trudnym do zastąpienia, to Chorwat, najdelikatniej mówiąc, był skrzydłowym przereklamowanym. Wraca pod skrzydła Nenada Bjelicy, ale wątpliwe, by został podstawowym graczem Dinama Zagrzeb. To mocna drużyna, utytułowana, obyta w Europie.

Podobno błędem Lecha było zimowe uzupełnienie składu, gdy bardziej by się przydało wzmocnienie zespołu. Wypożyczono wówczas dwóch napastników, zmienników Gytkjaera. Z Koljicia pożytku nie było z powodu kontuzji, która na dwa miesiące wykluczyła go z gry. Chobłenko też do gry Lecha wiele nie wniósł, z powodu małych umiejętności. Bardzo się starał, robił zamieszanie na boisku, gdy na nim się znalazł, zdobył nawet dwa gole, ale technicznie i taktycznie jest graczem surowym. Skautom Lecha, a zwłaszcza komitetowi transferowemu dobrego świadectwa nie wystawia. Ukrainiec wraca do Odessy. Koljić natomiast być może zostanie w Poznaniu.

W takiej sytuacji Kolejorz miałby trzech napastników: wracającego z wypożyczenia Tomczyka, Koljicia i Gytkjaera. Choć plotkuje się na temat przejścia Duńczyka do lepszej ligi, to nie należy w to wierzyć. Raczej zostanie, a pozostali napastnicy będą jego zmiennikami. Gdyby Lech miał wzmocnić tę formację, w miejsce Bośniaka sprowadziłby kogoś dużo lepszego. Ewentualna nieobecność w składzie Gytkjaera w którymś ze spotkań byłaby osłabieniem drużyny. Tomczyk będzie kiedyś świetnym napastnikiem, lepszym od Duńczyka. Dziś jeszcze Kolejorza nie zbawi, co nie znaczy, że nie powinien pojawiać się na boisku jak najczęściej.

Poprzedni trener nie uznawał Vernona de Marco za gracza wartościowego. Odsunął go od składu, skazał na grę w rezerwach. Obrońca nie obraził się, lecz walczył o swoje, grał najlepiej, jak potrafi i to mu się opłaciło. Ivan Djurdjević dostrzegł w nim potencjał i chce go w klubie zatrzymać. Lewonożny Argentyńczyk potrafi grać na środku obrony, gdzie rywalizowałby z Janickim, Vujadinoviciem i Rogne. Może też występować na boku obrony, podobnie jak Tomasik i Kostewycz. Z rezerw przychodzi Orłowski. O ilość nie trzeba się więc w defensywie martwić. Natomiast jakość po odejściu Dilavera wyższa nie będzie.

Klub nie sprowadzi żadnego środkowego i lewego obrońcy. Jako prawy może grać pozyskany z Wisły Kraków Cywka, który jednak nie potrafi zrekompensować ewentualnej straty Gumnego. Mówi się, że do Lecha mógłby dołączyć Olkowski. Były reprezentant Polski stracił miejsce w drużynie z Kolonii, jednej z najsłabszych w Bundeslidze i nie pokazywał się od miesięcy na boisku. Jego forma jest zagadką. Oby dla władz Lecha nie liczyło się głównie to, że nie trzeba za niego płacić. Nie tylko Gumnemu „grozi” transfer do mocnego klubu. Także Jóźwiakowi. Jeszcze jesienią trwały przepychanki o jego kontrakt. Wiosną był jednym z nielicznych graczy Lecha, którym zależało na zwycięstwach.

Wzmocnieniem Lecha będzie z pewnością powrót do drużyny Makuszewskiego. Oby tylko udało mu się wypracować formę sprzed kontuzji. Skład środkowej formacji Lecha to jeden wielki znam zapytania. Wszystko wskazuje, że defensywnymi pomocnikami pozostaną Trałka i Gajos. Były kapitan był wiosną graczem ambitnym i walczącym, czyli takim, jakiego potrzebuje nowy trener. Gajos miał problemy ustabilizowaniem formy. Nie zapowiada się, by w zespole pozostał nie wiadomo po co sprowadzony z Haugesund Serafin. Nie zapadła decyzja w sprawie Modera. Klupś raczej będzie walczył o miejsce w składzie Lecha, podobnie jak inni gracze z rezerw.

Nie wiemy, czy w klubie pozostanie zdrowy już Radut i czy Lecha nie opuści Jevtić. Wątpliwe, by uchował się tu Barkroth, jedna z większych pomyłek transferowych nie tylko w ostatnich latach. Ivan Djurdjević potrzebuje zawodników walczących. Pytanie tylko, o co mają oni walczyć. Jeżeli o najwyższe cele w lidze, to sama ambicja nie wystarczy. Potrzeba jakości. Trener wspomniał, że gracze, którzy tu przyjdą, nie mogą być słabsi od tych, co już są w składzie. Tego warunku nie spełniają ani Cywka, ani Koljić, ani de Marco i inni gracze rezerw, ani nawet Olkowski. Kolejorz potrzebuje zawodników ze znacznie wyższej półki. Jeżeli takich nie pozyska, trudno będzie przekonać kibiców, że minimalizm to wstydliwa przeszłość.