Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Pogrom w Krakowie! Lech dał pokaz nowoczesnego futbolu

włącz .

I kto mówi, że Lech nie ma stylu? W meczu z Cracovią zagrał dokładnie tak, jak zapowiedział Mariusz Rumak. Trener chyba jednak nie marzył o takiej demolce. Kolejorz zneutralizował wszystkie atuty przeciwnika, z dziecinną łatwością tworzył bramkowe okazje i spokojnie je wykorzystywał. Wygrał aż 6:1. Oglądaliśmy piękny mecz, bo Cracovia nie była tłem dla Lecha, wcale nie musiała przegrać.

W pierwszej połowie oglądaliśmy nieprawdopodobną wymianę akcji i ciosów. Nie zdarza się, by drużyna grała tak dobrze, jak Cracovia, ale dostała trzy bolesne ciosy. Piłka nie tylko jest okrutna. Jest też grą dla ludzi myślących, a Lech taktycznie zaprezentował się jak wielki mistrz. Wiedząc, że Cracovia jak nikt w Polsce stosuje krótkie podania, utrzymuje się przy piłce w nieskończoność, potrafi zdominować najgroźniejszego przeciwnika, trener Mariusz Rumak zalecił swoim piłkarzom wysoki pressing, jak najszybsze przechwytywanie piłki i przechodzenie do przodu błyskawicznymi podaniami. Na tym ma polegać nowy styl jego drużyny.

Gdyby zawodnicy Lecha grali dokładniej, podejmowali trafne decyzje i nie podawali niecelnie, już po kilku minutach prowadziliby kilkoma bramkami. Strzelili tylko jedną, po błyskawicznie wyprowadzonym ataku, gdy Hamalainen próbował uruchomić partnera, piłka odbiła się od obrońcy, wróciła do Fina, a ten plasowanym strzałem tuż przy słupku umieścił ją w siatce.

Cracovia była totalnie bezradna, pierwszy raz w polu karnym Lecha pokazała się dopiero kwadransie. Kiedy jednak opanowała sytuację, Lech nie miał czego szukać na boisku, bo piłki długo nie udawało mu się powąchać. Goście zamykani byli w swoim polu karnym, nie udawało się wyprowadzić kontry, gospodarze przejmowali wszystkie podania, dorobili się miażdżącej przewagi w posiadaniu piłki. Cracovia miała gigantycznego pecha. Sędzia nie uznał jej bramki strzelonej po rzekomym spalonym. Trzy razy trafiła w słupek. Celował w tym Boljević, który sam powinien był strzelić kilka goli.

Po pół godzinie Lech się obudził, wyszedł do przodu i natychmiast podwyższył prowadzenie. Kolejną serię błyskawicznych podań zakończył celnym strzałem Lovrencsics. Bramkarz Cracovii nie popisał się. Po dalszych kilku minutach padła bramka numer trzy dla Lecha. Wspaniałe podanie z rzutu rożnego Douglasa wykorzystał strzałem głową Marcin Kamiński. To były niesamowite trzy kwadranse. Pierwszy raz w tym sezonie Lech zagrał tak mądrze i skutecznie. Mógł przegrywać, bo grał z nie byle jaką drużyną. Mógł prowadzić jeszcze wyraźniej, bo kilka razy dobrze się spisał bramkarz Cracovii, a Teodorczyk trafił w słupek.

Druga połowa miała przynieść odmianę. Byliśmy przekonani, że Cracovia rzuci się Lechitom do gardeł, że będziemy świadkami niesamowitych emocji, wspaniałego pościgu. Tymczasem po kilkudziesięciu zaledwie sekundach nastąpiła jeszcze jedna wspaniała wymiana piłek w ataku. Lovrencsics, Hamalainen, Murawski i Lech prowadził już 4:0. Nie spoczął na laurach, dalej atakował wykorzystując traumę rywala i fakt, że trwa właśnie kwadrans poznański. Mogły paść kolejne bramki, nawet powinny, bo Kolejorz z niezwykłą łatwością stwarzał sobie dobre okazje. Ledwo się jednak ów poznański kwadrans skończył, Cracovia strzeliła gola, jak się miało okazać – honorowego. Wystarczył pierwszy w meczu rzut rożny dla Pasów. Lech wykonywał ich wielokrotnie więcej.

Wydawało się, że Cracovia pójdzie za ciosem, że zobaczymy jeszcze trochę emocjonującego futbolu. Nic z tego – Lech dołożył kolejne bramki, strzelone głową przez Teodorczyka i Ślusarskiego, grającego w miejsce Hamalainena. Potem już oglądaliśmy mocniejszy trening w wykonaniu Lecha. Grał na luzie, swobodnie, dochodził do dobrych sytuacji, ale nie był chyba zainteresowany biciem strzeleckich rekordów.

Cracovia - Lech Poznań 1:6 (0:3)
Bramki: 0:1 Hamalainen (9), 0:2 Lovrencsics (34), 0:3 Kamiński (40), 0:4 Murawski (46), 1:4 Dudzic (60), 1:5 Teodorczyk (64), 1:6 Ślusarski (76)
Widzów: 10025 (w tym 500 kibiców z Poznania)
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa)
Żółte kartki: Zejdler, Kuś, Kita - Drewniak, Lovrencsics
Cracovia: Krzysztof Pilarz - Marcin Kuś, Mateusz Żytko, Milos Kosanović, Adam Marciniak - Krzysztof Danielewicz (56. Bartłomiej Dudzic), Damian Dąbrowski, Łukasz Zejdler (46. Edgar Bernhardt) - Rok Straus, Vladimir Boljević, Sebastian Steblecki (46. Przemysław Kita)
Lech: Maciej Gostomski - Mateusz Możdżeń, Kebba Ceesay (65. Manuel Arboleda), Marcin Kamiński, Barry Douglas - Rafał Murawski, Szymon Drewniak (46. Łukasz Trałka) - Szymon Pawłowski, Kasper Hamalainen (75. Bartosz Ślusarski), Gergo Lovrencsics - Łukasz Teodorczyk