Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Koniec sezonu w atmosferze skandalu

włącz .

To nie pierwszy przegrany przez Lecha sezon. Właściwie prawie wszystkie w ostatniej dekadzie kończyły się rozczarowaniem. Jednak wydarzenia, które nastąpiły w trakcie spotkania z Legią sprawiły, że przy Bułgarskiej nic już nie będzie takie, jak do tej pory, mimo iż niektórym ważnym osobom na niczym bardziej nie zależy niż na przetrwaniu w dotychczasowym układzie jak najdłużej.

Sezon przegrany został wcześniej, Lech już nie walczył o nic z wyjątkiem honoru, mógł też pokrzyżować szyki Legii i ucieszyć Jagiellonię. Z zapowiedzi trenerów i piłkarzy wynikało, że powalczą o zwycięstwo, by choć w części zrehabilitować się za blamaż, jakim było seryjne przegrywanie domowych meczów w dodatkowej fazie rozgrywek. Nic takiego nie nastąpiło. Lech nie zagrał nic, ale to nic lepiej niż w poprzednich spotkaniach.

Legia ruszyła na Lecha pressingiem, starała się atakować obrońców, nie pozwalała im wyprowadzać piłki spod własnego pola karnego, zmuszała do dalekich wybić, zwykle niecelnych. Była bardziej zdeterminowana, wiedziała, czego chce. Lech niby starał się grać szybko, do przodu, ale jak zwykle mnóstwo było w tym niedokładności, mnożyły się błędy. Jeden z nich był brzemienny skutki. Vujadinović, którego specjalnością stało się kierowanie piłki do tyłu, podawał Janickiemu tak fatalnie, że nastąpiła strata, legioniści mogli spokojnie, mając przewagę w ataku, zdobyć gola. Wystarczał im remis, więc byli pewni swego.

Lech nie miał niczego do stracenia, więc natarł, wywalczył przewagę w polu. Jedynym, co zyskał, były niezliczone rzuty rożne, czasami w seriach po cztery na raz. Majewski i Jevtić posyłali piłki zwykle na krótki słupek, gdzie obrońcy spokojnie je wybijali. Sędzia Lechowi nie sprzyjał. Nie dostrzegł faulu na Gytkjaerze w polu karnym. Także sędzia VAR nie zareagował. Legia bez większego wysiłku dowiozła prowadzenie do końca pierwszej połowy. Druga też zaczęła się od przewagi Lecha, wrzutek w pole karne. Gytkjaer zmarnował szansę na gola przegrywając pojedynek sam na sam z Malarzem. Na wysokim poziomie, z wielką determinacją, grał tylko Łukasz Trałka. Nie można też mieć pretensji do młodego Kamila Jóźwiaka.

Legia czekała przyczajona na kontratak. I taki wyprowadziła, wyszła po nim na dwubramkowe prowadzenie i mogła cieszyć się z mistrzostwa Polski. Jagiellonia wprawdzie przegrywała u siebie, ale odrobiła stratę i do tytułu brakowało jej tylko zwycięstwa Lecha. Na to szans nie było. To zbyt słaba i rozchwiana emocjonalnie drużyna, by zrobić krzywdę komukolwiek. Kibice z Warszawy mogli zaintonować: „Bjelica, dzięki za wszystko”. Natomiast kibice Lecha w niewybredny sposób zachęcali właściciela klubu do opuszczenia obiektów przy Bułgarskiej. Potem było jeszcze gorzej. Na płytę boiska poleciały świece dymne, potem wdarli się na nią kibice z Kotła, nastąpiła interwencja policji.

Nie zanosiło się na uspokojenie emocji. Oddziały policji czekały na boisku na rozwój wydarzeń. Płot został rozbity, więc o dokończeniu spotkania nie było co myśleć. Wojewoda zadecydował o jego zakończeniu, na co kibice z Kotła zareagowali oklaskami. W trybie nagłym Komisja Ligi przyznała Legii walkower, a dalsze konsekwencje z pewnością nie będą dla władz Lecha przyjemne. Sens prowadzenia klubu został zachwiany, być może na zawsze. Kibice natomiast są tak sfrustrowani i nastawieni na rozwiązania siłowe, że żadna kara nie będzie im straszna. Uważają, że od lat tylko im zależy na sukcesach Kolejorza.

W ten sposób dotychczasowa formuła istnienia spółki o KKS Lech Poznań wyczerpała się. Na to, co nastąpiło 20 maja 2018 roku zapowiadało się od dawna. Zdawali sobie z tego sprawę wszyscy oprócz jedynych osób, które mogły coś zmienić.

Lech Poznań – Legia Warszawa 0:2 (0:1). Mecz przerwany w 77 minucie, potem zakończony przez wojewodę wielkopolskiego

Bramki: Antolić (9), Kucharczyk (69)

Żółte kartki: Jóźwiak, Majewski

Lech Poznań: Matus Putnocky - Robert Gumny, Nikola Vujadinović, Rafał Janicki, Piotr Tomasik (71. Tymoteusz Kluoś. - Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Radosław Majewski - Darko Jevtić, Christian Gytkjaer, Kamil Jóźwiak (61. Maciej Makuszewski)

Legia: Arkadiusz Malarz - Marko Vesović, William Remy, Inaik Astiz, Artur Jędrzejczyk - Cafu (60. Kasper Hamalainen), Chris Phillipps, Domagoj Antolić - Michał Kucharczyk, Miroslav Radović (72. Adam Hlousek), Sebastian Szymański